Dokąd zmierza motoryzacja? Przepytujemy człowieka, który planuje jej przyszłość

O nowoczesnych napędach, futurystycznych projektach i samochodach przyszłości rozmawiam z Wilko Andreasem Starkiem, głównym strategiem w konsorcjum Daimlera.

Focus: Właśnie zaprezentowaliście dwa nowe pojazdy, które śmiało można nazwać rewolucyjnymi. Project One i smart Vision EQ to jednak zupełnie inne pomysły na motoryzację przyszłości. Pierwszy to hybryda o wysokich parametrach silnika, a drugi prezentuje nowatorskie rozwiązanie transportu miejskiego. Tak będzie wyglądała motoryzacja w niedalekiej przyszłości?

Wilko A. Stark: Jestem przekonany, że to co zaprezentowaliśmy w tym roku, to przyszłość motoryzacji. Z jednej strony mamy inteligentne (to kluczowe słowo!) i w pełni autonomiczne małe auto elektryczne, a z drugiej – potężną maszynę o mocy tysiąca koni mechanicznych z napędem hybrydowym. Technologia daje nam dzisiaj możliwość do skonstruowania takich pojazdów, które wraz z technologią hybrydową są w stanie osiągać 200 km/godz. zaledwie w 6 sekund. I my z tych rozwiązań korzystamy.

Nasza wizja przyszłości zakłada jednak również, że firmy motoryzacyjne w przyszłości nie będą produkować wyłącznie pojazdy, ale będą też dostarczać usługi mobilne. smart Vision EQ to miejski projekt opierający się na pomyśle współdzielenia. W miastach przyszłości nie będzie więcej miejsca dla nowych pojazdów. Będziemy musieli się więc dzielić specjalnie do tego przystosowanymi samochodami, które nie tylko będą tanie w utrzymaniu, ale również w pełni autonomiczne.

Obie wizje przyszłości mogą imponować. Czy zgadzasz się ze słowami Elona Muska, że najpóźniej za 30 lat motoryzacja będzie w pełni elektryczna?

Wiele zależy od rozwoju infrastruktury. W krajach rozwijających się trudniej będzie tak szybko zbudować odpowiednie drogi i np. stacje ładujące. Co innego w krajach wysokorozwiniętych. W Stanach Zjednoczonych, Europie, a ostatnio także w Chinach prowadzona jest polityka sprzyjająca rozwojowi motoryzacji elektrycznej. Cały czas jednak powstają silniki spalinowe i – będące krokiem naprzód – napędy hybrydowe. W Daimlerze wprowadziliśmy już zresztą wtyczki hybrydowe dla wszystkich naszych pojazdów. Kolejnym krokiem będą wersje elektryczne. Już w 2020 roku wprowadzimy kompaktowe elektryki Mercedesa. W ciągu dwóch kolejnych lat liczba modeli na prąd w naszej ofercie powinna dobić do dziesięciu. Na pewno chcielibyśmy zaoferować w tej technologii dużego miejskiego sedana oraz wszystkie pojazdy smarta.

Co myślisz o idei motoryzacji autonomicznej? Dla wielu osób prowadzenie samochodu to przyjemność, a nie przykra konieczność…

Cóż, naprawdę wierzę, że pojazdy bez kierowcy zmienią przyszłość transportu. W zasadzie te rozwiązania towarzyszą nam już od kilku lat za sprawą popularności takich usług jak Uber czy chiński DiDi. Bez kierowcy poruszanie się staje się tańsze. Zresztą nie tylko kierowcy zyskują na takich rozwiązaniach. Jazda autonomiczna daje miastom możliwość zarządzania ruchem na ulicach, a to z kolei oznacza skuteczniejszą walkę z korkami. Nie wspominam już nawet, że będziemy mieć więcej czasu w samochodzie, aby robić inne rzeczy – w końcu będziemy mogli bezkarnie rozmawiać przez telefon czy pisać wiadomości.

 

Czy uważasz, że miasta są gotowe do autonomicznej jazdy po ulicach? Aby powstała odpowiednia infrastruktura, potrzebna jest współpraca z miastami.

Nasze koncepty nie powstałyby bez konsultacji z miastami. Korzyści są – jak już mówiłem – po obu stronach. W Stuttgarcie, gdzie mieści się siedziba Daimlera, władzom miasta bardzo zależy na ograniczaniu emisji spalin. To dlatego wsparcie dla motoryzacji elektrycznej jest im na rękę.

W przyszłości tak pewnie będzie wyglądała komunikacja miejska. Zamiast autobusów po miastach będą się poruszały autonomiczne pojazdy elektryczne, które będzie można „łapać” za pomocą specjalnej aplikacji. Kluczowym pytaniem jest, kto za to zapłaci. I nad tym również głowimy się w Mercedes-Benz.

Właśnie! Czy usługi typu Uber nie są zagrożeniem dla producentów samochodów? Skoro mamy się dzielić pojazdami, nie będzie potrzeby, aby każdy miał swoje własne auto…

Naszym głównym celem jest i będzie produkcja i sprzedaż samochodów. Spójrz, jak działa Apple – ta potężna firma 90 proc. zysków wciąż osiąga ze sprzedaży sprzętu, a nie usług. Wspólny transport działa już dzisiaj i nie stanowi dla nas zagrożenia. W Stuttgarcie dysponujemy 500 samochodami na zasadzie Car2Go. Sam od czasu do czasu w weekend, gdy wiem, że mogę mieć problem z parkowaniem, korzystam z tej usługi. Tak właśnie wyobrażamy sobie przyszłość. Masz swoje auto, ale – w razie potrzeby – możesz skorzystać z Car2Go, wykupując abonament na określony czas. To mogą być dwie godziny, 200 minut czy też trzy godziny w miesiącu.

W dużych miastach, jak San Francisco, większość mieszkańców ma swoje pojazdy, aby na przykład zrobić zakupy w dużym sklepie poza miastem czy wyskoczyć na weekend na narty. Na co dzień w drodze do pracy poruszają się jednak Uberem, oszczędzając w ten sposób na niewyobrażalnie drogich opłatach za parkowanie w mieście.

Czeka nas zatem rewolucyjna dekada w motoryzacji. Jakie są kamienie milowe dla Mercedes-Benz na najbliższe lata?

To prawda, że musimy być świadomi, jak bardzo zmienia się motoryzacja na naszych oczach. Dwa najważniejsze zjawiska to przechodzenie od silników spalinowych do pojazdów napędzanych prądem elektrycznym oraz rozpowszechnienie tzw. mobilności dzielonej, o czym już przed chwilą rozmawialiśmy.

Pojazdy elektryczne, które zamierzamy zaprezentować w najbliższych latach, będą reprezentować wszystkie klasy, a ich akumulatory będą miały zasięg przekraczający 500 km. Wraz z Volkswagenem, BMW i Fordem pracujemy w Europie nad infrastrukturą i siecią ładowania. Chcemy też dalej rozwijać usługi płatności mobilnych, tak aby dostęp do pojazdów Car2Go był jeszcze wygodniejszy.

Ważny jest dla nas też system łączności Mercedes Me. Będziemy dalej pracować nad innowacyjnymi rozwiązaniami w tym zakresie. Wszystko, aby jazda samochodem jeszcze bardziej odpowiadała naszym czasom. Biuro w swoim aucie? Niedługo to już nie będzie science fiction.

Wiele będzie się działo w autach bez kierowców. Liczymy, że nasz projekt Robo-Car doprowadzi do stworzenia pojazdu o czwartym lub nawet piątym poziomie autonomiczności. Co znaczy, że samochód będzie w stanie przejąć kontrolę nad wszystkimi aspektami prowadzenia.

 

Wróćmy do 2017 roku. Sprawą, która szczególnie rozpala branżę motoryzacyjną w tym roku, są silniki Diesla i ich przyszłość. Sądzisz, że za 10 lat ta technologia będzie dalej dostępna w mercedesach?

Tak naprawdę to nikt nie wie, co się wydarzy. Intuicyjnie wierzę jednak, że potrzebujemy wszystkich rozwiązań – zarówno silników spalinowych, jak i rozwiązań hybrydowych i pojazdów elektrycznych. Diesel to nie tylko samochody osobowe. Na tych silnikach opiera się znaczna część branży transportowej i dostawczej. Wszystko kończy się na ograniczeniach emisji spalin…

Samochody elektryczne też nie do końca są przyjazne środowisku…

Oczywiście. Należy pamiętać, że pojazdy elektryczne nie emitują spalin, jednak tak długo jak same są produkowane w wyniku spalania CO2, to równanie nie działa. Co z tego, że sam samochód nie zanieczyszcza, skoro do produkcji energii elektrycznej trzeba spalić ogromne ilości węgla. Znowu więc ważna jest współpraca z rządami umożliwiająca rozwój odnawialnych źródeł energii tak potrzebnych do produkcji „zielonych” pojazdów. Mamy nadzieję, że do 2025 roku co czwarty samochód będzie elektryczny i będzie napędzany prądem z energii odnawialnej.

Na co szczególnie czekasz w przyszłości motoryzacji?

Bardzo mnie interesuje, jak rozwinie się jazda autonomiczna na autostradzie. To nie jest w końcu tak skomplikowane jak poruszanie się pojazdem bez kierowcy po mieście. Myślę, że to kolejny wielki krok w rozwoju motoryzacji, którego niebawem doświadczymy.

Niesamowite rzeczy dzieją się na naszych oczach. Zgadzam się, że to bardzo interesujące czasy dla branży moto. Pewnie sam widzisz, jak wiele się zmieniło od czasów twojego pierwszego auta. Pamiętasz swój pierwszy samochód?

Zdecydowanie tak. Miałem Volkswagena Polo.

A czym jeździsz dzisiaj?

Przez lata miałem Klasę S, ale ostatnio przerzuciłem się na kabrioleta Klasy C. To naprawdę nowa epoka!

Rozmawiał: Łukasz Załuski