Chiński zielony mur przyniósł poważne konsekwencje. Satelity odsłaniają paradoks masowego sadzenia drzew

Przez lata zdjęcia satelitarne północnych Chin stawały się coraz bardziej zielone. Miliony drzew posadzonych w ramach gigantycznego programu miały powstrzymać pustynię Gobi i przywrócić życie jałowym terenom. Ten wizualny sukces często przesłaniał jednak to, co działo się pod powierzchnią, gdzie zaczynał się nowy, poważny problem. Okazuje się, że więcej drzew nie zawsze równa się więcej życia. Analiza danych satelitarnych z dwóch dekad ujawniła niepokojący paradoks: tam, gdzie przybywało zieleni, zaczynało brakować najcenniejszego zasobu.
...

Chiński projekt mierzy się z nieoczekiwanymi konsekwencjami

Program Trzech Północnych Pasów Ochronnych, znany też jako Wielki Zielony Mur Chin, ruszył w 1978 roku. Jego zakończenie zaplanowano na rok 2050, co daje łączny czas trwania 72 lat. To jeden z najbardziej ambitnych projektów ekologicznych w historii, obejmujący 13 prowincji. Przez długi czas głównym miernikiem postępu była prosta statystyka: liczba zasadzonych drzew. Im wyższa, tym lepiej. Perspektywę tę zweryfikował Qiang An z Chińskiego Uniwersytetu Rolniczego. Jego zespół przeanalizował dane dotyczące wilgotności gruntów i odkrył niekorzystny trend. Mimo że w niektórych regionach notowano wzrost opadów, w systemach rzecznych i warstwach wodonośnych pozostawało coraz mniej wody. Skupienie się wyłącznie na pokrywie leśnej okazało się zbyt krótkowzrocznym podejściem.

Czytaj też: Odkryli bakterie, które pozostawały zamarznięte przez tysiące lat. Teraz chcą ich użyć

Wyjaśnienie tego zjawiska leży w podstawowej biologii roślin. Więcej liści oznacza intensywniejszą ewapotranspirację, czyli proces, w którym drzewa pobierają wodę z gleby korzeniami i uwalniają jej parę przez liście do atmosfery. W suchych regionach rośliny często „wypompują” wilgoć szybciej, niż zdąży ona przeniknąć w głąb i zasilić źródła podziemne. Konsekwencje wykraczają poza lokalny ekosystem. Para wodna przemieszcza się z wiatrem, co naukowcy określają mianem recyklingu wilgoci. W praktyce obszary położone w kierunku, w którym wieje wiatr, mogą otrzymywać dodatkowe opady, podczas gdy tereny po przeciwnej stronie stopniowo tracą dostęp do wody. To tworzy swego rodzaju hydrologiczną grę o sumie zerowej.

Badanie podkreśla konieczność zintegrowania recyklingu wilgoci z zarządzaniem zasobami wodnymi w celu rozwiązania problemu niedopasowania między zasobami gruntowymi a wodnymi – zauważa Qiang An

Co ciekawe, południowe, wilgotniejsze regiony Chin nie doświadczyły podobnych problemów. Wręcz przeciwnie, niektóre nawet odnotowały lepsze nawodnienie w porze suchej. To wyraźnie pokazuje, że strategia zalesiania musi być głęboko zależna od lokalnego klimatu i zasobów wodnych.

Afryka uczy się na cudzych błędach

Doświadczenia z Chin są cenną lekcją dla innych dużych inicjatyw, takich jak afrykański Wielki Zielony Mur, którego tworzenie rozpoczęto w 2007 roku. Jego filozofia od początku jest odmienna. Zamiast ścigać się w liczbie sadzonek, projekt koncentruje się na odtwarzaniu zdegradowanych gruntów i tworzeniu źródeł utrzymania dla lokalnych społeczności. Do 2030 roku celem jest odnowienie 100 milionów hektarów ziemi, sekwestracja 276 milionów ton węgla i stworzenie 10 milionów miejsc pracy. Dotychczas udało się przywrócić około 18 milionów hektarów, choć inicjatywa boryka się z wyzwaniami finansowymi i politycznymi.

Czytaj też: Antarktyda ma własny grawitacyjny dołek. I wcale nie jest to tylko ciekawostka

Metody stosowane w regionie Sahelu różnią się od chińskiego modelu. Społeczności stosują tradycyjne techniki, jak zbieranie deszczówki w mikro-zagłębieniach, ochrona samoistnie odradzającej się roślinności czy agroleśnictwo, które łączy uprawy z drzewami. Woda jest tu traktowana jako podstawowe, ograniczone dobro, a jej monitoring jest równie ważny jak śledzenie przyrostu zieleni. Przyszłość dużych projektów ekologicznych będzie więc polegać na znalezieniu równowagi między szczytnymi celami a realiami przyrody. Sadzenie drzew pozostaje potężnym narzędziem, lecz jego sukces nie mierzy się pikselami zieleni na zdjęciach satelitarnych. Kluczowe jest uwzględnienie lokalnych warunków hydrologicznych, mądre gospodarowanie wodą i prawdziwe zaangażowanie ludzi, którzy na tych ziemiach żyją.