Ciało 32-letniego Tajwańczyka zostało znalezione w kafejce internetowej po trzydniowym maratonie gier wideo. Takie doniesienia nie są już niczym zaskakującym w krajach azjatyckich, bijących rekordy pod względem liczby graczy i osób korzystających z internetu. Coraz częściej wirtualna rozrywka staje się także powodem poważnych problemów psychicznych i zdrowotnych – od otyłości po halucynacje. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała uzależnienie od gier za pełnoprawne schorzenie, wpisując je do oficjalnej, międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD pod nazwą „gaming disorder”. – Warto pamiętać, że to zaburzenie od kilku lat figuruje w amerykańskiej klasyfikacji zaburzeń psychicznych, czyli DSM – podkreśla dr Krzysztof Krejtz, psycholog internetu z Uniwersytetu SWPS.

To dowód na zmianę podejścia do tzw. cyfrowych chorób. Nawet giganci rynku technologicznego zaczynają przyznawać, że ich produkty mogą być potencjalnie groźne dla zdrowia psychicznego. Inwestorzy firmy Apple zaproponowali niedawno przeprowadzenie badań nad uzależnieniami od iPhone’ów. Eksperci medyczni zaapelowali do Facebooka, by wycofał z rynku aplikację Messenger Kids, potencjalnie szkodliwą dla dzieci. Szef firmy Mark Zuckerberg zapowiedział, że będzie starał się zmienić największy serwis społecznościowy świata tak, by korzystanie z niego przynosiło użytkownikom więcej korzyści psychicznych – nawet jeśli będzie to oznaczało, że zaczną spędzać mniej czasu online.

NIEBEZPIECZNY UROK GRANIA

Nieprzypadkowo to gry wideo są brane przez naukowców pod lupę w pierwszej kolejności. Psychiatrzy już dawno ostrzegali, że mogą być one wyjątkowo uzależniające. Owszem, dla większości użytkowników gry są bezpieczne, a nawet mogą poprawiać pamięć czy refleks. Jednak taka forma rozrywki mocno wpływa na część naszego mózgu zwaną układem nagrody. Zdobywanie kolejnych poziomów, pokonanie przeciwnika w pojedynku, udana akcja zespołowa – wszystko to sprawia, że czujemy się lepiej. – Do tego dochodzą jeszcze kontakty społeczne, szczególnie ważne w grach online. Gramy w drużynie, jesteśmy
jej potrzebni, że kontaktujemy się z innymi i otrzymujemy od nich pozytywne wsparcie.

Wszystkie te elementy są potencjalnie najbardziej uzależniające, bo dają natychmiastową satysfakcję – podkreśla dr Krejtz. Także i to może być korzystne dla samopoczucia gracza. Jeśli jednak gry zaczynają dominować w jego życiu, może to oznaczać uzależnienie. Tu zaczynają się problemy z postawieniem diagnozy. Kiedy granie staje się niezdrowe? – Na pewno nie można opierać się tylko na tym, ile czasu ktoś spędza przed komputerem czy konsolą – ostrzega dr Krejtz. To kryterium nie sprawdzi się chociażby w przypadku profesjonalnych graczy, którzy biorą udział w zawodach e-sportowych.

O uzależnieniu świadczy dopiero utrata kontroli nad korzystaniem z technologii, jej negatywny wpływ na zdrowie, życie prywatne, zawodowe i społeczne. – Dyskusja nad tym zjawiskiem rozpoczęła się w Korei Południowej, gdzie ponad 2 proc. osób w wieku 6–15 lat ma problem z uzależnieniem od gier. Tam dochodzi z tego powodu do tragedii rodzinnych i samobójstw – mówi dr Krejtz. Dodaje jednak, że kryteria diagnostyczne stosowane przez psychologów i psychiatrów są bardzo subiektywne. Nie ma też wystandaryzowanych kwestionariuszy, które ułatwiałyby zebranie informacji o pacjencie.  Istnieje więc ryzyko, że za uzależnionego zostanie uznany ktoś, kto po prostu jest pasjonatem gier.