Wielkie rejsowe samoloty pasażerskie to szczytowe osiągnięcie techniki. Są nowoczesne pod każdym względem – no może prawie każdym. Jeśli chodzi o dbałość o bezpieczeństwo podróżujących, samoloty są wiele lat za samochodami.

Pasy sprzed stu lat

Po pierwsze w samolotach pasażerskich spotykamy tylko najprostsze pasy bezpieczeństwa zapinane na biodrach – w samochodach nie stosuje się takich od stu lat! Oczywiście byłoby możliwe wykonanie dla pasażerów znanych z aut pasów trzypunktowych, dla linii lotniczych jest to jednak wciąż inwestycja nieopłacalna. Pasy trzypunktowe montowane są bardzo rzadko, tylko w fotelach klasy biznes.

Druga kwestia: foteliki dla dzieci. Od roku 2008 podczas startu i lądowania dzieci poniżej drugiego roku życia muszą siedzieć na kolanach rodzica i połączone są z nim tak zwanym loop-belts, czyli pasem, który teoretycznie chroni je przed wyrzuceniem z fotela. W przypadku uderzenia dziecko znajduje się jednak dokładnie w miejscu, w którym na ciało dorosłego człowieka działa najwięcej sił. Istnieje oczywiście możliwość zabrania na pokład specjalnego certyfikowanego fotelika, dla rodziców oznacza to jednak wykupienie dodatkowego miejsca, i chociaż wiele linii lotniczych udziela dla dzieci podróżujących w fotelikach zniżek, koszty odstraszają rodziców. Także dla starszych dzieci jedynym powszechnym zabezpieczeniem jest jak na razie zwykły pas na biodra.

Alternatywą zmniejszającą koszty i poprawiającą bezpieczeństwo jest system, w którym fotelik zintegrowany jest z normalnym siedzeniem dla pasażerów dorosłych. Mechanizm taki, na razie tylko dla dzieci do drugiego roku życia, opracowała Lufthansa Technik. Fotelik ukryty jest w oparciu siedzenia, które, jeśli nie jest używane przez dziecko, może służyć dorosłemu pasażerowi. Teoretycznie na pokładzie samolotu można by zamontować kilka takich foteli dla dzieci w różnym wieku.

Kolejne rozwiązanie już w 2003 roku zaprezentowała hamburska firma Innovint, która skonstruowała fotelik dla dzieci Sky Kids, montowany z łatwością na każdym siedzeniu samolotu rejsowego. Fotelik w pierwszej fazie pozytywnie przeszedł testy z różnej wielkości manekinami imitującymi dzieci. Klientów jak dotąd było jednak tylko kilku, na zakup zdecydowały się między innymi Brytyjska Strategiczna Brygada Transportowa Royal Air Force (która zakupiła 30 fotelików do przewozu małych członków rodzin brytyjskich wojskowych) i szwajcarska brygada ratunkowo-patrolowa Rega.

A co z liniami lotniczymi? Jak powiedział „Focusowi” Uwe Groening, prezes Innovint, każda linia lotnicza powinna mieć na pokładzie każdej swojej maszyny chociażby jeden fotelik, aby w sytuacji awaryjnej móc bezpiecznie przypiąć dziecko. Niestety linie lotnicze są innego zdania. Wprawdzie kilka z nich wyraziło wstępne zainteresowanie, fotelika jak dotąd nie kupiła żadna. Dlaczego? Fotelik kosztuje około 2300 euro i nie jest wcale powiedziane, że – będąc częścią wyposażenia samolotu – podczas każdego lotu będzie przynosił zysk.

Poduszki dla czterystu

Już ponad dziesięć lat temu firmy AmSafe i BF Goodrich opracowały system poduszek powietrznych dla foteli lotniczych. Systemy takie chronią już pilotów wojskowych (w samolotach pasażerskich poduszki montowane są sporadycznie w klasie biznes). Szczególnie interesujący jest pomysł firm AmSafe, która poduszkę umieściła w pasie bezpieczeństwa, dzięki któremu w jednakowy sposób chronieni są pasażerowie siedzący w pierwszych rzędach i niemający przed sobą innych foteli, jak i ci w tyle samolotu. Niemniej trzeba rozwiązać jeszcze kilka kwestii dotyczących użycia poduszek w przestworzach.

W kabinie samolotu lecącego na dużej wysokości jest dość duże ciśnienie, a jeśli w samolocie jednocześnie nadmuchanych zostanie około 400 poduszek powietrznych, podniesie się ono jeszcze bardziej. Może to doprowadzić do uszkodzenia poszycia samolotu i rozszczelnienia kabiny. Kiedy zadziałają poduszki, pasażerom może też być trudniej wydostać się z fotela czy sięgnąć po maskę tlenową. Trzeba też pamiętać, że fotele z wmontowanym systemem poduszek powietrznych ważą więcej (co oznacza, że linia lotnicza zarobi mniej).

Mimo tych problemów poduszki w samolotach najprawdopodobniej zostaną wprowadzone, przynajmniej w USA, gdzie właśnie wchodzą w życie nowe przepisy: wszystkie fotele w samolotach pasażerskich latających w Stanach muszą być opatrzone certyfikatem potwierdzającym, że chronią pasażerów przy przeciążeniach do 16 G. W praktyce oznacza to, że producenci będą musieli wyposażyć fotele w absorbujący siłę uderzenia system poduszek powietrznych.

Obawa przed nadwagą