PRZEWODNIK PACHNĄCY SIARKĄ

Z sufitu na cienkich żyłkach wiszą 752 tuby. Wąchający je mogą poczuć m.in. zapach maślanych paryskich tartinek, belgijskich gofrów, świeżo ściętej trawy ze stadionu w Kolonii, a nawet lateksu z Muzeum Erotyki w Amsterdamie. W ten nietypowy sposób w jednej z brukselskich galerii reklamował się francuski przewoźnik kolejowy Thalys, który oferuje połączenia kolejowe m.in. do Amsterdamu, Kolonii, Brukseli i Paryża. Czy zapachy to przyszłość marketingu turystycznego? – Nie przyszłość, ale teraźniejszość – prostuje prof. Marek Szczepański. Podczas niedawnej podróży do Sewilli nocował w hotelu, który oferował wybór zapachu pokoju (z żoną zdecydowali się na pomarańczę).

– Marketing zapachowy to prężnie rozwijająca się gałąź biznesu, specjalnie zaprojektowane kompozycje mają sieci sklepów, hoteli czy salonów samochodowych – wylicza prof. Szczepański. Na przykład nowojorski Jade Hotel pachnie tytoniem, piżmem, skórą i dębem, a Vdara Hotel & Spa w Las Vegas już w lobby uwodzi aromatem zielonych fig. Aromatyzuje się też katalogi kosmetyczne i przewodniki po miastach. Broszura turystyczna Smell York prezentuje 12 atrakcji tego angielskiego miasta. Strona o wrzosowiskach Yorkshire pachnie wrzosem, część o zabytkowych kolejach aromatyzowano węglem, żelazem i olejem silnikowym, a sekcji poświęconej nawiedzonym domom towarzyszy zapach... siarki.

W sklepie z pamiątkami The Sensory w Richmond na Tasmanii można zaopatrzyć się w rękodzieło, miód i czekoladę, ale też przekonać się, jak pachnie Tasmania. Trzy ikoniczne wonie tej wyspy odtworzono we współpracy z naukowcami z University of Tasmania. Zwisające się z sufitu kule pachną kwiatami drzewa skórzanego (z których powstaje słynny tutejszy miód), lasem deszczowym i diabłem tasmańskim. Ten jedyny żyjący gatunek workowatych wydziela odór
w sytuacji zagrożenia, ale gdy znaczy teren, zostawia przyjemniejszy zapach, trochę jak toffi.

Warszawska firma Mo61 na zamówienie Geszeftu, sklepu promującego śląskie marki i projektantów, stworzyła limitowaną edycję perfum „Parfin – Śląsk wyobrażony”. Twórcy połączyli m.in. aromat spalenizny z kwitnącymi roślinami i ciężkim, słodkim zapachem ogródków działkowych. Profesor Szczepański trochę nie wyobraża sobie, jak jedna kompozycja zapachowa miałaby oddać skomplikowaną mapę zapachową Śląska. – Tu każde miasto, ba, dzielnica pachnie inaczej. Ja mieszkam w Tychach, w których dominuje ciężki aromat jęczmienia z naszego browaru. Gdy wracam z podróży i go czuję, wiem, że jestem w domu – mówi. Potwierdza, że zapach silnie wpływa na emocje, budzi wspomnienia. – Sam wspominam dzieciństwo zapachami: mleka i truskawek z częstochowskiej lodziarni czy aromat kleju i wiórów drzewnych z pobliskiej stolarni – mówi profesor.

ZAPACH WSPOMNIEŃ

Czy wspomnienia przywoływane przez zapach są trwalsze niż inne? Psychologowie z Cardiff University John P. Aggleton i Louise Waskett przebadali grupę turystów, którzy kilka lat wcześniej zwiedzili brytyjskie Jorkvik Viking Centre. To muzeum, w którym ekspozycjom towarzyszą wonie średniowiecznej osady: palonego drewna, śmieci, ryb. Grupa, której w trakcie przypominania wizyty odtworzono te same zapachy, pamiętała średnio o 20 proc. więcej szczegółów.
Zapach pozwala też sięgać po starsze wspomnienia niż te wywoływane przez np. dźwięki. Simon Chu i John Downes z University of Liverpool poddali grupę 60-latków działaniu bodźców werbalnych i zapachowych. Następnie uczestnicy eksperymentu mieli przyporządkować im konkretne wspomnienia. Słowa przywoływały wspomnienia z czasów, gdy ochotnicy mieli 11–25 lat, zapachy znacznie starsze – z wczesnego dzieciństwa.