Brzmi banalnie, ale w świecie pełnym powiadomień, ruchliwych ulic, rozmów telefonicznych i nieustannego pośpiechu możliwość spędzenia kilku dni w naprawdę cichym miejscu zaczyna być towarem premium. Nic więc dziwnego, że luksusowe obiekty coraz częściej reklamują nie tylko swoje spa czy restauracje, ale również poziom wyciszenia pokoi i jakość nocnego odpoczynku.
Hotele projektowane pod kątem ciszy
Najlepsze marki hotelowe już dawno zauważyły ten trend. Obiekty takie jak Park Hyatt Tokyo, Aman New York czy Rosewood Castiglion del Bosco coraz większą uwagę poświęcają architekturze akustycznej. Cisza nie jest tam przypadkowym efektem ubocznym projektu, ale jednym z jego głównych założeń. Tylko że nie chodzi już wyłącznie o montowanie grubszych szyb, bo w nowoczesnych hotelach wykorzystuje się ukryte panele akustyczne, materiały tłumiące drgania oraz wyjątkowo ciche systemy klimatyzacji i wentylacji. Wszystko po to, by ograniczyć hałas zarówno z zewnątrz budynku, jak i ten generowany przez sam obiekt.
To właśnie takie detale często decydują o jakości pobytu. Nawet najpiękniejszy apartament traci część swojego uroku, jeśli budzi nas ruch uliczny, hałaśliwa klimatyzacja albo odgłosy dobiegające z sąsiednich pokoi. By tego uniknąć, najbardziej ekskluzywne hotele oferują swoim gościom tzw. konsultacje akustyczne. Brzmi to trochę jak dobieranie perfum albo degustacja win, ale w praktyce chodzi o dopasowanie warunków pobytu do indywidualnych preferencji.
Personel może pomóc w wyborze odpowiedniego pokoju, piętra czy konfiguracji urządzeń generujących biały szum. Niektórzy goście najlepiej wypoczywają w absolutnej ciszy, inni wolą delikatny szum tła. Dla osób często podróżujących służbowo lub spędzających większość roku w samolotach i hotelach takie szczegóły potrafią mieć większe znaczenie niż kolejny designerski fotel czy nowy model telewizora. Bo umówmy się, nawet w wypełnionym złotem i marmurami pokoju, śpiąc w najbardziej luksusowej pościeli, trudno się wyspać, gdy wokół mamy za dużo dźwięków.
Turystyka ciszy staje się coraz popularniejsza
Wszystkie te zmiany są odpowiedzią na to, w jakim kierunku idzie nasze podejście do wypoczynku. oraz większą popularność zdobywa tzw. „turystyka ciszy”, czyli wyjazdy skoncentrowane na odcięciu się od hałasu i codziennego zgiełku. Jeszcze niedawno podobne doświadczenia kojarzyły się głównie z odległymi ośrodkami medytacyjnymi. Takie warunki były często również definicją nudy, bo co mamy niby robić w miejscu, w którym jest aż taki spokój. Dziś jednak wygląda to inaczej i podobnie, jak w przypadku wielu innych trendów, głównym powodem jest przebodźcowanie. Żyjemy wśród powiadomień, ekranów i wszechobecnego cyfrowego hałasu, który drenuje nasz mózg i pozostawia nas w uczuciu permanentnego zmęczenia.
Dlatego luksusowe hotele nie idą tylko w wyciszanie pokoi, ale stwarzają warunki, by goście dobrowolnie ograniczali korzystanie ze smartfonów, skupiali się na spokojniejszym rytmie dnia i spędzali czas w specjalnie wyciszonych strefach. Nie chodzi przy tym wyłącznie o relaks. Dla wielu osób to po prostu rzadka okazja, by przez chwilę pobyć z dala od ciągłego szumu informacyjnego.

Z racji, że większość z nas odczuwa skutki życia w ciągłym chaosie, trend ten wychodzi poza miłośników wellness i medytacji. Menedżerowie, przedsiębiorcy, twórcy czy osoby często podróżujące służbowo coraz chętniej wybierają miejsca, które pozwalają naprawdę odpocząć po całym dniu. I to naprawdę ciekawa zmiana, zwłaszcza w kontekście postrzegania luksusu. Wcześniej to było coś, co widać gołym okiem i łatwo pokazać na zdjęciu. Dziś oraz większą wartość mają te, których nie da się sfotografować ani zmierzyć liczbą gwiazdek. To trochę tak, jakbyśmy przestali patrzeć na to, co hotel oferuje, a zaczęli na to, czego potrafi skutecznie nie dostarczać.
Ciekawe, prawda? Sama w ogóle się temu nie dziwię. Wielokrotnie zdarzyło mi się spać w hotelach, w których może i było wygodnie pod względem fizycznym, ale cisza była kwestią mocno dyskusyjną. Jak więc być gotowym na zwiedzanie czy czerpanie pełnymi garściami z luksusowych atrakcji, gdy kleją nam się oczy albo telefon wciąż pochłania całą naszą uwagę? Myślę, że kilka dni budzenia się bez hałasu za oknem, bez trzaskających drzwi na korytarzu i bez nieustannego dźwięku powiadomień to coś, co każdy z nas powinien zapewnić sobie od czasu do czasu.
