Droga do czystszego ogrzewania

Wbrew pozorom za fatalny stan polskiego powietrza nie odpowiada przemysł. Nasze fabryki czy elektrownie zostały unowocześnione i szkodzą środowisku znacznie mniej niż 30 lat temu. „Osiągnęliśmy tu jednak pewną granicę, dalsza poprawa byłaby już bardzo kosztowna, a jej skutki – niewielkie.

Dziś ogromną rolę odgrywa tzw. niska emisja, czyli zanieczyszczenia z domowych kominów i samochodów” – mówi prof. Józef S. Pastuszka, kierownik Katedry Ochrony Powietrza Politechniki Śląskiej. Przykładem mogą być wspomniane wcześniej rakotwórcze WWA. Powstają głównie w czasie spalania paliw stałych oraz resztek roślinnych i odpadów przy niedoborze tlenu – a tak się często dzieje w polskich domowych piecach, kuchniach kaflowych czy kominkach. Aż 80 proc. benzo(a)pirenu w Polsce powstaje wskutek ogrzewania budynków. Nie ma prostego rozwiązania tego problemu. Kraków oferuje mieszkańcom darmową wymianę pieców węglowych na gazowe, elektryczne lub olejowe. Od 1 września 2019 r. będzie tam obowiązywał całkowity zakaz palenia węglem, drewnem itd. Poznań od wielu lat zwiększa liczbę budynków przyłączonych do sieci ciepłowniczej. Niestety dla wielu Polaków najważniejsze są koszty ogrzewania. Co piąty z nas uznaje spalanie śmieci za zachowanie ekonomiczne i ekologiczne – wynika z badań przeprowadzonych przez instytut ARC Rynek i Opinia.

Dlatego na razie nie ma wielkiego zapotrzebowania na tzw. błękitny węgiel – bezdymne paliwo będące efektem prac naukowców z Instytutu Przeróbki Węgla w Zabrzu. Analizy terenowe wykazały, że jeśli zastąpimy nim zwykły węgiel, jakość powietrza znacząco się poprawi. Jednak takie paliwo jest droższe i jeśli państwo nie zacznie do niego dopłacać, nadal będziemy skazani na toksyczne dymy z kominów. A to sprawia, że nawet na obszarach wiejskich – powszechnie uznawanych za zdrowe – powietrze może być równie złej jakości jak w miastach.

 

Samochodowy dylemat

Drugie ważne źródło niskiej emisji to samochody. Szczególnie szkodliwe są popularne w naszym kraju pojazdy używane, wyposażone w silniki Diesla. Ale i najnowsze modele nie są pozbawione wad, czego dowiodła afera Volkswagena. Niemiecki producent instalował w swoich samochodach oprogramowanie, dzięki któremu podczas testów emisji spalin wyniki były zaniżane tak, aby spełniały normy obowiązujące w USA. Po tym skandalu zaczęto badać auta innych producentów i okazało się, że i one podczas codziennego użytkowania są znacznie mniej ekologiczne, niż wykazywały to oficjalne dane. Także i tu pomysłów na rozwiązanie problemu jest kilka.

W centrach miast mają powstać tzw. strefy niskoemisyjne, do których mogłyby wjeżdżać tylko pojazdy spełniające rygorystyczne normy. Polska chce też inwestować w samochody z napędem elektrycznym. Jednak choć nie emitują one spalin, problem pozostaje. Analizy przeprowadzone w Belgii wykazały, że nawet tak ekologiczne pojazdy są źródłem groźnych pyłów pochodzących ze ścierania się opon i klocków hamulcowych. Obecnie najlepsze modele elektrycznych samochodów emitują tylko o połowę mniej takich zanieczyszczeń niż auta napędzane benzyną. Dlatego tak ważne jest dbanie o alternatywne środki transportu. Samorządy coraz częściej inwestują w ekologiczne autobusy, tramwaje, metro czy pociągi podmiejskie. Również ścieżki rowerowe i dobrej jakości chodniki mogą pomóc – spacer czy jazda na rowerze nadal są zdrowsze niż siedzenie w samochodzie, nawet jeśli oddychamy zanieczyszczonym miejskim powietrzem.