Tygodnik opisuje przykład Andrew Scarborough’a z Londynu, który w wieku 27 lat zachorował na wyjątkowo złośliwy guz mózgu o nazwie gwiaździak anaplastyczny. Chorobę rozpoznano u niego dopiero wtedy, gdy zemdlał w metrze. Odwieziono go do szpitala, gdzie okazało się, że doszło u niego do pęknięcia jednego z naczyń krwionośnych doprowadzających krew do guza.

Natychmiast musiał być operowany. Potem poddano go leczeniu przeciwnowotworowemu. Otrzymał chemioterapię i radioterapię, jednak prognozy od początku były bardzo złe. Średnia przeżycia w takich przypadkach nie przekracza 1,5 roku. Na dodatek u Scarborough’a na skutek pęknięcia naczynia doszło w mózgu do rozsiania komórek nowotworowych.

Brytyjczyk poza oficjalną terapią postanowił się leczyć dietą ketogenną, o której dowiedział się z Internetu. Nikt nie potwierdził jeszcze, że pomaga ona zwalczyć guzy mózgu. Jak na razie z powodzeniem oficjalnie stosowana jest w leczeniu epilepsji. Wykorzystywana jest w kilku ośrodkach w Polsce w leczeniu padaczki lekoopornej.

Andrew Scarborough przeżył trzy lata, choć statystycznie nie powinien żyć od półtora roku. Nie ma jednak pewności, co mu pomogło: oficjalne leczenie, z którego słusznie nie zrezygnował, czy dieta ketogenna. Onkolodzy twierdzą, że niektórzy pacjenci żyją dłużej niż tylko przeciętne półtora roku. Brytyjczyk mógł wyjątkowo dobrze zareagować na skojarzenie chemioterapii z radioterapią.

Skuteczność diety ketogennej w zwalczaniu nowotworów budzi na ogół wątpliwości. Mimo to niektórzy onkolodzy uważają, że warto zbadać jej przydatność w leczeniu, jako metodę uzupełniającą. Jednym z nich jest dr Adrianne Scheck z Barrow Neurological Institute w Phoenix.

Amerykańska specjalistka już stosuje dietę ketogenną u pacjentów ze świeżo wykrytym guzem mózgu w proporcji 4:1, czyli na jedną porcję węglowodanów przypadają cztery porcje tłuszczu zwierzęcego. Ma być ona przestrzega w czasie chemioterapii i radioterapii.

Działanie diety ketogennej ma polegać na tym, że kiedy organizm niemal pozbawiony jest węglowodanów, organizm zmuszony jest do sięgnięcia po zapasy tłuszczów, jako źródła energii. Powstają wtedy ciała ketonowe. W przypadku epilepsji uruchamiają one mechanizmy zwalczające napady padaczkowe.

U chorych na nowotwory taka dieta ma sprawić, że komórki nowotworowe nie będą miały czym się odżywiać, ponieważ są nastawione głównie na wchłanianie glukozy i nie potrafią się przestawić na spalanie tłuszczu. Skutkiem tego ma być cofanie się guzów.

Scarborough spożywa dziennie mniej niż jeden gram węglowodanów, czyli znikome ilości. Zamiast nich sięga po mięso, tłuszcz rybi, tłuszcz zwierzęcy oraz sproszkowane insekty. „Przy takim odżywianiu się nie mam żadnych deficytów składników odżywczych” - zapewnia.

Onkolog Charing Cross Hospital w Londynie dr Matt Williams zamierza przebadać w najbliższych dwóch latach skuteczność diety ketogennej na 40-80 pacjentach z guzem mózgu. Specjalista nie wierzy w to, że może ona przedłużać życie chorym na ten nowotwór. Ma jednak nadzieje, że dostarczy informacji czy podczas jej stosowania powstają w organizmie chorego substancje, które wspomagająco można byłoby wykorzystać do leczenia nowotworów.