Bo prawda jest taka, że mamy i babcie wcale się nie myliły. Miód potrafi potężnie doładować naszą odporność, o ile tylko wiemy, jak z niego prawidłowo korzystać i nie popełniamy podstawowych błędów przy jego podawaniu.
Choć w sieci krąży mnóstwo mitów – jak chociażby ten o leczeniu wiosennych alergii pyłkowych za pomocą lokalnego miodu, co naukowcy już dawno włożyli między bajki – to akurat w sezonie jesienno-zimowym prozdrowotne właściwości pszczelego eliksiru mają pełne wsparcie w twardych dowodach naukowych.
Na sklepowych półkach roi się od różnych rodzajów miodu
Zanim przejdziemy do leczniczych właściwości, warto zdać sobie sprawę, że miód miodowi nierówny. Wszystkie powstają dzięki pracy pszczół, jednak ich kolor, zapach, konsystencja oraz profil smakowy zależą całkowicie od tego, z jakich kwiatów zebrano nektar. Dietetycy zwracają uwagę na bardzo prostą zależność, bo im ciemniejszy odcień miodu – jak w przypadku gryczanego czy spadziowego – tym bardziej wyrazisty, głęboki smak i zazwyczaj wyższa zawartość cennych związków odżywczych. Jasne odmiany, jak lipowy czy wielokwiatowy, są z kolei delikatniejsze, idealne dla osób szukających subtelniejszej słodyczy.
To, co czyni miód prawdziwą tarczą ochronną na jesień, to unikalna kompozycja biologicznie czynnych składników. Znajdziemy w nim nie tylko łatwo przyswajalne węglowodany, ale przede wszystkim potężną dawkę antyoksydantów, takich jak flawonoidy i kwasy fenolowe, a także witaminę C oraz aktywne enzymy. Związki te wykazują silne działanie przeciwzapalne i neutralizują wolne rodniki odpowiedzialne za uszkodzenia komórek i osłabienie organizmu.

Tu jednak trzeba pamiętać o bardzo ważnej kwestii, kupno miodu to nie tylko wybór rodzaju, to również trochę pole minowe, zwłaszcza gdy kupujemy go w markecie. To nie tak, że nie da się tam znaleźć dobrego miodu, ale na pewno jest to trudniejsze. Przede wszystkim, jeśli widzimy, że zawartość słoika jest płynna, to może być już sygnał ostrzegawczy. Większość naturalnych miodów (np. wielokwiatowy, lipowy, rzepakowy) krystalizuje w czasie od kilku tygodni do 3 miesięcy od zbioru. Jeśli zimą lub wiosną widzisz w sklepie idealnie płynny, przejrzysty miód, niemal na pewno został on przegrzany (co niszczy jego właściwości) lub jest zafałszowany syropem cukrowym. Wyjątkiem jest miód akacjowy, on nawet do roku może być płynny.
Zwracamy również uwagę na skład. Jeśli widnieje tam jedynie słowo miód, jest już dobrze. Jeśli widzimy syrop glukozowo-fruktozowy, cukier czy sztuczne aromaty, lepiej trzymać się z daleka. Ważny jest także kraj pochodzenia. Jak zwykle najlepiej sięgać po rodzime produkty albo przynajmniej te z terenu Unii. Gdy natomiast na etykiecie pojawia się adnotacja, że to „Mieszanka miodów pochodzących z UE i spoza UE” to najczęściej sygnał, że kupujemy produkt masowy, silnie przefiltrowany, często sprowadzany z Chin, który został pozbawiony większości pyłków i wartości odżywczych.
Naturalny antybiotyk bez recepty
Współczesna medycyna coraz chętniej przygląda się właściwościom antydrobnoustrojowym miodu. Eksperci z zakresu zdrowia publicznego podkreślają, że picie miodu potrafi skutecznie zwalczać różnorodne patogeny i modyfikować odpowiedź naszego układu odpornościowego, chroniąc nas przed nawracającymi infekcjami wirusowymi i bakteryjnymi.
Miód idealnie sprawdza się też w przypadku, gdy coś zaczyna nas drapać w gardle. Z badań wynika, że w łagodzeniu podrażnień i hamowaniu odruchu kaszlowego miód dorównuje, a czasem nawet przewyższa popularne leki przeciwhistaminowe czy syropy przeciwkaszlowe. Jego unikalna, gęsta tekstura tworzy na ściankach gardła naturalną powłokę ochronną, a substancje czynne natychmiast łagodzą stan zapalny, nie pozwalając infekcji bardziej się rozwijać.
Korzystanie z miodu wcale nie jest takie proste
Miód jest nieporównywalnie bogatszy od rafinowanego, białego cukru, jednak wciąż pozostaje produktem wysoko kalorycznym o sporej zawartości cukrów prostych. Choć wywołuje mniejszy skok glukozy we krwi niż czysta sacharoza i dostarcza szybkiego zastrzyku energii w momentach jesiennego zmęczenia, kluczem do sukcesu pozostaje umiar. Ponieważ jest zauważalnie słodszy od tradycyjnego cukru, w przepisach kuchennych możemy użyć go znacznie mniej, osiągając ten sam efekt smakowy.

Najważniejszą zasadą przy korzystaniu z zalet miodu jest jednak odpowiednia temperatura. Wysoka temperatura to największy wróg substancji odżywczych zawartych w słodkim płynie – niszczy cenne enzymy i neutralizuje antyoksydanty. Podgrzewanie miodu w mikrofalówce czy wrzucanie go do wrzątku sprawia, że staje się on jedynie zwykłym słodzikiem. Jeśli chcemy dodać go do jesiennej herbaty lub rozgrzewającego naparu, poczekajmy, aż płyn nieco ostygnie i osiągnie bezpieczną, ciepłą temperaturę.
Miód doskonale sprawdza się też jako dodatek do porannej owsianki, jogurtu, a także baza do wytrawnych sosów sałatkowych czy marynat do pieczonych warzyw korzeniowych, choć wiadomo, tutaj już raczej właściwości straci z powodu temperatury pieczenia, jednak smak pozostanie. Tak czy inaczej, włączenie go do codziennej diety w okresie chłodów to prosty, pyszny i niezwykle skuteczny sposób na zachowanie zdrowia aż do pierwszej wiosny.
