Kamery Juno wyśledziły pierwsze wichury na biegunach Jowisza już na początku misji, w lipcu 2016 roku. W sumie do teraz wiedziano o 9 silnych wiatrach na północy i 6 na południu. Centralny cyklon w tej szóstce, największy ze wszystkich, ma wielkość Stanów Zjednoczonych.Pięć pozostałych otacza ów największy tworząc niezmienną formację o kształcie pięciokąta.

Wygląda to trochę tak, jakby broniły dostępu innym cyklonom. – Zupełnie jakby tworzyły jakiś polarny klub cyklonów, do którego nie przyjmuje się nowych członków – stwierdził w komunikacie dla mediów główny badacz misji Juno, Scott Bolton z Southwest Research Institute w San Antonio. 

Na początku listopada, w czasie 22. okrążenia planety, pojazd Juno dokonał brawurowego przelotu na wysokości 3,5 tys. km nad chmurami Jowisza. Tego dnia jego kamery zarejestrowały zmianę w składzie owego klubu polarnych wichur. Do stałego grona dołączył młodszy i nieco mniejszy kolega.

Dane ze spektrometru JIRAM (Jovian Infrared Auroral Mapper) pokazują, że układ cyklonów na południowym biegunie zmienił się z pentagonalnego na hexagonalny – tłumaczy Alessandro Mura, członek misji Juno pracujący dla Narodowego Instytutu Astrofizyki w Rzymie.

Nie wiadomo czy nowy przybysz osiągnie rozmiary pozostałych cyklonów. Chwilowo potwierdzono jedynie, że wichura utrzymuje podobną prędkość 262 km/h. Pogłębione badania z pomocą instrumentów Juno są możliwe, bo sondzie udało się zajrzeć 50 km do 70 km pod górną warstwę chmur.

- Te cyklony są niespotykanym dotąd pogodowym ewenementem. Matka Natura ujawnia przed nami nieznane tajemnice funkcjonowania atmosfery planety. Dopiero zaczynamy to rozumieć, zarówno z pomocą obserwacji jak i symulacji komputerowych. Kolejne przeloty Juno nad Jowiszem pozwolą nam doprecyzować naszą wiedzę o ewolucji cyklonów – tłumaczy kolejny członek misji Juno, Cheng Li z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.

Utrzymywanie tej misji badawczej przy życiu nie jest proste. Inżynierowie odpowiedzialni za sterowanie sondą muszą utrzymywać ją cały czas w świetle słonecznym. Jeżeli znajdzie się w cieniu Jowisza, zamarznie. Baterie zostaną przeciążone i już nie zdołają z powrotem się naładować. Niedawno, wraz z zaćmieniem Słońca na Jowiszu, nastąpić miał dokładnie taki moment.

Zespół kierujący Juno zdołał jednak, jak tłumaczy to NASA, przeskoczyć cień. – Połączenie kreatywności i analitycznego myślenia po raz kolejny przyniosła Agencji duże zwycięstwo. To był przebłysk nawigacyjnego geniuszu. I zaraz po tym skoku dokonaliśmy tak ważnego odkrycia 0 zauważa Scott Bolton.