"Niebiański pałac", bo tak w wolnym tłumaczeniu nazywa się stacja, to ważący około 8 i pół tony moduł wyniesiony na orbitę przez Chińczyków w 2011 roku. Miał stać się symbolem zmiany układu sił w kosmicznym wyścigu, wykorzystywano go do misji załogowych i bezzałogowych, a w 2012 odwiedziła go pierwsza chińska astronautka - Liu Yang. 

CSNA powiadomiła ONZ, że Tiangong 1 ma zejść ze swojej orbity między październikiem 2017 a kwietniem 2018. Ostatnio zanotowano, że obiekt zaczął szybciej zbliżać się do Ziemi. Czy można obawiać się spadających szczątków stacji? Chińczycy zapewniają, że powinna w całości stopić się w atmosferze, jednak cytowany przez Guardiana amerykański astrofizyk Jonathan McDowell jest innego zdania. Ostrzega, że nawet przed 100 kilogramowymi odłamkami, które mogą zacząć spadać na Ziemię.

W przeszłości zdarzały się incydenty gdy kosmiczny złom docierał do Ziemi, jednak nigdy nie doprowadziły do wypadków z udziałem ludzi. W 1991 radziecki Saljut 7 spadł na Ziemię będąc wciąż połączonym z innym statkiem - Kosmos 1686. Rozdzieliły się nad Argentyną, odłamki spadły na teren miasta Capitán Bermúdez. W 1979 roku natomiast amerykański Skylab o wadze 77 ton wszedł w atmosferę planety, jego odłamki lądowały na przedmieściach australijskiego Perth. NASA otrzymała wtedy mandat od władz hrabstwa za zaśmiecanie terenu, co ciekawe agencji nigdy go nie zapłaciła. Zrobili to fani pewnej audycji radiowej, dopiero w 2009 roku, za pomocą zbiórki.