Co czwarty młody człowiek otrzymał wiadomości erotyczne, a co siódmy zdeklarował, że je wysyłał – wynika z badań opublikowanych w JAMA Periatrics. Do ich przeprowadzenia zebrano dane z 39 innych niezwiązanych ze sobą analiz przeprowadzonych od 1990 do 2016 roku. Łącznie wzięło w nich udział ponad 110 tysięcy uczestników, z których wszyscy byli poniżej 18 roku życia, część także poniżej 11. Naukowcy szczególnie pod lupę wzięli okres 2008-18. W tym czasie widać spory wzrost przypadków wysyłania i otrzymywania zdjęć o seksualnym podtekście lub zawierających nagość. Oczywiście ten wzrost statystyk zbiega się z rosnącym dostępem młodych ludzi do smartfonów. Autorzy sugerują we wnioskach końcowych, że “szczegółowa informacja na temat potencjalnych konsekwencji sekstingu powinna być powszechna jako część wychowania seksualnego.” A teraz przypomnijmy sobie jak wygląda edukacja seksualna w większości polskich szkół...

Wykorzystywanie wiadomości, sms'ów i komunikatorów do przesyłania treści erotycznych to, jak przekonują badacze, jeden ze sposobów na poznawanie własnej seksualności u młodych ludzi.

- W miarę tego jak nastolatki się starzeją, coraz więcej z nich sekstuje, podobnie jak wzrasta ich seksualna aktywność – przekonuje Jeff Temple, współautor badania i profesor psychiatrii na Medycznym Uniwersytecie Teksasu – Nie jest to specjalnie zaskakujące, bo w ten sposób chcą poznać to kim są.

Kami Kosenko zajmująca się komunikacją międzyludzką na Stanowym Uniwersytecie Północnej Karoliny dodaje, że zjawisko to stało się elementem komunikacji seksualnej. Młodzi ludzie uczą się w ten sposób swojej płciowości i poznają cudzą. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie jedna istotna rzecz: większość z nich zakłada, że są bezpieczni i nie zastanawia się nad tym, że udostępniane innym materiały mogą stać się narzędziem nadużycia, zemsty czy szantażu. W badaniu średni wiek dziecka, które otrzymuje swój pierwszy smartfon wynosił 10 lat. Z pewnością zagrożeniem może być także nadmierna wiara w to, że dane przechowywane na urządzeniu są chronione i nie ma sposobu by się do nich dostać z zewnątrz.


- Nastolatki nierzadko zakadają, że aplikacje mają wbudowane zabezpieczenia, a prawda jest inna – ostrzega Sheri Madigan, współautorka badania z Uniwersytetu Calgary – Wiele dzieci nie zdaje sobie z faktu, że jeśli wyśle zdjęcie, nie może tego cofnąć i usunąć. To od odbiorców będzie zależeć jak takie zdjęcie zostanie wykorzystane.

W badaniu aż 12,5% młodych ludzi, czyli co ósma osoba, dostała zdjęcia bez zgody wysyłającego/otrzymującego. Osoba na zdjęciu mogła nawet nie wiedzieć, że jej wizerunek w intymnej sytuacji ogląda ktoś zupełnie innych, do kogo nigdy nie zamierzała tego wysyłać.

JAMA Pediatrics definiując seksting określa go jako przesyłanie nagich lub półnagich zdjęć oraz seksualnie nacechowanych wiadomości. Może to się dziać dobrowolnie, może być elementem zdobywania pozycji, gdzie młoda osoba chce “udowodnić” swoją wartość. Może się to także dziać jako wykorzystywanie.

Badacze doradzają rodzicom rozmowę z dziećmi na ten temat, ponieważ przemoc związana z sekstingiem może być zgubna dla psychiki dorastającego dziecka.