W Przemyślu przebywa aktualnie 60 ptaków. Są to bociany, które mają m.in. złamane kończyny; niektóre z nich zostały porażone prądem po zderzeniu z linią energetyczną, jeszcze inne spadły z gniazda. Wszystkie były lub są leczone w przemyskiej placówce.

Do grupy rekonwalescentów za kilka tygodni dołączy co najmniej 20 ptaków. "Z Podkarpacia, ale także z Małopolski, czy woj. świętokrzyskiego otrzymujemy wiele sygnałów o pozostałych w kraju bocianach. Na zimowanie nie odlatują zazwyczaj osobniki chore, słabe lub stare" - zaznaczył lekarz weterynarii ośrodka Radosław Fedaczyński.

Utrzymanie bocianów w okresie zimowym kosztuje placówkę ok. 20 tys. zł. W tej chwili ośrodek najbardziej potrzebuje słomy i siana, które są konieczne do wyścielenia pomieszczeń, w których przebywają ptaki. Do fundacji prowadzącej ośrodek można też przynosić mrożone mięso, ryby, karmę dla kotów i psów i wpłacać pieniądze. W mroźne dni bociany zjadają nawet 30 kg mięsa lub ryb.

"Nasz apel kierujemy do wszystkich; zarówno mieszkańców Przemyśla i okolicznych miejscowości, jak i mieszkańców regionu" – dodaje Fedaczyński.

Oprócz bocianów zimę w ośrodku spędzą także sarny, orliki, myszołowy, gromada jeży, wiewiórki oraz leczony tam wilk. "Nie wypuściliśmy ich na wolność, bo wymagają jeszcze opieki" – zauważył weterynarz.

PAP