Szczepienia na COVID-19 budzą wielkie emocje. Część społeczeństwa chce, by były obowiązkowe. Część sprzeciwia się takim rozwiązaniom i utrzymuje, że najlepsza jest „naturalna” odporność. Tymczasem z badań naukowych nad koronawirusem płyną jednoznaczne wnioski. I szczepionki odgrywają w nich znaczącą rolę.

Szczepienie jest zdecydowanie mniej ryzykowne niż przechorowanie COVID-19

Z punktu widzenia pojedynczego człowieka najważniejsze jest ryzyko. Po szczepieniu przeciw COVID-19 bardzo rzadko występują objawy niepożądane i większości są one łagodne. Dotyczy to nawet zapalenia mięśnia sercowego, które pojawia się u części zaszczepionych. Z badań wynika, że zapalenie to szybko ustępuje.

Natomiast zachorowanie na COVID-19 wiąże się ze znacznie większym ryzykiem – od złego samopoczucia i konieczności wzięcia zwolnienia, przez hospitalizację i przymus korzystania z respiratora, po powikłania odległe (tzw. długi COVID) i śmierć. Warto pamiętać, że choć niektórzy zaszczepieni też chorują, najczęściej przechodzą infekcję łagodnie. Nie obciążają więc szpitali i mają o wiele mniejsze ryzyko zgonu.

Dyskusyjną kwestią było do niedawna, czy ozdrowieńcy powinni się szczepić. Część osób argumentowała, że przeciwciała po kontakcie z wirusem to wystarczająca ochrona przed nowymi wariantami SARS-CoV-2. Naukowcy wykazali jednak, że nie jest to prawda.

Najlepszą odporność na COVID-19 mają ozdrowieńcy, którzy następnie się zaszczepili

Nowe badania, opublikowane w czasopiśmie naukowym „mBio”, przeprowadzili uczeni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Wykazały one, że najbardziej odporni na infekcję koronawirusem są ozdrowieńcy, którzy potem się zaszczepili przeciw COVID-19. Uczeni wzięli pod uwagę osoby szczepione preparatami na bazie mRNA (firm Pfizer/BioNTech albo Moderna).

– Najważniejsza informacja płynąca z naszych badań dotyczy przeciwciał przeciw koronawirusowi. Jeśli ktoś przechorował COVID-19, a następnie się zaszczepił, ma nie tylko więcej przeciwciał. Są one też lepszej jakości, co oznacza, że lepiej zwalczają wirusa SARS-CoV-2. Takie przeciwciała zapewne chronią też przed nowymi wariantami koronawirusa, takimi jak omikron – komentuje prof. Otto Yang, główny autor badań.

Nie jest jeszcze jasne, czy podobną odporność osiągają osoby, które otrzymały dodatkową dawkę szczepionki. Naukowcy podkreślają, że wymaga to dalszych badań. Jednak ich zdaniem kluczowe jest to, by organizm miał co jakiś czas kontakt z białkami wirusa SARS-CoV-2, co pozwala wzmocnić odporność. A najbezpieczniejszy kontakt zapewniają szczepienia.

Nowe badania potwierdzają wcześniejsze analizy. Już w sierpniu dane z Izraela pokazywały, że największą odporność na COVID-19 mają ozdrowieńcy, którzy po przechorowaniu przyjęli jedną dawkę szczepionki. Na drugim miejscu pod względem odporności byli nieszczepieni ozdrowieńcy, na trzecim – osoby, które przyjęły dwie dawki szczepionki mRNA przeciw COVID-19.

Trzecia dawka szczepionki na COVID-19 chroni przed wariantem omikron

Eksperci przypominają też, że dodatkowe dawki szczepionek przeciw COVID-19 mają uzasadnienie naukowe. Badania wykazały, że osoby, które dostały dwie dawki szczepionek mRNA przeciw COVID-19 mogą być podatne na zakażenie nowym wariantem omikron. Jeśli jednak dostaną trzecią dawkę, tzw. przypominającą (booster), ich odporność znów rośnie i są w stanie poradzić sobie z nową odmianą koronawirusa.

Szczepionki przeciw COVID-19 są dostępne w Polsce za darmo. Na razie ich przyjmowanie jest dobrowolne. Rząd zapowiada jednak, że wkrótce szczepienia na COVID-19 będą obowiązkowe m.in. dla personelu medycznego i nauczycieli.