Specjaliści mówią, że najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, by uchronić się przed wirusem, jest zaprzestania dotykania nosa, oczu i ust. Łatwo powiedzieć, jednak wprowadzenie u siebie takiego reżimu nie jest tak proste, jak się wydaje. Człowiek zaczyna dotykać swoich ust, oczu, nosa, czy policzków od najmłodszych lat i staje się to nawykiem, przez co jeszcze trudniej jest przestać, nawet jeśli w grę wchodzi nasze zdrowie.

Według Kevina Chapmana, psychologa i dyrektora Centrum Zaburzeń Lękowych i Powiązanych Chorób w Kentucky, skłonność do dotykania własnej twarzy jest bardzo ludzkim nawykiem, ponieważ podświadomie sygnalizuje, że jesteśmy samoświadomi wobec tych, którzy nas otaczają. Oprócz tego, jak sugeruje badanie z 2014 r., dotykanie własnej twarzy pomaga regulować stres i wpływa na sprawniejsze zapamiętywanie informacji.

"Z psychologicznego punktu widzenia, większość ludzi nie interpretuje różnych form zagrożenia i zanieczyszczenia w odniesieniu do swojej twarzy i dlatego nie kojarzy z jej dotykaniem chorób czy schorzeń" – mówi Chapman – “A powiedzenie sobie, że nie możemy dotykać twarzy, prawdopodobnie sprawi, że będziesz dotykać jej jeszcze bardziej".


Psycholog dodaje, że narzucanie sobie rygoru, powtarzając “nie będę dotykać swojej twarzy”, może przynieść odwrotne psychologicznie skutki, a bezpieczniej jest mówić sobie “muszę mieć większą świadomość dotykania swojej twarzy”. Sugeruje też, że skutecznym sposobem może być ustawienie przypomnień w telefonie. "Odwrócenie nawyków jest z pewnością możliwe, ale wymaga regularnego praktykowania umiejętności przeprogramowywania swoich skłonności” – dodaje Chapman.

Poza zaprzestaniem dotykaniem swoich twarzy, jako najlepszy sposób ochrony przed wirusem eksperci wskazują częste i dokładne mycie rąk, unikanie skupisk ludzkich, a także zdrową dietę.