Najnowszym dowodem na to, jak mocno zacierają się granice między zaawansowaną technologią a modą jest niecodzienne połączenie marki Bose z Thomem Browne’em, które zaowocowało słuchawkami Bose x Thom Browne QuietComfort Ultra (2nd Gen).
Szary garnitur naUSZny, czyli kaszmir i tradycyjne paski
Nowojorski dom mody lubi wtrącać się w technologiczne nowinki i wcześniej już współpracował z Samsungiem. Efektem były specjalne edycje składków, od pierwszego Galaxy Z Flip aż do piątej generacji. Kiedy na nie spojrzymy, bez trudu zauważymy wspólny mianownik, bo projektant po prostu zawsze zaczyna swoje dzieła od odniesienia do klasycznego, szarego garnituru, z którego słynie jego marka.
Nie inaczej jest oczywiście w przypadku tych słuchawek. Mamy garniturową szarość i paski, choć to materiały są tutaj najważniejsze. Standardowe poduszki nauszne oraz wyściółka pałąka ze sztucznej skóry proteinowej zostały w całości zastąpione melanżowym, szarym kaszmirem. W ten sposób chciano odtworzyć wrażenie komfort noszenia puszystych, zimowych nauszników ochronnych. Ma być po prostu mięciutko i miło, więc jeśli szukacie słuchawek na sezon jesienno-zimowy, to może być idealny model.


Wracając jednak do sedna, bo na tym smaczki się przecież nie kończą. Odniesienia do krawiectwa premium widoczne są praktycznie w każdym detalu. Na zewnętrznej części lewej muszli umieszczono cztery charakterystyczne, białe paski – znak rozpoznawczy marki Thom Browne. Wewnętrzna część nauszników została ozdobiona czerwono-biało-niebieskimi pasami, które stanowią bezpośrednie nawiązanie do luksusowej podszewki Bemberg, stosowanej w marynarkach projektanta.

Całość uzupełnia trójkolorowa metka u szczytu pałąka oraz wykończenie wnętrza muszli, które widać zawsze wtedy, gdy słuchawki spoczywają zsunięte na szyję. Kiedy natomiast nie chcemy ich nosić na ciele, odkładamy je do etui. Również obitego kaszmirem, bo ja ma być luksusowo, to po całości.
Nad zewnętrzną stroną czuwał dom mody, a wnętrzem zajęło się Bose
Co kryje się pod tą luksusową, wełnianą otoczką? Doskonała technologia, którą zresztą marka Bose zaprezentowała już w standardowej drugiej generacji QuietComfort Ultra. Użytkownicy otrzymują zatem bezkompromisowy, uznawany za rynkowy wzorzec system aktywnej redukcji szumów z technologią ActiveSense, dźwięk przestrzenny Immersive Audio oraz nowy tryb kinowy Cinema Mode. Słuchawki wspierają również bezstratny przesył dźwięku w wysokiej rozdzielczości po podłączeniu kabla USB-C.

Do tego mamy wbudowany akumulator pozwalający na nawet 30 godzin ciągłego odtwarzania muzyki w trybie tradycyjnym lub do 23 godzin z włączonym dźwiękiem przestrzennym. Pełne naładowanie baterii trwa około trzech godzin, a waga urządzenia – mimo zastosowania szlachetnych materiałów i aluminiowych akcentów – zatrzymała się na bardzo komfortowym poziomie około 264 gramów. W zestawie prócz kaszmirowego etui znajdziemy komplet przewodów: USB-C oraz kabel audio z wtykiem 3,5 mm na 2,5 mm. Pod tym względem nie ma więc na co narzekać.
A cena? Tu dopiero jest luksusowo
Czy ktokolwiek spodziewał się, że dziecko tych dwóch marek będzie tanie? Ja na pewno nie. bez owijania w bawełnę (a raczej kaszmir) – tym razem jest absurdalnie wręcz drogo. Podczas gdy standardowe słuchawki Bose QuietComfort Ultra (2nd Gen) kosztują na rynku jakieś 1500 złotych, o tyle limitowana edycja zrobiona z Thomem Browne’em została wyceniona na aż 950 dolarów, czyli ponad 3600 złotych. To ponad dwukrotnie więcej niż za wariant podstawowy!

Przedsprzedaż słuchawek ruszyła już na oficjalnych stronach internetowych firm Bose oraz Thom Browne, a pierwsze wysyłki do klientów zaplanowano na przyszły tydzień. Liczba egzemplarzy jest ściśle ograniczona, a producent zaznacza, że ze względu na kolekcjonerski charakter projektu wszystkie zakupy mają charakter ostateczny. Wydaje mi się, że właśnie to limitowane podejście będzie tutaj kluczem do sukcesu. Wydanie 3600 złotych na słuchawki, nawet w kaszmirze, brzmi absurdalnie, ale kiedy w grę wchodzi coś, co stanie się obiektem pożądania kolekcjonerów? Tu już sytuacja się zmienia i fani marek są w stanie wyłożyć naprawdę wiele, byle pozyskać to urządzenie do swojej kolekcji.
Źródło: Bose
