Wróćmy jednak jeszcze do idealnego wyobrażenia archaicznej paiderastia: wypadałoby bowiem zapytać w tym miejscu o dopuszczalny wiek tak kochających, jak i ukochanych. Ci pierwsi – nierzadko już żonaci – mężczyźni zawsze przedstawiani są w ikonografii wazowej z zarostem na twarzy, podczas gdy obiekt ich uczuć nie ma widocznych śladów dojrzałości fizycznej. Wśród zebranych w „Antologii Palatyńskiej” epigramów znajdują się również utwory piszącego w II w. n.e. Stratona z Sardes, który w jednym z nich w ten sposób przedstawia kategorie wiekowe młodzieńców: „Raduję się rozkwitem dwunastolatka, ale jeszcze bardziej / Godny jest pożądania ten, kto ma lat trzynaście. / Czternastolatek najsłodszym jest kwiatem miłości, / Urokliwszym, gdy wchodzi w rok piętnasty. / Wiekiem dla bogów jest rok szesnasty, nie mnie już starać się / o siedemnastolatka – Dzeusa to zadanie. / Jeśli jednak ktoś starszego pożąda, nie bawi się już, / Wtedy szuka już tego, kto mu tym samym odpowie”.

Znamienne, że zdaniem Stratona dopuszczalne były związki homoerotyczne pomiędzy ludźmi starszymi – kwestia ta jest o tyle ważna, że już w okresie klasycznym mamy pewne poświadczenia związków pomiędzy starszymi mężczyznami, co więcej, nawet pomiędzy rówieśnikami! Tak czy inaczej zgodnie z kulturowym wzorcem homoerotyki greckiej starszy mężczyzna może pozostawać w relacji z młodzieńcem aż do czasu, gdy temu ostatniemu pojawi się zarost na twarzy. Ma przy tym być dla eromenosa wzorem, kształtując jego charakter czy pielęgnując cnotę, powściągającjednocześnie swoje własne pragnienia. Tego rodzaju relacje właściwe są bowiem dla ludzi kaloi kai agathoi – pięknych i dobrych – słowem: dla arystokracji. Relację pomiędzy erastesem a eromenosem uważano powszechnie za najwyższą i najpiękniejszą formę miłości, do której niezdolne były kobiety.

Przyjaźń Achillesa i Patroklosa miała dla Greków w V–IV wieku p.n.e. wyraźny odcień erotyczny, nie była to jednak bynajmniej jedyna „heroiczna” para homoseksualnych kochanków znana przeciętnemu Ateńczykowi. Na co dzień „spotykał” inną, nieco bardziej „swojską”, parę: Harmodiosa i Aristogejtona, których posąg znajdował się w widocznym miejscu na ateńskiej agorze. Obaj stali się bohaterami narodowymi, wychwalanymi w skoliach (pieśniach biesiadnych) i różnych opowieściach; czczono ich ponadto w kulcie heroicznym jako „tyranobójców” (choć zabili w 514 r. p.n.e. nie samego tyrana, ale jego brata). Pewna tradycja głosiła, że – jak podaje historyk Tukidydes – „zamach dokonany przez Aristogejtona i Harmodiosa miał swój początek w sprawie miłosnej”.
Oto bowiem Harmodios stał się obiektem uczuć Hipparcha (brata tyrana Hippiasza Pizystratydy), ale namiętności tej nie odwzajemnił (był bowiem w związku z Aristogejtonem). To doprowadziło do odwetu Hipparcha i upokorzenia rodziny Harmodiosa – jego siostrze odmówiono pełnienia zaszczytnej funkcji kanephoros („niosącej kosz”) podczas procesji panatenajskiej.

Taka zniewaga wymagała rekompensaty: zmycia jej krwią Hipparcha. Oto jak para homoseksualnych kochanków stała się nie tylko wzorem wzajemnego oddania, ale i symbolem bezgranicznego poświęcenia dla spraw ojczyzny.

Spektakl uczuć

Z homeryckiego „Hymnu do Afrodyty” wynika, że to ta właśnie bogini budzi w sercach i ludzi, i bogów glykys himeros – słodkie pragnienie. Także nieśmiertelni nie są więc wedle Greków w stanie ochronić się przed silnymi emocjami, bo i ich pociąga piękno (kallos) ludzi. Jako przykład służy w tym utworze władca Olimpu Dzeus, który – wedle późniejszej wersji mitu – zafascynowany pięknem trojańskiego królewicza Ganimedesa porywa go ze sobą na Olimp i czyni podczaszym. Ganimedes występuje już w „Iliadzie”, ale w eposie zostały przemilczane najmniejsze nawet akcenty erotyczne w relacji chłopca i Dzeusa.