Nie wszystkie zagadki, z jakimi zmaga się współczesna nauka dotyczą problemów wielkich i fundamentalnych. Czasami są to zjawiska tak powszechne, że trudno znaleźć kogoś, kto ich nie doświadczył. Bywa też, że nie rozumiemy działania technologii, którymi z powodzeniem posługujemy się od dziesięcioleci, a nawet stuleci. 
Ale racjonalne, rzetelne przebadanie fenomenu często pozwala nam uniknąć groźnych zjawisk, dokonać nowych odkryć lub poprawić wynalazki, które może i działają całkiem nieźle, ale zawsze mogłyby lepiej. Oto nasz przegląd problemów, z którymi do dziś zmagają się naukowcy z całego świata.

Prezentujemy fragment artykułu z nowego numeru magazyny FOCUS: 

4. Katastrofa tunguska (kosmos)

Rankiem 30 czerwca 1908 r., nad środkową Syberią niedaleko jeziora Bajkał pojawiło się ogniste, błękitnobiałe „cygaro”. Podobno widać je było przez 10 minut, zanim uderzyło w ziemię. Wtedy rozpętało się piekło. Naoczni świadkowie mówili o gorącym huraganie, ogłuszającym huku (słyszanym nawet w odległości 4,5 tys. km), wstrząsach ziemi (sięgających 5 stopni w opracowanej wiele lat później skali Richtera). Ekspedycja, która dotarła tam 19 lat później zobaczyła ogromny obszar – jak się potem okazało, łącznie 2,2 tys. kilometrów kwadratowych – usłany 80 mln powalonych drzew. W jego centrum była tylko wypalona ziemia. Ani śladu krateru.

Ten brak krateru przez wiele lat nie dawał spokoju naukowcom. Początkowo uznali, że katastrofę tunguską wywołało uderzenie asteroidy, ale gdzie się podziały jej szczątki? Potem doszli do wniosku, że kosmiczny obiekt wybuchł kilka kilometrów nad powierzchnią ziemi, a fala uderzeniowa zmiotła wszystko w promieniu 26 km. Oszacowano, że eksplozja była tysiąckrotnie silniejsza od tej, która zniszczyła Hiroszimę. Przez dziesięciolecia trwały dyskusje co do natury obiektu odpowiedzialnego za ten wybuch. Czy była to asteroida czy może jednak kometa? Pojawiały się nawet przypuszczenia, że eksplozję wywołał statek kosmitów albo test tajnej amerykańskiej broni.

Szansa na rozwiązanie zagadki pojawiła się w 2013 r., gdy nad rosyjskim Czelabińskiem eksplodował meteor mający „zaledwie” 17 metrów średnicy. Siła wybuchu była porównywalna z 30 bombami z Hiroszimy. Fala uderzeniowa uszkodziła 7,5 tys. budynków, rany odniosło ponad 1,2 tys. osób. Analiza tej katastrofy pozwoliła naukowcom wysnuć wniosek, że w 1908 r. musiało dojść do podobnego zdarzenia. W atmosferę Ziemi wszedł kamienny obiekt o wielkości kilkudziesięciu metrów, rozgrzał się od tarcia o powietrze i eksplodował nad pustkowiem. 

Niedawno doszło do podobnej eksplozji nad Morzem Beringa, a winę za to ponosił 10-metrowy meteoryt. Zdarzenie odkryto dopiero po kilku miesiącach dzięki analizie danych z aparatury monitorującej dźwięki o niskiej częstotliwości, które pojawiają się podczas takich wybuchów. – Potrzebujemy dalszych badań nad tym fenomenem, ponieważ stwarza on realne zagrożenie. Tak małych obiektów kosmicznych nie umiemy jeszcze wykrywać odpowiednio wcześnie – ostrzega prof. Alan Fitzsimmons, astronom z Queen’s University Belfast.
 

O efekcie placebo, nieśmiertelnej meduzie, ziewaniu, śmierci klinicznej i innych zagadkowych fenomenach przeczytasz w nowym numerze FOCUSA - już w kioskach i na kultowy.pl