powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Archiwum

Co się stało z synami Kazimierza Wielkiego? Prześladował ich pech, skończyli tragicznie

Prześladował ich pech. I adoptowany syn króla, i dwaj nieślubni, skończyli tragicznie

Marek Teler
09.04.2021·3 minuty·
Co się stało z synami Kazimierza Wielkiego? Prześladował ich pech, skończyli tragicznie
Chcesz czytać więcej treści jak „Co się stało z synami Kazimierza Wielkiego? Prześladował ich pech, skończyli tragicznie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Po śmierci króla Kazimierza III Wielkiego władzę w Polsce przejął król węgierski Ludwik I z dynastii Andegawenów. Wcześniej pozbył się konkurentów, m.in. w osobie wnuka piastowskiego monarchy Kaźka Słupskiego. Pomimo kilku zawartych małżeństw,  Kazimierz Wielki nie miał bowiem ślubnego męskiego potomka. Doczekał się tylko pięciu córek: Elżbiety, dwóch Kunegund (z różnych żon), Anny i Jadwigi. Dlatego w 1369 r. (czyli na rok przed śmiercią) postanowił adoptować własnego wnuka Kazimierza, zwanego Kaźkiem – syna swojej córki Elżbiety i księcia wołogoskiego Bogusława V z dynastii Gryfitów. 


Tekst pochodzi z nowego numeru Focus Historia. Do kupienia już na kultowy.pl! 


Chociaż Kazimierz III widział w Kaźku kandydata na następcę, nie miał on zadatków na dobrego monarchę. Kronikarz Jan z Czarnkowa pisał: „Był ciała wątłego, a chociaż gwałtowny i niestały, mimo to pełen życia i łatwo dający się do działania porywać”. Zwracał też uwagę na nadmierną hojność młodego księcia, przez którą „sam prawie nie miał z czego opędzać wydatków na swe książęce utrzymanie, póki po śmierci ojca, księcia Bogusława, ziem jego nie odziedziczył”. 

Mimo pewnych szans, Kaźko nie pokusił się o zdobycie polskiego tronu. Pozycja Ludwika I Andegaweńskiego oraz popierających go możnowładców była zbyt silna, a młody książę zbyt niedoświadczony i mało zdecydowany. Zmarł zaś przedwcześnie i bezpotomnie w 1377 r., mając zaledwie 26 lat. Doszło do tego podczas walk z innym księciem, skrycie marzącym jeśli nie o koronie, to przynajmniej o wyższej pozycji: Władysławem Białym. W czasie walk o zamek tegoż w Złotorii, Kaźko został śmiertelnie ranny kamieniem w głowę. Zmarł niedługo później w Bydgoszczy. 

To jednak wcale nie kończy sagi o potomkach króla Kazimierza Wielkiego. W chwili śmierci władcy, przy życiu pozostało jego dwóch synów nieślubnych: Niemierza i Jan. Kazimierz zapisał im w testamencie między innymi wsie Kutów, Puznicz (Jurznie) i Drugnię w ziemi świętokrzyskiej. Za namową możnowładców król Ludwik I Andegaweński podważył jednak zapis testamentowy swojego poprzednika na rzecz Niemierzy i Jana. Nie mogli się temu przeciwstawić.

Przez kolejne lata obracali się w kręgu krakowskiego mieszczaństwa i nie odgrywali żadnej roli politycznej, chociaż występowali w dokumentach jako „królewscy synowie”. Życie bastardów Kazimierza Wielkiego nie ułożyło się jednak szczęśliwie. W lutym 1383 r. Jan został dotkliwie pobity po stwierdzeniu, że jest w posiadaniu skradzionych rzeczy z domu krakowskiego mieszczanina Mikołaja Dambno. Z kolei Niemierza został za panowania króla Władysława II Jagiełły zamordowany przez mieszczan w Koprzywnicy w czasie konfliktu o konie. Nie ochroniło go, że w jego żyłach płynęła królewska, piastowska krew.

Tematy:Focus HistoriahistoriaKazimierz Wielkipoczet władców Polskipolscy królowie

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Co się stało z synami Kazimierza Wielkiego? Prześladował ich pech, skończyli tragicznie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX