Wiele chorób, które dały początek epidemiom, zaobserwowano i nazwano już w czasach starożytnych. W 412 roku p.n.e portowe miasto Perynt na północnym Peloponezie zaatakowała niebezpieczna infekcja. Żyjący wtedy Hipokrates, dziś uznawany za ojca zachodniej medycyny, zaobserwował u chorych kaszel, ból gardła, bóle wszystkich członków ciała i trudności z przełykaniem. Przypuszczalnie opisał w ten sposób – po raz pierwszy w historii – epidemię grypy.

Samo słowo „epidemia” (z greckiego epi-demos, „pośród ludzi”) zostało ukute zapewne właśnie przez Hipokratesa. Tysiąc lat później stworzono kolejne – pandemia, od pan-demos, czyli „wszyscy ludzie”. Dokładna definicja Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) mówi o epidemii choroby zakaźnej na dużym obszarze, której nie da się kontrolować dostępnymi środkami. Część badaczy za pierwszą udokumentowaną pandemię uznaje zarazę, która spustoszyła Ateny w trakcie wojny peloponeskiej (431–404 p.n.e). Pozbawiła ona życia dwie trzecie ateńskiej populacji i osłabiła miasto-państwo do tego stopnia, że koalicja spartańska odniosła zwycięstwo. W czasach współczesnych odnotowano znaczące pandemie w XVIII wieku, dwie kolejne w XIX w. i trzy w XX w.

Za sprawą rozwoju medycyny, wynalezienia szczepionek i opracowania modeli epidemiologicznych jesteśmy dziś znacznie lepiej przygotowani do radzenia sobie z chorobami zakaźnymi niż dawniej. Z drugiej strony globalizacja, czyli łatwość i szybkość przemieszczania się ludzi, rozwój międzynarodowego handlu i przemysłu ułatwia chorobom szybkie, wręcz wybuchowe rozprzestrzenianie się, nim zdołamy zareagować.

 

Cholera

Często pojawiała się w literaturze, niekiedy jako motyw napędzający fabułę, np. w „Miłości w czasach zarazy” Gabriela Marqueza (w oryginale była to dosłownie „Miłość w czasach cholery”). Ta wyniszczająca choroba układu pokarmowego po raz pierwszy została opisana 2,5 tys. lat temu przez Hipokratesa: „W Atenach był człowiek złożony cholerą. Wymiotował, miał biegunkę i cierpiał bóle, a na żadną z tych dolegliwości nie było lekarstwa. Zawodził go głos i przykuty był do łóżka. Jego oczy były ciemne i puste”.

Cholera dotykała praktycznie każdego zakątka świata w XIX wieku. Przenosiła się poprzez bakterie w zanieczyszczonych ujęciach wody. Rozprzestrzeniała się szybko i była trudna do zdiagnozowania, a nieleczona zabijała nawet w kilka godzin. Od 1817 r. przez świat przetoczyło się siedem pandemii cholery, poczynając od Rosji, gdzie zaraza zabiła ponad milion ludzi. Choroba pojawiła się wśród brytyjskich żołnierzy, którzy zawlekli ją do Indii, gdzie zebrała kolejne wielomilionowe żniwo. Ostatecznie dotarła do Hiszpanii, Indonezji, Chin, a nawet Stanów Zjednoczonych. Niewielu krajom udało się opanować epidemie cholery pojawiające się w każdym pokoleniu. Między 1832 a 1849 r. nie poczyniono żadnych postępów w identyfikacji przyczyn choroby czy opracowaniu leczenia. Jednocześnie eksplozja demograficzna i szybka urbanizacja sprawiały, że w jej zasięgu było coraz więcej ludzi. Początkowo próbowano ją leczyć upuszczaniem krwi, środkami przeczyszczającymi oraz podawaniem opium. W połowie XIX wieku naukowcy w końcu zaczęli czynić postępy – w 1840 r. angielski lekarz John Snow odkrył, że przyczyną epidemii w Londynie była zanieczyszczona woda pitna. Za sprawą jego odkryć poprawiono standardy sanitarne, a pod koniec stulecia opracowana została pierwsza szczepionka.

Dziś tę chorobę leczy się głównie antybiotykami, ale dla podróżujących po świecie dostępne są też szczepionki. Cholera nadal pozostaje poważnym problemem w krajach rozwijających się, niedysponujących nowoczesnymi systemami wodociągowymi i dostępem do zaawansowanej medycyny. Według szacunków WHO na cholerę zapada od 1,3 do 4 mln osób każdego roku, a blisko 143 tys. umiera.

 

Czarna Śmierć

Zaobserwowana po raz pierwszy około 224 roku p.n.e. w środkowej oraz zachodniej Azji. Wywołują ją pałeczki bakterii Yersinia pestis, przenoszonej przez pchły żerujące na małych gryzoniach. Zakażają one węzły chłonne, co prowadzi do pojawienia się opuchlizny, zwłaszcza na szyi, wewnętrznej stronie ud i pod pachami. W miarę osłabienia organizmu chorego pojawiają się gorączka, ból głowy i dreszcze, a także wymioty, biegunka i silne bóle. Najgroźniejsza była jednak dżuma płucna.

Zaraza najprawdopodobniej pochodzi z Chin i przez pewien czas nie opuszczała tego regionu. Jednak w VI w. na pokładach statków handlowych wpływających do Konstantynopola przybyli niechciani goście w postaci szczurów zainfekowanych dżumą. Wybuchła wówczas tzw. zaraza Justyniana, uznawana za jedną z najstraszliwszych pandemii w historii świata. Zabiła ona od 25 do 50 mln ludzi na przestrzeni 200 lat, podczas gdy populacja świata w chwili wybuchu zarazy nie przekraczała 200 mln osób. Bizantyjski uczony Prokopiusz pisał: „W tamtych czasach szalała zaraza, która niemal unicestwiła rodzaj ludzki”.

Swoją nazwę Czarna Śmierć zawdzięcza najbardziej charakterystycznemu objawowi, jakim są ciemne plamy na ciele chorego. Nazwa ta przylgnęła do dżumy w wyniku epidemii, która w XIV w. dotknęła Europę, zabijając jedną trzecią jej populacji. W samej Florencji w ciągu zaledwie sześciu miesięcy zmarło od 45 do 75 proc. mieszkańców. W Hamburgu, Londynie i Paryżu zginęła co druga osoba.

Pewien angielski kronikarz tak opisywał przybycie zarazy do jego kraju: „W miastach portowych i nadmorskich miejscowościach nie został prawie nikt żywy”. Guy de Chauliac, przyboczny medyk papieża Klemensa VI, pisał zaś: „Dla lekarzy daremne to było i haniebne, bowiem nie śmieli oni odwiedzać pacjentów ze strachu przed chorobą. A gdy ich odwiedzali, nic tym nie osiągali i nikogo nie umieli uleczyć”. Jedynymi stosowanymi wówczas terapiami było upuszczanie krwi oraz nacinanie nabrzmiałych pęcherzy na skórze, niekiedy też inhalacje ziołami i kąpiele w wodzie różanej lub occie. Ofiar śmiertelnych przybywało tak szybko, że w wykopywanych naprędce zbiorowych mogiłach zwłoki dorosłych przekładano zwłokami dzieci, aby wykorzystać całą wolną przestrzeń. W „Kronice Czarnej Śmierci” z 1348 r. Wilhelm z Dene pisał: „Mężczyźni i kobiety nosili własne potomstwo do kościoła i wrzucali do kopanych tam masowych mogił”.

Trzecia pandemia dżumy pojawiła się w chińskiej prowincji Junnan w 1855 r. Rozprzestrzeniła się również na Indie, powodując łącznie ponad 12 mln zgonów, z czego ponad 10 mln w samych Indiach. W 1894 r. szwajcarski bakteriolog Alexandre Yersin zdołał zidentyfikować bakterię wywołującą chorobę, od jego imienia nazwaną Yersinia pestis. U schyłku XIX w. w Indiach opracowano szczepionkę przeciw dżumie. Współcześnie choroba ta wciąż występuje w ponad 20 krajach Azji i Afryki. Czasami jest wykrywana także w Europie czy Ameryce, ale przede wszystkim u zwierząt.

 

Grypa hiszpanka

Choroba wywoływana przez wirusa H1N1 ma na swoim koncie więcej zgonów niż jakakolwiek inna odmiana grypy. Epidemia zwana hiszpanką zdziesiątkowała ludzkość w latach 1918–1919. Niekiedy jest uważana za najstraszliwszą pandemię, która kiedykolwiek dotknęła naszą cywilizację.

Prawdopodobnie zabiła ona więcej ludzi niż I wojna światowa. Po raz pierwszy została wykryta w amerykańskiej bazie wojskowej w Kansas, ostatecznie zaraziło się nią pół miliarda ludzi – jedna trzecia ówczesnej populacji świata. A jednak hiszpanka nie doczekała się tak złej prasy jak wiele innych epidemii, które przetoczyły się przez świat na przestrzeni dziejów. Ludzie pamiętają o niej raczej w kontekście pojedynczych rodzinnych tragedii, a nie jako o ogólnoświatowej katastrofie, którą w istocie była. Niewykluczone, że miała daleko posunięte, choć trudne do zmierzenia konsekwencje geopolityczne, kształtując powojenny krajobraz Europy i innych części świata.

Lista sposobów na walkę z hiszpanką była dość krótka: stosowano kwarantannę, zamykano chorych w izolatkach, przeprowadzano dezynfekcję i ograniczano częstotliwość wydarzeń publicznych. Ostatecznie zaraza „wypaliła się”. Dopiero 80 lat później naukowcom udało się zidentyfikować wirusa. W 2005 roku amerykańskiej agencji CDC (Centrum ds. Kontroli Chorób) udało się replikować wirusa i zbadać go. Okazało się, że pochodził od ptaków, z których przeskoczył na świnie, a dopiero potem na ludzi. Tak powstała wyjątkowo śmiercionośna odmiana grypy.

 

Epidemie XXI wieku

Podczas dwóch pierwszych dekad bieżącego stulecia byliśmy już świadkami dziesiątek epidemii, od odry po MERS. Jak podkreśla Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), kolejne ataki eboli czy grypy to jedynie kwestia czasu. Oto choroby zakaźne, z którymi musieliśmy się zmierzyć w ostatnich dziesięcioleciach:

 

SARS (2002–2003)

Między listopadem 2002 a lipcem 2003 r. pochodzący z południowych Chin wirus SARS zainfekował około 8 tys. osób w 29 krajach, zabijając 774 z nich. W 2003 r. włoski lekarz Carlo Urbani jako pierwszy zidentyfikował nową chorobę, jednak zapłacił za to wysoką cenę: zaraził się nią i zmarł.

 

H1N1 (2009–2010)

Epidemia potocznie nazywana świńską grypą wybuchła w roku 2009. Była to odmiana tego samego wirusa, który spowodował grypę hiszpankę 90 lat wcześniej. 11 czerwca 2009 r.

był pierwszym od 41 lat przypadkiem ogłoszenia przez WHO stanu pandemii.

 

Ebola (2013–2016)

Choć wirusa zidentyfikowano już w 1976 r., jego najgroźniejszy do tej pory atak rozpoczął się w Afryce Zachodniej w grudniu 2013 i trwał przez dwa lata, do stycznia 2016 r. Łącznie zachorowało 28 646 osób, a zmarło aż 11 323 z nich.

 

Zika (2015–2016)

Na początku 2015 r. wirus spowodował w Brazylii epidemię gorączki zika. Rozprzestrzeniła się ona na Amerykę Środkową i Północną, a także na wyspy południowego Pacyfiku. Budziła strach ze względu na poważne defekty wrodzone u dzieci urodzonych przez zainfekowane wirusem matki. Zika doprowadza też do powikłań neurologicznych u dorosłych.

 

Kelly Farrell

 

Tekst pochodzi z najnowszego wydania FOCUS WIEDZA. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij w okładkę poniżej.