Jednak opowieść o porwaniu trojańskiego królewicza mogła nieco później (jeszcze w epoce archaicznej) nabrać wydźwięku pederastycznego, by uzasadnić występowanie pederastii jako ważnej instytucji, wychowawczej i inicjacyjnej, poniekąd symetrycznej do związków małżeńskich. Ukochany staje się bowiem towarzyszem życia kochającego: Dzeus zachował Ganimedesa na zawsze, dał mu nieśmiertelność i nadał status daimona. Historia Ganimedesa pokazuje, że wstęp do świata nieśmiertelnych dać może śmiertelnikowi jego uroda, bo bogowie podobnie jak ludzie cenią piękno. Pindar, grecki poeta liryczny z VI/V wieku p.n.e., w swojej I Odzie olimpijskiej wspomina Pelopsa, „którego potężny pokochał Posejdon Ziemionośca”, by dalej wspomnieć o Ganimedesie porwanym, aby służyć na ucztach Dzeusowi. Wyraźnie widoczna jest paralela w stosunkach między Pelopsem i Posejdonem a Ganimedem i Dzeusem. Być może w podaniach tych odbijają się pewne cechy praktyk inicjacyjnych, odgrywających w Grecji archaicznej i klasycznej ważną rolę w procesie formowania przyszłych obywateli.

Porywanie młodych chłopców już w starożytności kojarzono z Kretą. Ten rytuał w wyraźny sposób ukazuje rolę pederastii w doryckiej (kreteńskiej) wspólnocie: po powrocie z odosobnienia, podczas którego oddawali się polowaniom i ucztom, erastes obdarowywał swojego podopiecznego czarą, uzbrojeniem oraz wołem, którego ten składał w ofierze, a mięsem z niej uzyskanym dzielił się ze swoim erastesem i jego towarzyszami (hetairoi). W ten oto sposób młodzieniec stawał się członkiem świata dorosłych – ucztujących i wojujących – mężczyzn. Nie wszędzie jednak porwanie było dopuszczalną formą zdobycia chłopca. Zazwyczaj należało uzyskać jego przychylność przez serię zalotów i obdarować go podarkami. Świadczy o tym ogromna ilość waz, na których przedstawiono wręczanie ukochanemu zająca, koguta, sakiewki z pieniędzmi czy atletycznych utensyliów. Często zalotnik chwyta młodzieńca jedną dłonią za podbródek, drugą zaś za genitalia, co w języku ikonografii wazowej może zrównywać zalotnika z błagalnikiem. Oto starszy mężczyzna błaga młodzieńca o okazanie mu swych wdzięków.

Nierzadko jednak sytuacja wymagała jeszcze większego poświęcenia ze strony mężczyzn – częstego nagabywania chłopca, chodzenia za nim, wznoszenia modłów czy układania wierszy i pieśni dla niego. Te ostatnie zyskały nawet odrębną nazwę – pieśń taką zwano paraklausithyron, czyli utworem śpiewanym pod drzwiami ukochanego. Codzienność greckiego chłopca (o ile był urodziwy) mogła być ze względu na zakusy wrażliwych na urodę mężczyzn dość ciężka. Dlatego też chłopcom poza domostwem często towarzyszył paidagogos – niewolnik czuwający nad tym, by dziecko zachowywało się jak należy. W przypadku spotkania ze starszym wielbicielem wypadało, by młodzieniec z wahaniem i powściągliwością przyjmował zaloty swych erastai (lmn. od erastes) i ich podarki, tym bardziej że stąpał często po dość cienkim lodzie – nie mógł bowiem dopuścić, by ktoś uznał jego zachowanie za przejaw prostytucji.

Prawdziwe oblicza rzeczywistości

Uczniom czytającym w szkole „Antygonę” Sofoklesa zapewne nawet przez myśl nie przejdzie pomysł, by bliżej przyjrzeć się postaci autora. A szkoda, bo Sofokles wielkim poetą był, ponadto zaś – wielkim miłośnikiem chłopców (i to mimo że miał żonę – Nikarete). Wedle pewnej anegdoty jeszcze w wieku 55 lat (co wedle starożytnych standardów było wiekiem bardzo, bardzo zaawansowanym) Sofokles nie potrafił odmówić sobie przyjemności obcowania z chłopcem: wyprowadził go za mury miejskie, by wraz z nim spocząć na swoim rozłożonym na trawie płaszczu. Namiętność piękna rzecz, ale historia ta dała się we znaki Sofoklesowi – natychmiast po stosunku chłopiec wziął nogi za pas, rabując przy okazji kosztowne odzienie poety! Można przypuszczać, że w swoim zainteresowaniu chłopcami Sofokles nie różnił się wielce od swych współobywateli. Niecałe sto lat później także polityk i mówca Ajschines zażarcie przekonywał trybunał sędziów, że i on jest wciąż (a ma w momencie
wygłaszania tych słów 45 lat) bardzo kochliwy (erotikos) i miewał (i miewa dalej) tego rodzaju miłostki z chłopcami.