Aż 93 proc. wody pitnej na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej pochodzi ze zutylizowanej mieszanki wydychanej pary wodnej, potu, spływu z prysznica oraz odchodów zwierząt, które co jakiś czas pojawiają się na stacji. Amerykanie utylizują także mocz. Swój własny i rosyjski, bo zgodnie z doniesieniami agencji prasowej Bloomberg, Rosjanie z moczu nie korzystają.

Na półrocznych misjach na ISS przebywają mieszane załogi rosyjsko-amerykańskie. Jedni i drudzy do picia filtrują opary z powietrza, ale tylko Amerykanie utylizują mocz. To dlatego na pokładzie największego sztucznego satelity potrzebne są dwa różne systemy filtrujące. Rosjanie czyszczą wodę za pomocą jonów srebra, a Amerykanie – za pomocą jodu. Na stacji znajdują się także zbiorniki z 2 tys. litrów wody na wypadek awarii.

"Nie przerabiamy 100 proc. rosyjskiego moczu. To zależy od możliwości czasowych" – poinformował agencję Bloomberg Layne Carter, kierownik podsystemu wodnego NASA dla ISS.

Zwrócił także uwagę na to, że woda przefiltrowana na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej smakuje jak woda butelkowana, jest czystsza niż w większości gospodarstw domowych, a w przyszłości takie rozwiązanie może okazać się przydatne przy planowaniu dłuższego pobytu na innych planetach.

Czytaj więcej: