Zbiór pism uznanych za autentyczne i natchnione Pismo Święte, ostateczną formę w Kościele rzymskokatolickim przyjął na Soborze Trydenckim 8 kwietnia 1546 roku. Nie znajdziemy w nim źródeł wielu powszechnych dziś dogmatów wiary chrześcijańskiej.

Czy Maria Magdalena była nierządnicą?

W Nowym Testamencie pojawiają się trzy kobiety, którym Jezus wybaczył grzechy. Pierwsza to Maria z Magdali (Magdalena), z której wypędził złe duchy i która odtąd wiernie mu towarzyszyła. Druga – bezimienna, przyłapana na cudzołóstwie, za co zgodnie z prawem mojżeszowym miała zostać ukamienowana. Gdy przyprowadzono ją do Jezusa, powiedział: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Trzecia to też bezimienna nierządnica, o której św. Łukasz pisze: „dowiedziawszy się, że [Jezus – przyp. red.] jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i (…) płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać”.

W VI w. papież Grzegorz Wielki połączył te trzy postacie w jedną. I tak Maria Magdalena została pokutującą nierządnicą, co przysłoniło jej prawdziwy wizerunek. Wszyscy czterej ewangeliści zgodnie bowiem podają, że gdy po aresztowaniu Jezusa przerażeni apostołowie ukryli się, ona towarzyszyła mu do końca i z jego matką stała pod krzyżem. Trzy dni później nie bała się pójść do grobu i to jej  – jako pierwszemu człowiekowi  – ukazał się zmartwychwstały Chrystus. Polecił, by przekazała uczniom wiadomość, że Jezus wraca do swojego Ojca, do Boga.

Maria Magdalena została więc jego pierwszym wysłannikiem, a po grecku wysłannik to... apostoł (apostolos). Eksponowanie tego faktu byłoby jednak sprzeczne z autorytatywnym stwierdzeniem św. Pawła, który w 1. Liście do Koryntian napisał: „We wszystkich zgromadzeniach świętych kobiety mają milczeć; nie dozwala im się bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje”. Decyzją papieża Maria Magdalena została więc sprowadzona do roli milczącej pokornej grzesznicy.

Czy spowiedź wymaga pośrednictwa księdza?

Ewangelie potwierdzają, że Jezus odpuszczał grzechy, ale robił to osobiście i nikogo nie spowiadał. Pierwsi chrześcijanie także więc zwracali się do niego bezpośrednio, wyznając winy przed wspólnotą. Nie znali rozgrzeszenia udzielanego przez kapłana pośredniczącego w ich relacjach z Bogiem. Odprawiali jedynie wyznaczoną przez gminę lub jej zwierzchnika pokutę.

Dla wielu głośne mówienie o swoich słabościach było jednak krępujące. Już więc w IV w. biskup Mediolanu proponował, by nie spowiadać się zgromadzeniu lecz kapłanowi. Idea się przyjmowała i w IX w. oficjalnie uznano spowiedź przed Bogiem, wspólnotą lub księdzem za równoważne. W 1215 r. Sobór Laterański zmienił to, wprowadzając obowiązek przystępowania co najmniej raz w roku do spowiedzi przed księdzem, którego zobowiązał do zachowania w tajemnicy wszystkiego, co usłyszał.

Czy duchownych obowiązuje celibat?

W Biblii nie ma takiego nakazu. Jezus wypowiada jedynie enigmatyczne słowa: „Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni”.

Św. Paweł doprecyzował, że „dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża”. Z obu cytatów wynika, że celibat to kwestia wyboru, a nie obowiązek. Podobnie do zagadnienia podchodził apostoł Paweł w swych listach.

Pierwsi chrześcijanie uważali, że kapłan powinien być dobrym mężem i ojcem, gdyż ten, kto ma się troszczyć o Kościół, powinien najpierw udowodnić, że potrafi zadbać o własny dom. W Ewangelii Marka jest wzmianka o chorobie teściowej św. Piotra, co oznacza, że pierwszy papież był żonaty.

Jednak już za jego czasów obowiązywała sformułowana przez św. Pawła zasada, że biskup może się ożenić tylko raz. Stopniowo kształtowała się też reguła, zgodnie z którą mężczyzna przyjmujący święcenia kapłańskie jako kawaler powinien nim pozostać. Od IV w. dobrowolną rezygnację z małżeństwa zaczęto zmieniać w przymusową.

Pierwszym papieżem, który oficjalnie nakazywał, by nawet żonaci kapłani powstrzymywali się od współżycia seksualnego, był pod koniec IV w. św. Syrycjusz. Podbudowy teologicznej jemu i następcom dostarczył św. Hieronim, który utożsamił seks z „brudem i nieczystością”, co oznaczało, że uprawiający go ksiądz nie może odprawiać nabożeństw ani udzielać sakramentów. Mimo to do XI w. wyświęcano żonatych mężczyzn.

Przełomu dokonał w 1059 r. papież Mikołaj II, który zakazał wiernym udziału w mszach odprawianych przez żonatych duchownych i uznał udzielane przez nich sakramenty za nieważne. Ostatecznie sprawę uregulowały sobory laterańskie. Na pierwszym (1123 r.) nakazano księżom rozwiązanie ich małżeństw, na drugim (1139 r.) postanowiono, że duchowni, którzy mieszkają z kobietami, zostaną pozbawieni funkcji i uposażeń, czwarty (1215 r.) wprowadził obowiązek ogłaszania w parafiach zapowiedzi przedślubnych, co definitywnie wyeliminowało możliwość zawarcia małżeństwa przez kapłana. Rozwiązania te potwierdził Sobór Trydencki i wszyscy kolejni papieże.

Czy grzesznicy będą pokutować w czyśćcu?

W Piśmie Świętym nie pada słowo czyściec. Teologowie katoliccy, uzasadniając doktrynę o jego istnieniu, powołują się na 2 Księgę Machabejską, w której jest jednak mowa jedynie o modlitwie i ofierze za poległych wojowników. Księga ta należy do siedmiu, które nie weszły do żydowskiego kanonu biblijnego.

Potrzeba „stworzenia” czyśćca wynikała z refleksji pierwszych chrześcijan nad losem dusz zmarłych, którzy za życia nie odpokutowali za grzechy. Obciążone nimi nie mogły zostać zbawione, jednak skazanie ich na wieczne potępienie zaprzeczałoby idei Boga miłosiernego. Ojcowie Kościoła (Jan Chryzostom, św. Ambroży) dopuszczali więc możliwość ich uratowania, jednak dopiero po całkowitym oczyszczeniu.

Poglądy te doprecyzował św. Augustyn, tworząc podstawy obowiązującej wizji czyśćca. Jej główne elementy to przeświadczenie, że dusze trafiają do miejsca pośredniego między piekłem i niebem; proces oczyszczania przypomina męki piekielne, ale nie trwa wiecznie; żyjący chrześcijanie mogą skrócić lub złagodzić cierpienia zmarłych, modląc się za nich. Św. Augustyn nie używał jeszcze określenia czyściec (łac. purgatorium), które pojawiło się w XII w.

Wiara, że wstawiennictwo żywych może pomóc cierpiącym duszom, zwiększała rolę Kościoła jako najbardziej skutecznego pośrednika w kontaktach człowieka z Bogiem i doprowadziła do powstania idei odpustu, czyli udzielanego przez Kościół odpuszczenia kar czyśćcowych. Pobieranie za to opłat stało się jedną z przyczyn wystąpienia Marcina Lutra.