Dowcipniś mógłby powiedzieć, że władze Rio rozgniewały się, że gigantyczny Chrystus ze Świebodzina przerósł figurę na wzgórzu Corcovado i dlatego postanowiły zafundować sobie nowy architektoniczny symbol miasta. Prawda jest jednak bardziej prozaiczna: w 2016 roku Rio de Janeiro stanie się gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich, a w 2014 jednym z miast, w których zostaną rozegrane mistrzostwa świata w piłce nożnej. Władze miasta ogłosiły więc konkurs na projekt wieży, która byłaby widoczna dla przybywających do Rio z okien samolotu czy pokładu statku. Propozycje przygotowało wiele pracowni z całego świata. Największym zainteresowaniem mediów cieszy się zaprojektowany przez szwajcarskie biuro Rafaa budynek-wodospad.

Obiekt niemal tej samej wysokości, co Niagara, miałby stanąć na brzegu niewielkiej wysepki, gdzie ocean łączy się z zatoką Guanabara. Najwyższy taras byłby zlokalizowany 105 metrów ponad poziomem morza – stamtąd roztaczałby się widok na ocean, plaże Copacabany i panoramę Rio. Na szczycie przewidziano również szklaną kładkę, dzięki której zwiedzający mogliby spacerować nad samym wodospadem, a trochę niżej – wysuwaną, zadaszoną platformę do skoków na bungee. Dla tych, którzy woleliby podziwiać krajobraz zza ściany wody, zaplanowano wąskie okno przez całą szerokość wieży, a na samym dole otwartą na wodospad wielkim przeszkleniem kawiarnię i sklep. To jednak nie wszystko. W czasach kryzysu nikogo nie stać na utrzymywanie podobnych konstrukcji z publicznych pieniędzy. Obiekt miałby więc być całkowicie samowystarczalny. Przed głównym wejściem znalazłyby się panele słoneczne pokrywające teren wielkości 920 m2, czyli dwa razy większy niż boisko do koszykówki. Projektanci szacują, że energia zgromadzona w ciągu dnia powinna wystarczyć nie tylko na pracę pomp, które wtłaczałyby wodę morską do wielkich zbiorników na ostatniej kondygnacji, ale i zaspokojenie potrzeb wioski olimpijskiej. Dzięki generatorom hydroelektrycznym również spadająca woda byłaby „zamieniana” w prąd. Budynek-wodospad zyskał największe uznanie mediów – ze wszystkich projektów nadesłanych na konkurs zorganizowany przez władze Rio. Raczej nie zostanie jednak zrealizowany, z dwóch powodów. Po pierwsze nie został nagrodzony w konkursie. Po drugie ekolodzy są przeciwni budowie jakiejkolwiek wieży na wyspie w zatoce Guanabara, bo rośnie tam wiele rzadkich gatunków roślin, a swoje siedliska mają  zwierzęta zagrożone wyginięciem.

Gruzowisko

Pozytywnie wpłynąć na otoczenie miałby za to wieżowiec-wodospad z Buenos Aires, będący przy okazji ogrodem zoologicznym. Budynek stanąłby nad rzeką La Plata, w najdalej na wschód wysuniętej części stolicy Argentyny. Tu przez lata 70. i 80. zwożono gruz po wyburzeniach pod autostrady.  Z czasem teren porósł dziką roślinnością, a władze postanowiły poszukać rozwiązania, aby znów stał się atrakcyjny. Szwedzka grupa Vision- division zaproponowała budynek, którego konstrukcję tworzy szkielet z systemem rur. Te, po usunięciu zanieczyszczeń, pompują wodę z rzeki do basenu na dachu. Woda stale przelewa się ze zbiornika i spływa po wszystkich elewacjach, tworząc w ten sposób wodospad. Na samym dole wprawia w ruch turbiny, które wytwarzają energię dla obiektu. Zdaniem projektantów wieżowiec mógłby przy okazji produkować prąd i filtrować wodę dla zabudowy, która ewentualnie powstanie tu w przyszłości. Na wyższych kondygnacjach przewidziano wybiegi dla zwierząt wraz z całym ekosystemem odpowiednim dla danego gatunku. W środku znalazłoby się też miejsce na pomieszczenia biurowe i weterynaryjne oraz kawiarnię. Architekci chcieliby, aby w basenie na dachu pływały delfiny, w wewnętrznej fosie na parterze mieszkały krokodyle, a po budynku mogły swobodnie biegać małpy i latać ptaki. Kurtyna wodna pełniłaby w tym wypadku nie tylko funkcję naturalnej klimatyzacji, ale i ich ochrony przed światem zewnętrznym. Na poszczególnych piętrach przewidziano zadaszone wyjścia i kładki obserwacyjne.

Nierealne zwierzęta

Nie wiadomo, czy ten projekt zostanie zrealizowany, bo to jedynie propozycja przygotowana na konkurs ideowy, który ma wywołać dyskusję na temat możliwości zagospodarowania terenu nad La Platą. Nie znaczy to oczywiście, że jest niemożliwy do zrealizowania (choć mało prawdopodobne wydają się spacerujące po wszystkich piętrach dzikie zwierzęta). Podsumowując: niewykluczone, że wkrótce Ameryka Południowa zasłynie ze spektakularnych wieżowców-wodospadów. Ciekawe, czy kiedyś doczekamy się podobnej budowli u nas – na przykład w Świebodzinie.