Producenci pomyśleli (w sumie dosłownie) o własnym podwórku. Wzięli pod uwagę fakt, że w Wielkiej Brytanii taki robot będzie miał często do czynienia z mokrą, gęstą trawą, do tego będzie musiał radzić sobie z nierównym terenem i wyboistymi ścieżkami. Tak powstała seria robotów koszących RTK Mowbot, na którą składają się modele 800X RTK oraz 1500X RTK.
Przede wszystkim automatyzacja
Choć roboty koszące nie są aż taką nowością, to wcześniej trzeba było mocno przygotować ogród na korzystanie z nich. Oznaczało to mozolne rozciąganie przewodów obwodowych i wbijania dziesiątek plastikowych szpilek w ziemię. Od jakiegoś już czasu producenci stawiają na podobne rozwiązania, co w przypadku robotów sprzątających, choć oczywiście tutaj technologia jest bardziej rozwinięta, bo mówimy tu nie o mieszkaniu, a często o naprawdę dużym terenie.


Nowe Mowboty stawiają więc na bezprzewodową precyzję. System pozycjonowania satelitarnego RTK połączony z nawigacją AI pozwala robotowi z milimetrową dokładnością określić położenie w ogrodzie i poruszać się po wyznaczonych strefach. Z poziomu dedykowanej aplikacji możemy swobodnie modyfikować wirtualne granice koszenia i dopasowywać układ pod własny trawnik.
Nawigacja to nie jedyne, co zapożyczono z domowych sprzętów. Tak, jak roboty sprzątające podnoszą nakładki myjące przed wjechaniem na dywan, tam Mowboty unoszą ostrza podczas przejeżdżania przez kamieniste ścieżki czy żwir. Dzięki temu kosiarka potrafi sprawnie przemieszczać się między rozdzielonymi płatami trawy bez ryzyka uszkodzenia noży o kamienie.


Do tego dochodzi system mulczowania (co oznacza brak konieczności opróżniania kosza na trawę), czujniki podnoszenia, detekcja kolizji oraz wbudowane rozpoznawanie przeszkód przez AI. Kosiarka bez trudu ominie porzucone na trawniku zabawki, meble ogrodowe czy pnie drzew, skupiając się na pracy tam, gdzie może.
Dwa rozmiary na różne trawniki
Z racji, że ogród ogrodowi nierówny, Cobra przygotowała dwa warianty swojego robota, przeznaczone na różne tereny. Mowbot 800X RTK idealni sprawdzi się do mniejszych i średnich ogrodów, a jego cena wynosi około 3600 złotych. Jeśli jednak za oknami mamy znacznie więcej zielonej przestrzeni do ogarnięcia, lepszym wyborem będzie Mowbot 1500X RTK, którego cechuje wyższa wydajność. Przez to jego cena jest oczywiście wyższa i wynosi około 4500 zł. Niestety, jak na razie oba rządzenia zadebiutowały na razie wyłącznie na rynku brytyjskim w oficjalnym sklepie producenta oraz u wyselekcjonowanych partnerów. O dalszej dystrybucji na razie nic nie wiadomo.


Mimo tego bardzo podoba mi się podejście marki, która realnie przemyślała, do kogo kieruje swój sprzęt. Zwykle producenci po prostu robią urządzenia uniwersalne i chociaż takie znajdują najwięcej odbiorców, tutaj może być trochę inaczej. Deszcz pada wszędzie, więc prędzej czy później każdy robot koszący może mieć za zadanie skoszenie mokrej trawy.
Kiedy inni przy tym zadaniu polegną, nowe Mowboty po prostu pojadą i odwalą swoją pracę. Użytkownicy z kolei nie będą musieli dostosowywać harmonogramu dbania o ogród do kaprysów pogodowych i po prostu będą mogli cieszyć się idealnie przystrzyżoną trawą. Realny problem – skuteczne rozwiązanie. To właśnie na tym najbardziej wszystkim zależy, zwłaszcza gdy przychodzi do wydania na sprzęt kilku tysięcy złotych.
