Ludzie mają dwa rodzaje termoreceptorów. Jedne rejestrują spadek temperatury skóry (to tzw. kolby Krausego), drugie jej wzrost (znajdujące się głębiej w skórze tzw. ciałka Ruffiniego). Te drugie są bardziej wrażliwe, bo odczuwają różnicę temperatury rzędu tysięcznej części stopnia. Tymczasem receptory zimna reagują dopiero na cztery tysięczne. Dlaczego tak jest? Być może w miejscu, w którym ewoluowaliśmy jako gatunek – czyli w gorącej Afryce – większym zagrożeniem dla organizmu było przegrzanie niż przechłodzenie.

Co ciekawe, przy ekstremalnych temperaturach nasze termoreceptory trochę się gubią. Gdy włożymy rękę do bardzo gorącej wody, w pierwszej chwili czujemy zimno. I odwrotnie, silny mróz może nas „parzyć”. Naukowcy do dziś nie są pewni, dlaczego tak się dzieje, ale mają nazwę dla tego zjawiska: paradoksalne odczucie zimna bądź ciepła. Receptory temperatury znajdują się na całym ciele, ale nie są rozłożone równomiernie. Dlatego niektóre części ciała są mniej wrażliwe na zimno (stopy), a inne bardziej (plecy). Więcej receptorów zimna mają kobiety niż mężczyźni. To dlatego paniom jest częściej chłodno niż panom.

Komfort cieplny (czyli sytuacja, gdy nie jest mi ani za ciepło, ani za zimno) zależy jednak nie tylko od płci, ale także od ruchu powietrza, wilgotności, stopnia zmęczenia, a nawet kolorów otoczenia, w jakim przebywamy. Od tego, czy jesteśmy w spoczynku, czy w ruchu, od diety, pory roku i wieku. Uśredniając to wszystko, komfort cieplny odczuwamy w temperaturach od 20 do 25 st. C. A dlaczego nie przy 36,6 st. C, czyli w temperaturze ciała? Mamy wewnętrzny „piec”, czyli reakcje spalania węglowodanów i tłuszczów.

Wytwarzają one dużo ciepła, którego organizm musi się pozbyć – inaczej jego temperatura zacznie niebezpiecznie rosnąć. Wymiana energii jest optymalna, gdy otoczenie ma niewiele ponad 20 st. C. Przy temperaturze 36,6 st. C organizm musi włączać awaryjny system chłodzenia, czyli pocenie się. A co, gdy temperatura otoczenia spada poniżej 20 st. C? O ile nie jesteśmy dobrze zaizolowani (czyli ubrani), dostajemy dreszczy. Mięśnie zaczynają drgać, zatem wykonują pracę, a praca podnosi temperaturę. Ten kto nie wierzy, niech pociera jedną dłoń o drugą. Czujecie ciepło?


Temperatury ciała człowieka

  • 30°C ciężka hipotermia (stan zagrożenia życia): przestają działać enzymy komórkowe, co prowadzi do niewydolności wielu narządów
  • 35°C hipotermia 
  • 36,6°C przeciętna temperatura u zdrowego człowieka 
  • 37,5 °C gorączka
  • 41,1 °C hiperpireksja (stan zagrożenia życia): temperatura jest tak wysoka, ze uszkadza białka w naszych komórkach