powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Okazuje się, że do cyfrowego detoksu potrzebowaliśmy… „cegły”. Ale nie takiej zwykłej

Ostatnimi czasy sytuacja ze smartfonami stała się trochę absurdalna i jednocześnie smutna. Dążyliśmy do tego, by były inteligentniejsze i potrafiły jak najwięcej, a kiedy to dostaliśmy, zaczęło nas to męczyć. Nie dziwię się temu, bo każde powiadomienie, kolejna rolka na Instagramie czy “tylko jeden” filmik na TikToku potrafią zamienić pięć minut w pół godziny. Co gorsza, zwykle orientujemy się dopiero wtedy, gdy telefon sam przypomina nam o czasie spędzonym przed ekranem.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Okazuje się, że do cyfrowego detoksu potrzebowaliśmy… „cegły”. Ale nie takiej zwykłej
Chcesz czytać więcej treści jak „Okazuje się, że do cyfrowego detoksu potrzebowaliśmy… „cegły”. Ale nie takiej zwykłej"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Wiele osób próbuje więc przejść na cyfrowy detoks. Instaluje aplikacje blokujące media społecznościowe, włącza minimalistyczne launchery, wybiera telefony bez kolorowego ekranu, a nawet sejfy zamykane na czas, do których wkłada się smartfona. A potem na rynku pojawia się kawałek plastiku o nazwie Brick, który zdaje się rozwiązywać ten problem, zdając się na nasze… lenistwo.

Żeby odblokować Instagrama, trzeba… wstać z kanapy

Brick to niewielki gadżet za jakieś 250 złotych wyposażony w moduł NFC. Po sparowaniu z aplikacją wybieramy, które programy mają zostać zablokowane – mogą to być media społecznościowe, gry, aplikacje zakupowe albo cokolwiek, co najczęściej odciąga nas od pracy czy nauki. Brzmi jeszcze normalnie, jednak cała magia nie skupia się na tym, co możemy zablokować, tylko na tym, co trzeba zrobić, by znów uzyskać do tego dostęp.

Cały trik polega na tym, że aktywacja blokady wymaga przyłożenia telefonu do Bricka. I dokładnie tego samego trzeba, żeby blokadę później zdjąć. Nie ma przycisku “Jeszcze pięć minut”. Nie ma możliwości kliknięcia “Ignoruj”. Nie da się oszukać samego siebie jednym dotknięciem ekranu.

To może wydawać się śmiesznie prymitywne, ale właśnie o to chodzi. Psychologowie od dawna zwracają uwagę, że nawet niewielka dodatkowa przeszkoda potrafi skutecznie zmienić nasze zachowanie. Jeśli Brick zostawimy w kuchni, a pracujemy w gabinecie, nagle okazuje się, że żeby sprawdzić TikToka, trzeba wstać, przejść przez pół mieszkania, przyłożyć telefon do kostki, wrócić i… bardzo często w połowie drogi dochodzimy do wniosku, że jednak nie było to aż tak ważne.

Cyfrowy detoks działa lepiej, gdy nie można go łatwo wyłączyć

Właśnie to specyficzne podejście odróżnia Brick od wbudowanych funkcji Androida czy iPhone’a. Większość z nas przynajmniej raz ustawiła limit czasu dla Instagrama, Tiktoka, albo jak ja dla aplikacji do czytania komiksów. Problem w tym, że telefon pyta później, czy chcemy dostać kolejne 15 minut. I niemal zawsze odpowiadamy twierdząco, bo te kolejne scrollowania skutecznie wyrzucają nam z głowy poprzednie postanowienia.

Brick usuwa tę pokusę. Producent przygotował nawet tryb Strict Mode, który uniemożliwia odinstalowanie aplikacji lub manipulowanie ustawieniami blokady. Owszem, istnieje awaryjne rozwiązanie na wypadek zgubienia urządzenia, ale jest ono mocno ograniczone. Użytkownik dostaje tylko pięć darmowych “awaryjnych odblokowań”. Po ich wykorzystaniu trzeba już kontaktować się z producentem.

Do dyspozycji jest również dziesięć różnych profili. Można stworzyć osobny zestaw blokad na godziny pracy, inny na wieczór, jeszcze inny na weekend czy naukę. Aplikacja pozwala też automatycznie aktywować wybrane profile o określonych porach dnia. Nie oznacza to oczywiście, że Brick rozwiąże problem uzależnienia od telefonu za każdego. Jeśli ktoś naprawdę będzie chciał przewijać media społecznościowe, po prostu po niego pójdzie. Mimo wszystko często ten dodatkowy wysiłek okazuje się czymś, czego najbardziej brakuje w cyfrowym świecie – przeszkodą, każącą nam przez kilka sekund zastanowić się nad własnym zachowaniem.

Najbardziej podoba mi się w Bricku jego prostota. Często aplikacje do higieny cyfrowej traktują nas trochę jak dzieci. Dają odznaki za osiągnięcia, motywują, pokazują urocze animacje. Nie zrozumcie mnie źle, doskonale rozumiem, dlaczego na niektórych to działa. Tylko że czasem mniej znaczy więcej. Czasem niewielka bariera między impulsem a działaniem okazuje się lepsza i faktycznie może skłonić nas do odłożenia telefonu zamiast łamania własnych zasad.

I tak, to trochę paradoks naszych czasów. Wydajemy tysiące złotych na smartfony pełne funkcji, a później kupujemy mały kawałek plastiku tylko po to, żeby korzystać z nich rzadziej. Nawet jeśli brzmi to absurdalnie, pokazuje realny problem, który Brick rozwiązuje, bo nie tylko ogranicza czas przed ekranem, ale też każe nam się od niego oderwać, zrobić kilka kroków i rozejrzeć się po domu. A tego rozwiązania w smartfonie nie dają.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Okazuje się, że do cyfrowego detoksu potrzebowaliśmy… „cegły”. Ale nie takiej zwykłej"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX