Piotr Kościelniak, Focus: To, co pani robi, splata naukę ze sztuką. Media piszą o pani „artystka i projektantka”, ma pani doktorat i współpracuje z zespołami badaczy. Czuje się pani bardziej artystką czy naukowcem?

Natasha Vita-More: Nie zajmowałam się sztukami pięknymi od 30 lat, choć rzeczywiście w pewnym okresie mojego życia robiłam filmy i występowałam. Ale zawsze przedmiotem mojej pracy była ewolucja człowieka. Jestem pracownikiem akademickim i teoretykiem zajmującym się analizą systemów. To pozwala inaczej spojrzeć na to, w jaki sposób technologia i postęp nauki kształtują przyszłość człowieka.

Transhumanizm zakłada wykorzystanie technologii do udoskonalenia ludzkiego organizmu. Tyle że to przyszłość. Co to znaczy, tu i teraz, być transhumanistką?

- Żyjemy w czasach przejściowych, gdy medycyna, nanotechnologia i komórki macierzyste hamują chorobę zwaną starością. Dziś transhumanista to ktoś, kto rozumie, że takie działania są niezbędne dla rozwoju inteligencji. Tak rozumiany transhumanizm zyskał popularność w latach 90. ubiegłego wieku. Obecnie setki tysięcy ludzi podzielają tę wizję. To, co kiedyś uważano za science fiction, stało się rzeczywistością. Technologie przedłużania życia są normalnym polem działania nauki i biznesu. Kluczową sprawą jest jednak dostrzeżenie zalet i wad technologii – wyzwań etycznych i ślepych zaułków postępu. Musimy też sobie poradzić z pseudonauką.

Na całym świecie odbywają się setki konferencji poświęconych udoskonalaniu naszej biologii, wydłużaniu życia, innowacjom, biohakerom i blockchainowi. Pytam jednak, gdzie są wiarygodne studia temu poświęcone? Gdzie są badania? I to jest moje zadanie jako naukowca: stawiać pytania i kwestionować, to co czytam i słyszę. Jednym z najważniejszych obszarów jest radykalne wydłużenie życia: superdługowieczność. Biorąc pod uwagę fakt, że nawet Słońce ma określony czas istnienia, nie używałabym przestarzałego terminu nieśmiertelność. Tak czy inaczej, kluczem jest zachowanie świadomości własnego istnienia. Aby istnieć jako osoba, nasza świadomość, nasze wspomnienia muszą trwać. Oto dlaczego neuronauka, informatyka i psychologia badają kwestię kopiowania pamięci, przenoszenia systemów neurologicznych do maszyny. Dziś wydaje się to niemożliwe, ale pewnego dnia to nastąpi.

Pani najgłośniejsza praca to „Primo Posthuman” – ciało przyszłości pozwalające na swobodne przemieszczanie się między środowiskiem realnym i wirtualnym. Czy nie lepiej po prostu przenieść świadomość człowieka do maszyny osiągając w ten sposób i wolność, i nieśmiertelność?

- „Primo Posthuman” był prototypem. Zgromadziłam zespół ekspertów w dziedzinie sztucznej inteligencji, neurologii, nanotechnologii, genetyki, robotyki, a nawet filozofii i etyki. „Metamózg” w tym prototypie umożliwiał człowiekowi przenoszenie jaźni – ładowanie jej do i z maszyny. W ten sposób moglibyśmy pokonać ograniczenia fizycznego ciała. W praktyce jednak to skomplikowane zadanie, bo nasza sieć neuronowa składa się ze 100 mld komórek, które w dodatku są otoczone komórkami gleju, tworząc złożony system. Powiedziałam przed chwilą, że przeniesienie tego systemu do maszyny kiedyś nastąpi, ale nie będzie to
ani dziś, ani jutro, ale raczej za kilka dziesięcioleci. Nie chciałabym zresztą istnieć w maszynie, wolałabym móc przenosić się między różnymi powłokami. Taka powłoka może być ludzkim ciałem, awatarem albo chmurą cząsteczek. Ale jestem przekonana, że po prostu potrzebujemy ciał!

Jak pani sobie wyobraża życie za pół wieku? Czy to będzie przyszłość z filmu „Awatar” czy raczej z serialu „Altered Carbon”?

- Spójrzmy, ile się zmieniło od 1968 roku i nałóżmy na to prawo Moore’a mówiące o wykładniczym tempie postępu technologicznego. Społeczeństwo będzie wyglądać inaczej. Pod tym względem „Awatar” nie jest zbyt odkrywczy – dalej są ci źli, i ci dobrzy. „Altered Carbon”, mówiący o dystopijnym społeczeństwie posiadaczy i biedaków, to również przeniesienie mentalności XX wieku w przyszłość. Spróbujmy myśleć inaczej: wyobraźmy sobie ludzkość, która dzięki etycznym technologiom stworzyła świat bez biedy, głodu, wojen religijnych i nienawiści.