JESZCZE TU WRÓCĘ

Jak wygląda przygotowanie kopii aktora? Industrial Light & Magic (część Lucasfilm odpowiedzialna za efekty specjalne w największych przebojach kinowych – od „Gwiezdnych wojen” po „Harry’ego Pottera”) zaczyna od zeskanowania całego ciała i twarzy prawdziwego człowieka. Taki skan przydaje się na przykład w scenach akcji wymagających dublera, gdzie wystarczy „nałożyć” cyfrowo twarz bohatera na ciało kaskadera. Takie skanowania to zresztą coraz częściej rutynowa czynność przed rozpoczęciem zdjęć. – Zawsze skanujemy wszystkich głównych aktorów w serii „Gwiezdne wojny”
– mówi Ben Morris, specjalista od efektów specjalnych w „Ostatnim jedi”. – Nigdy nie wiadomo, kiedy nam się te dane przydadzą. Digital Domain nagrywa i skanuje aktorów z każdego możliwego kąta przy użyciu specjalnego oświetlenia.

Diody mogą emitować światło o dowolnym natężeniu i barwie, co pozwala symulować rzeczywisty wygląd skóry człowieka w dowolnych wnętrzach lub na otwartym powietrzu. – Nagrywamy nawet to, w jaki sposób krew w naczyniach włosowatych zmienia wygląd twarzy. Chcemy mieć pewność, że zarówno poruszenia mięśni, jak i barwa skóry są naturalne – mówi Darren Hendler (pracował m.in. nad serią „Avengers”). – Ta technologia rejestruje każdą najmniejszą zmarszczkę, gdy zmienia się wyraz twarzy aktora – mówił Hendler w rozmowie
z „MIT Technology Review”.

Pełny skan ciała aktora zajmuje kilka dni. Dane zajmują ok. 10 terabajtów – w zależności od tego, jak dokładna ma być cyfrowa kopia – to mniej więcej tyle, ile zajęłoby 22 tysiące odcinków „Gry o tron”. Koszt takiej operacji to ok. miliona dolarów – to dlatego na razie na takie zabiegi mogą sobie pozwolić tylko najbogatsze studia filmowe pracujące nad hitami. Digital Doman zeskanowało w ten sposób co najmniej 60 osób. Następnie rolę przejmuje dubler. W procesie produkcji na każdy milimetr jego skóry zostanie nałożona cyfrowa „skóra” postaci, którą ma zagrać. Aby ułatwić komputerom
zadanie, na specjalne skafandry dublerów oraz na ich twarze nanosi się markery – węzły służące później jako punkt odniesienia.

W przypadku szczególnie trudnych do odwzorowania obiektów, takich jak twarz, siatka tych punktów jest bardzo gęsta i rejestrowana przez zestaw dedykowanych kamer. – To najważniejsza część pracy podczas tworzenia cyfrowego człowieka – tłumaczy Darren Hendler. – Generalnie musi być ktoś, kto naprawdę zagra rolę osoby nieżyjącej. Ktoś, kto nauczy się, jak się poruszać, jakie tiki miała ta osoba, jak operowała mową ciała. Następnie graficy i technicy wykonują ruchomy model człowieka. Z takim modelem można już zrobić wszystko – i nie jest do tego potrzebny żaden żywy człowiek.
Cyfrowy model aktora może „występować” w niektórych scenach filmu, ale może też całkowicie aktora zastąpić. Zwłaszcza wtedy, gdy prawdziwy człowiek nie będzie w stanie występować – bo na przykład umrze.

Jeszcze na początku tego stulecia cyfrowe, laserowe skany całego ciała zrobili sobie m.in. Arnold Schwarzenegger, Jim Carrey, Michele Pfeiffer, Denzel Washington, Gillian Anderson czy David Duchovny. – Słynne słowa Arnolda Schwarzeneggera „I’ll be back” (Jeszcze tu wrócę) nabierają zupełnie nowego znaczenia – ironizuje słynna krytyczka prof. Barbara Creed z Uniwersytetu Melbourne.