Gdy siadamy z rodzinnym albumem fotograficznym na kolanach, prześledzenie historii naszych przodków jest dość łatwe. Już na pierwszy rzut oka widać, że na zdjęciu podpisanym „Hania i Jerzy, lato 63”, ta roześmiana dziewczyna i umięśniony przystojniak na plaży to babcia i dziadek, którzy, podrzuciwszy dzieciaki rodzicom, wyrwali się na parę dni do Sopotu. Sięgając dalej, możemy natrafić na fotografie upozowanych XIX-wiecznych niemieckich praprawujków z Poznania, którzy dali początek wielkopolskiej gałęzi rodziny. Jeśli przeszukamy archiwa rodzinne i księgi parafialne, jest szansa na znalezienie śladów sięgających nawet kilka stuleci wstecz. A dalej?

Tu z pomocą przychodzi nam nauka. Dzięki niej możemy odczytać historię naszych przodków, którą każdy z nas ma zapisaną w DNA. Genetyczna genealogia – coraz modniejsza w Polsce – pozwala nie tylko ustalić, skąd w pewnym przybliżeniu wywodzi się dana osoba, ale także jakie były losy grup ludzi zamieszkujących dziś nasz kraj. Jednak gdybyśmy zadali naukowcom pytanie o istnienie „genu Polaka”, mogliby się uśmiechnąć.

Najnowsze wyniki badań dowodzą, iż wszyscy mieszkańcy Europy są ze sobą bardzo blisko spokrewnieni. A to oznacza, że współdzielą podobne geny. „Niektórzy genetycy twierdzą, że w Europie nie ma odrębnych populacji, a przynajmniej takich, które pokrywałyby się z granicami etnicznymi” – mówi prof. Tomasz Grzybowski z Zakładu Genetyki Molekularnej i Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Jak się badać?
Genealogiczne badania DNA oferuje u nas wiele firm. Trzeba pamiętać, że część z nich to jedynie pośrednicy, którzy wysyłają zebrany materiał genetyczny dalej. Dlatego warto ich omijać i szukać np. laboratoriów działających przy dużych ośrodkach uniwersyteckich. Kobiety mogą zlecić badanie mitochondrialnego DNA (mtDNA), mężczyźni – mtDNA oraz Y-DNA, zawartego w męskim chromosomie Y. Koszt dwóch badań nie powinien przekroczyć tysiąca złotych. Kiedy już zlecimy wykonanie analiz, pocztą przyjdzie specjalny zestaw do pobierania materiału genetycznego. Najważniejszym jego elementem będzie sterylny wacik, którym pociera się policzek od środka i pakuje do specjalnego pojemniczka. Tak przygotowana próbka trafia potem do laboratorium, gdzie naukowcy namnażają DNA i zabierają się do jego dalszych badań. Ich wynik to haplogrupy: genetyczne podpisy, charakterystyczne dla danego regionu, z którego pochodzili nasi przodkowie.

Z drugiej jednak strony są badania pokazujące, że w ludzkim DNA – także polskim – daje się wyróżnić specyficzne haplogrupy: coś w rodzaju genetycznych podpisów, charakterystycznych dla danego regionu. Z nich możemy odczytać nasze prehistoryczne losy, które potrafią być bardzo zaskakujące – zarówno z osobistego, jak i z naukowego punktu widzenia.