Jeżeli myślicie, że waszej szkatułce na biżuterię brakuje pazura, to ucieszy was widok nowej kolekcji luksusowej biżuterii. Nie brakuje w niej kolczyków z panterami, naszyjników chwytających się za własny ogon, ani majestatycznych pierścieni, przywołujących grozę rozpędzonego nosorożca i nie jest to żart.
Cartier chce ożywić twoją kolekcję biżuterii. Robi to w odważny sposób przywołujący dzikość natury
Paryski dom jubilerów dosłownie popuścił wodze fantazji i dał się opętać duchom natury. Into the Wild to nowa kolekcja szukająca balansu w składnikach, które proszą się o bardzo dużo uwagi. W końcu zarówno klejnoty jak i zwierzęta są piękne, ale raczej wtedy gdy występują osobno. Cartier jednak odważnie podjął się zadania ujarzmienia dzikiej natury istot z całego świata.

Z drugiej strony, motywy zwierzęce to element, który przyciąga ludzi w modzie odkąd tylko zaczęliśmy rejestrować tworzenie odzieży i ozdób z myślą o modzie, nie tylko ze względów na praktyczne zastosowanie. Cartier również ma już ponad 100 lat historii i na przestrzeni tych lat zmierzył się z motywami ptaków, a nawet insektów już nie jeden raz.
Czytaj też: Ponadczasowe perły powracają w nowej serii Van Cleef & Arpels. Retro to nowe dzisiaj
Trudno jednak nie patrzeć inaczej na Into the Wild, stworzona menażeria jest wypełniona istotami kojarzonymi z brutalnością dzikich łowców lub czystej siły mięśni, którym daleko do delikatności kolibrów oraz motyli. Naturę nowej kolekcji doskonale podkreślają jej pierścienie stworzone na kształt głów tygrysa, karpia, krokodyla, papugi i nosorożca.

Każdy z nich wymagał szczególnej uwagi i zastosowania zupełnie innych technik, żeby ze szczegółowością i starannością oddać serce każdej z istot, tworząc swoisty hołd ich naturalnemu pięknu. Chłodne szafirowe oczy tygrysa, opalizujące rogi nosorożca czy dumny, rubinowy pióropusz papugi są świadectwem godzin pracy i kunsztu projektantów.
Cartier postarał się, żeby w nowej biżuterii nie było chwili na nudę, zostawiając jedynie miejsce dla podziwu. Nie tylko bowiem pierścieniami ona stoi. Nie mogło zabraknąć naszyjników oraz bransolet, jeszcze bardziej rozwijających obraną tematykę Into the Wild, których charakter jest dopełniany dopasowanymi kolczykami.

W jakiś magiczny sposób, mistrzom Cartiera udało się zakląć groźną naturę dzikich łowców w formie oswojonej biżuterii pozbawionej strachu, od której bije wyłącznie piękno i gracja. Pantera czujnie spoglądająca szmaragdami zamkniętymi w różowym złocie i w towarzystwie kryształowego naszyjnika zapiera dech z podziwu. Na każdym kroku jest też przypominana wielkość tej premiery, a w szczególności zaangażowanych artystów.
Spoglądając na kolczyki, pierścienie i naszyjniki z dyskretnymi zapięciami, znikającymi w paszczy krokodyla, trudno jest się nie zastanawiać nad tym, w jak doskonałej harmonii musiała się odbywać współpraca złotników, jubilerów, osób specjalizujących się w osadzaniu i obróbce kryształów, a także projektantów. Wszyscy musieli niewątpliwie działać jak natchnieni.
Dla purystów, też coś się znajdzie

Po drugiej wojnie światowej, w 1948 roku, Cartier ponownie zmierzył się ze swoją ikoną, motywem śnieżnej pantery. Pomimo wyzywającej kolorystyki złota, diamentów, rubinów, szafirów i wielu innych barw tworzących dzikość Into the Wild, kolekcja nie byłaby skończona, bez majestatycznej czystości śnieżnej pantery. Skąpana w bieli i diamentach istota, powraca jako bransoleta i pierścienie. Każdy elementów o dwóch głowach dzikiego kota, z kryształami biegnącymi wzdłuż białego grzbietu.
Źródła: prestigeonline, watchonista
