Zjawisko zaobserwowali i opisali na łamach ”Frontiers in Ecology and the Enviroment” hiszpańscy ekolodzy. 

Kozy wspinające się na gałęzie arganii żelaznej, by dostać się do świeżych liści i owoców, to częsty widok w Maroku. Jesienią zwierzęta spędzają w koronach drzew nawet trzy czwarte czasu przeznaczonego na konsumpcję. Znając ich zwyczaje, pasterze ułatwiają im dostęp do arganii, a nawet pomagają małym koźlętom w nauce trudnej sztuki wspinaczki.

Okazuje się, że zajadając się owocami arganii, kozy mogą też pomagać w rozprzestrzenianiu się tych występujących jedynie w południowym Maroku drzew – wypluwając ich nasiona. Zjawisko zaobserwowali hiszpańscy ekolodzy i opisali je w piśmie ”Frontiers in Ecology and the Enviroment” wydawanym przez Ecological Society of America.

O arganiach żelaznych słyszy się najczęściej w kontekście popularnych kosmetyków zawierających cenny olej arganowy, tzw. płynne złoto Maroka, który wyrabiany jest z nasion drzewa. Nasiona są otoczone mięsistym miąższem i przypominają dużą (o długości nawet 5 cm) zieloną oliwkę. Dla kóz to prawdziwy przysmak, dla którego warto ryzykować wspinaczkę po gałęziach nawet 9 metrów nad ziemię.

Tak jak krowy, owce czy jelenie, kozy należą do przeżuwaczy – zwierząt, u których zjedzony pokarm najpierw trafia do żwacza, skąd częściowo przetrawiony wraca do jamy gębowej i jest ponownie przeżuwany. Wtedy właśnie kozy wypluwają czyste, częściowo nadtrawione ziarna arganii. Nasiona trafiają dzięki temu na nowe tereny, tam, gdzie akurat zawędrowały kozy. Dalej od macierzystej arganii nowe drzewka mają większą szansę na przetrwanie.

Zdaniem badaczy odkryte przez nich zjawisko jest nową odmianą endozoochorii, czyli mechanizmu polegającego na tym, że zwierzęta - połykając i wydalając nasiona - pomagają rozsiewać rośliny, czasem na znaczne odległości. Jednak w odchodach marokańskich kóz raczej nie znajdowano dużych nasion.

Badacze zaobserwowali mechanizm wypluwania nasion podczas przeżuwania pokarmu również u owiec, jeleni szlachetnych i danieli zwyczajnych. Sugerują więc, że ”plująca” odmiana endozoochorii może być powszechniejsza niż się uważa, a w przypadku niektórych gatunków roślin być może nawet kluczowa.