Diament o niezwykłych cechach. Takie znaleziska to prawdziwa rzadkość

Diament znaleziony w kopalni w Botswanie jest pełen skaz, zawiera ślady ringwoodytu, ferroperyklaz, enstatytu i innych minerałów, które wskazują na jego nietypowe pochodzenie. Prawdopodobnie powstał on 660 km pod powierzchnią Ziemi.
Do wnętrza Ziemi nigdy nie zejdziemy, ale na powierzchnię mogą trafiać cenne “przesyłki” /Fot. Pixabay

Do wnętrza Ziemi nigdy nie zejdziemy, ale na powierzchnię mogą trafiać cenne “przesyłki” /Fot. Pixabay

Najnowsze badania przeprowadzone przez uczonych z Uniwersytetu Purdue potwierdzają, że we wnętrzu Ziemi zachodzą procesy, których w pełni nie rozumiemy. Powstają tam minerały o niezwykłym składzie – właśnie takim jest diament z Botswany.

Czytaj też: Prawdziwy gigant! Wykopali diament tak wielki, że od 300 lat nie spotkano większego

Nowe odkrycie sugeruje także, że mezosfera, czyli warstwa położona pomiędzy astenosferą a barysferą na głębokości od ok. 350 km do ok. 2900 km, jest bogata w wodę. Szczegóły opisano w czasopiśmie Nature Geoscience.

Dr Tingting Gu z Gemological Institute of New York i Purdue University mówi:

Występowanie ringwoodytu wraz z fazami wodnymi wskazuje na wilgotne środowisko na tej granicy.

Co kryje się we wnętrzu?

To statystyka znana z czasów szkolnych, ale faktycznie ok. 71% powierzchni Ziemi jest pokrytych wodą, a ponad 96% tych ilości to woda słona obecna w oceanach. Skorupa ziemska jest popękana i rozdrobniona, z oddzielnymi płytami tektonicznymi, które ścierają się ze sobą i wsuwają pod swoje krawędzie. W tych strefach woda wsiąka w głąb planety, docierając aż do dolnego płaszcza.

Część wody może “wrócić” na powierzchnię przez aktywność wulkaniczną w cyklu hydrologicznym. Naukowcy nie mają pojęcia, ile wody znajduje się pod powierzchnią Ziemi. Gdyby udało się to oszacować, byłyby to cenne dane w kontekście dla wulkanologów czy specjalistów zajmujących się trzęsieniami ziemi.

Niezwykłe inkluzje znalezione w diamencie z Botswany /Fot. dr Tingting Gu

Minerały wydostające się na powierzchnię są “przesyłkami” z głębszych warstw litosfery. Prof. Gu niedawno zbadał taki klejnot i znalazł 12 inkluzji. Wykorzystując spektroskopii Ramana i dyfrakcję rentgenowską, badaczom udało się określić ich naturę.

Diament zawierał ringwoodyt (krzemianu magnezu) w kontakcie z ferroperyklazami (tlenkiem magnezu i żelaza) i enstatytem (innym krzemianem magnezu o innym składzie). Warto wspomnieć, że w mezosferze przy wysokich ciśnieniach ringwoodyt rozkłada się na ferroperyklazy, a także inny minerał zwany bridgmanitem. Przy niższych ciśnieniach bliżej powierzchni bridgmanit przechodzi w enstatyt. Ich obecność w diamencie opowiada historię podróży, wskazując na to, że kamień uformował się na dużych głębokościach, zanim pokonał drogę do skorupy.

Czytaj też: Twardszy niż diament, elastyczny jak guma. Naukowcy odkryli nową formę węgla

Ale nie to było najważniejsze. Ringwoodyt miał cechy wskazujące, że na obecność wody. To sugeruje, że środowisko, w którym utworzył się diament, było dość wilgotne.

Dr Tingting Gu wyjaśnia:

Chociaż formowanie się diamentów z górnego płaszcza często wiąże się z obecnością płynów, supergłębokie diamenty rzadko były obserwowane w towarzystwie minerałów wodnych.

Dowody na istnienie wody w mezosferze znajdowano wcześniej, ale nie były one wystarczające, by zjawisko to potwierdzić. Praca dr Gu może to zmienić.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER), dziennikarz popularnonaukowy OKO.press i serwisu Cowzdrowiu.pl. Publikował na łamach portalu Interia, w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy".