Coraz więcej osób szuka alternatywy dla plastikowych butelek
Odkąd w Polsce wprowadzono system kaucyjny m.in. na plastikowe butelki, zaczęliśmy intensywniej poszukiwać alternatyw. Tak, 50 groszy dopłaty można odzyskać, jednak to oznacza konieczność gromadzenia butelek, noszenia ich do odpowiednich punktów, a dobrze wiemy, że te automaty potrafią działać różnie. Dlatego nie dziwię się, że ludzie szukają alternatywnego rozwiązania.
Najbardziej podstawowym wydaje się dzbanek z filtrem, jednak i ta opcja może być dla niektórych niewystarczająca. Tu właśnie wchodzą systemy filtracji. Pozwalają one ograniczyć ilość plastikowych odpadów, a przy okazji eliminują konieczność regularnego noszenia ciężkich zgrzewek ze sklepu. Nowy filtr Xiaomi Mijia Water Purifier 2 1600G wpisuje się dokładnie w ten trend. Producent postawił na podzlewową konstrukcję wykorzystującą technologię odwróconej osmozy (RO), która ma usuwać z wody aż 145 rodzajów zanieczyszczeń, w tym metale ciężkie, mikroplastik, bakterie, wirusy oraz wybrane związki organiczne.

Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów wobec filtrów RO jest ich wydajność. Wiele starszych konstrukcji działa stosunkowo wolno i wymaga stosowania dodatkowych zbiorników magazynujących wodę. Xiaomi twierdzi, że udało się rozwiązać ten problem. Mijia Water Purifier 2 1600G oferuje przepływ na poziomie 1600 galonów na dobę, co ma pozwalać na szybkie nalewanie wody bez konieczności oczekiwania na uzupełnienie zapasów. W praktyce oznacza to możliwość wygodnego napełnienia czajnika, garnka czy bidonu bez charakterystycznych przerw znanych z mniej wydajnych systemów filtracji.
Specyfikacja robi wrażenie, ale moją uwagę przyciągnął przede wszystkim deklarowany czas pracy głównej membrany. Producent twierdzi, że zastosowany wkład odwróconej osmozy został zaprojektowany z myślą o nawet siedmiu latach użytkowania bez konieczności wymiany. Jeśli te deklaracje znajdą potwierdzenie w praktyce, byłby to wynik wyraźnie wykraczający poza standard spotykany w wielu domowych systemach filtracyjnych. Z punktu widzenia użytkownika oznacza to nie tylko wygodę, ale również niższe koszty eksploatacji i mniejszą ilość generowanych odpadów.
Pierwsza szklanka rano ma smakować tak samo dobrze
Każdy, kto korzystał z filtrów wody, wie, że po dłuższym przestoju pojawia się pytanie: czy woda, która przez całą noc pozostawała w instalacji, jest równie świeża jak ta pobrana później? Właśnie temu ma przeciwdziałać technologia Zero Stagnant Water 3.0. System automatycznie przepłukuje przewody i odświeża obieg wody, ograniczając problem jej zalegania wewnątrz urządzenia. Dzięki temu pierwsza szklanka nalana rano ma zachowywać takie same parametry jak kolejne porcje pobierane w ciągu dnia, a to brzmi naprawdę zachęcająco.

Oczywiście nie byłby to produkt Xiaomi bez integracji z aplikacją Mi Home. Za pomocą smartfona możemy sprawdzić aktualny poziom TDS, monitorować stan wkładów filtrujących oraz otrzymywać przypomnienia dotyczące konserwacji urządzenia. Nie jest to więc dodatek, byle było „smart”, tylko konkretne ułatwienie, pozwalające kontrolować stan urządzenia, którego działanie trudno ocenić gołym okiem.
Mijia Water Purifier 2 1600G zadebiutował w Chinach w cenie 1999 juanów, czyli około 1100 złotych. Na razie nie wiadomo, czy urządzenie trafi do oficjalnej sprzedaży w Europie. Niezależnie od tego premiera pokazuje ciekawy kierunek rozwoju rynku smart home. Coraz mniej mówi się o technologii jako ciekawostce, a coraz częściej o jej praktycznym zastosowaniu. Bo ostatecznie większość z nas nie potrzebuje lodówki wysyłającej zdjęcia jej zawartości na telefon. Znacznie bardziej przydaje się sprzęt, który pozwoli ograniczyć plastikowe odpady, zaoszczędzić trochę pieniędzy i sprawi, że codzienne czynności będą po prostu wygodniejsze.
