Osobno, ale przynajmniej poza domem

Kompaktowe i minimalistyczne kabiny do pracy firmy Switch są wyposażone w WI-FI, wentylator, krzesło, blat do pracy i oświetlenie. Nie są jednak nowością na rynku – widać w nich podobieństwo do kabin, które istnieją już od kilku lat w Japonii, gdzie kilka firm umieściło je na stacjach metra, w hotelowych lobby i marketach.

Godzina użytkowania budki kosztuje około 4 dolary singapurskie, czyli prawie 12 polskich złotych. Dlaczego ludzie decydują się płacić za siedzenie w mikro pomieszczeniu, w którym obowiązuje noszenie maseczki oraz zakaz jedzenia i picia, zamiast zostać w domu i pracować w piżamie z kanapy? Wiele osób potrzebuje codziennej rutyny, a przebywanie 24/7 w czterech kątach i praca z domu to najlepszy sposób, by ją zatracić.

"Częścią wartości kabin jest psychologiczna separacja, którą tworzy fizyczny rozdział między pracą a domem" 

– mówi założyciel firmy Switch Dominic Penaloza.

Firma Penalozy otworzyła w Singapurze już ponad 60 budek, które są alternatywą dla jej 3500 biurek na godziny w typowych przestrzeniach coworkingowych. Switch zapowiada jednak, że to dopiero początek kabinowej rewolucji w kraju, a na celowniku są również rynki zagraniczne.

fot. Switch Work Booth

Ostatnie badania z całego świata sugerują, że kiedy pandemia się wreszcie skończy, większość pracodawców na stałe przyjmie hybrydowy model pracy i pracownicy będą mogli wykonywać część swoich obowiązków zdalnie. Tu jednak pojawia się problem stary jak świat – pieniądze.

Stały problem pracy zdalnej – kto za co płaci?

W dobie masowego przechodzenia firm na pracę zdalną wiele osób zadaje sobie pytanie – kto za co płaci? Jeśli pracuję w przy stole w kuchni, to czy mam prawo wymagać od pracodawcy zwrotu pieniędzy za internet lub zakupu ergonomicznego krzesła? 

Firma Switch uważa, że jej kabiny mogą stanowić rozwiązanie, a niektórzy z jej klientów korporacyjnych już pozwalają swoim pracownikom obciążać kosztami korzystania z mikro biur firmę, ponieważ w ogólnym rozrachunku jest to bardziej korzystne finansowo, niż pokrywanie domowych wydatków. 

Finansowo brzmi to całkiem rozsądnie, ale czy mikro budki Switch przyjmą się również w Europie i Ameryce Północnej, gdzie ludzie są raczej przyzwyczajeni do większych przestrzeni do pracy? Brytyjski psycholog biznesu Jess Baker uważa, że mimo to mogą one być popularne wśród osób szukających taniej alternatywy dla pracy z domu.

"Różnice kulturowe mogą oznaczać, że mieszkańcy Zachodu po prostu będą musieli przyzwyczaić się do tych kompaktowych przestrzeni roboczych" 

– mówi – "I chociaż sam zastanawiam się, czy będę musiał sprzątać do połowy opróżniony kubek po kawie poprzedniego użytkownika, to również nie mogę się doczekać, aby wypróbować jedną z nich."

Kolejną obawę budzi również bezpieczeństwo budek. Firma Switch nie odpowiada za odkażanie swoich kabin – pozostawia to właścicielom przestrzeni, w których są one umieszczone. Zważając na cały czas obecne zagrożenie pandemiczne, dla wielu osób może być to na tyle zniechęcające, żeby jednak zostać z pracą w domu – raczej nikt nie szuka spokojnej przestrzeni, by najpierw musieć dokładnie ją wysprzątać.