Producent w uroczy sposób połączył bowiem głośnik z kolorowym wyświetlaczem oraz wielkimi mechanicznymi przyciskami, zamykając to w obudowie przypominającej miniaturowy terminal komputerowy rodem z dawnych filmów sci-fi. To ten rodzaj gadżetu, na który patrzysz i od razu wiesz, że chcesz mieć to na swoim biurku.
Mechaniczne klawisze, joystick i ekran pełen wspomnień
Astrotoo przyciąga wzrok obłymi kształtami i wciętymi panelami bocznymi, tworząc estetykę retro-futuryzmu, która naprawdę w niczym nie przypomina głośnika. Producent przygotował trzy warianty wykończenia – od klasycznej bieli, przez pudrowy róż, aż po miętową zieleń. Sama podstawa urządzenia mierzy zaledwie około 10,6 x 10,9 cm, więc sprzęt nie zabierze nam cennej przestrzeni na blacie, choć pionowy, uniesiony ekran sprawia, że naprawdę trudno go przeoczyć.

I nie, te wielkie przyciski to nie jest tylko ozdoba na pokaz. Do dyspozycji dostajemy trzy podświetlane, mechaniczne klawisze, miniaturowy joystick oraz pomarańczowy przycisk powrotu. Dzięki temu przełączanie utworów, zmiana głośności czy sterowanie funkcjami odbywa się fizycznie, bez konieczności ciągłego sięgania po smartfona. W dodatku, samo korzystanie z tego gadżetu wygląda jak świetna frajda, więc zapewne wszyscy chcieliby pobawić się tymi klawiszami.



Mimo że marka kojarzy się z rozpikselowanymi grafikami, zastosowany tu ekran IPS o przekątnej 3,95 cala i rozdzielczości 480 × 480 pikseli potrafi znacznie więcej niż wyświetlać obraz rodem z Minecrafta. Bez problemu wyświetlimy na nim szczegółowe cyfrowe zegary, animowane wizualizacje muzyki, a nawet wyraźne, rodzinne fotografie czy pamiątkowe zdjęcia z wakacji. By to wszystko ogarnąć jest oczywiście aplikacja o nazwie Divoom, pozwala ona, prócz zarządzania zdjęciami, wrzucić na ekranik podstawowe informacje o pogodzie czy kursy giełdowe, choć ulubione zdjęcie na biurku sprawdza się jako kompan do pracy znacznie lepiej niż cicho stresujące wykresy finansowe.
Niby jest bezprzewodowy, ale w plener raczej się nie nadaje
Pod tą zakręconą obudową znalazł się głośnik o mocy 20W, zaprojektowany z myślą o odsłuchu z bliskiej odległości, dlatego właśnie polecany jest głównie na biurko. Puszczanie ulubionej playlisty podczas odpisywania na maile czy słuchanie podcastu w trakcie przerwy na kawę to dokładnie te zadania, w których Astrotoo czuje się jak ryba w wodzie. Raczej nie nada się na plenerowe imprezy, do tego trzeba jednak znaleźć coś lepszego.

Za łączność odpowiada nowoczesny moduł Bluetooth 6.0, choć muzykę możemy odtwarzać również bezpośrednio z karty microSD, co jest idealnym rozwiązaniem, gdy chcemy odpiąć telefon i po prostu posłuchać własnej kolekcji plików. Z kolei łączność Wi-Fi dba o bieżące aktualizowanie treści wyświetlanych na ekranie. Zintegrowany akumulator ma zapewniać do 6 godzin ciągłej pracy na jednym ładowaniu. Pozwala to na swobodne przenoszenie głośnika między pokojami, ale przy ładowaniu przez USB-C trwającym około 3,5 godziny, w trakcie całego dnia pracy i tak najlepiej trzymać podpięty przewód zasilający.

Divoom wycenił model Astrotoo w na 199,99 dolarów (co w przeliczeniu daje kwotę w granicach 800 złotych). Nie jest to więc tania ozdoba kupowana pod wpływem sekundowego impulsu, bo na to jest za drogi. No i umówmy się, trochę trzeba być gadżeciarzem, żeby wydawać tyle kasy na głośnik, których choć w teorii jest bezprzewodowy, to w rzeczywistości raczej spędzi cały swój żywot na naszym biurku.
Źródło: Divoom
