Czy na pewno wyłączyłem żelazko, wychodząc z domu? Czy sąsiad z góry nie zalał znów mojego mieszkania? I czy kot pod moją nieobecność nie dewastuje mebli? Wielu z nas zadawało sobie takie pytania, nie mając szansy na szybkie uzyskanie odpowiedzi. Teraz j ednak wystarczy wyj ąć z kieszeni smartfon albo zalogować się na komputerze do systemu monitorowania domu, połączonego z czujnikami i kamerami, by mieć swoje cztery kąty pod kontrolą. I nie kosztuje to fortuny.

Czy w przyszłości nasze domy będą jeszcze bardziej inteligentne? Można sobie wyobrazić, że wejdziemy do kuchni, powiemy „dzień dobry”, a system automatycznie włączy radio z wiadomościami, ekspres zaczynie parzyć ulubioną kawę, a lodówka zasugeruje, co warto zjeść na śniadanie. „Dom jak z kreskówki o rodzinie Jet- sonów to realna wizja. W miarę rozwoju badań nad rozpoznawaniem mowy, ruchów i sztucznej inteligencji nasze otoczenie zmieni się” - mówi Marcin Lewandowski z firmy FDtech. Jednak sterowanie wszystkiego głosem wcale nie jest konieczne. „Chodzi raczej o to, by urządzenia domowe nas znały. Zbierając o nas różne dane, będą lepiej pracowały i pomagały nam dokonywać najlepszych wyborów” - tłumaczy Gabriel Bestard-Ribas z firmy Goji.

Ta wizja już się realizuje. W naszych domach pojawia się coraz więcej urządzeń komunikujących się z internetem, które nie są komputerami, tabletami lub smartfonami. Ten trend nazwany został internetem rzeczy (internet of things).

Gospodarstwo bezprzewodowe

„Wszystkie użyteczne przedmioty będą się ze sobą porozumiewać w sieci, niezależnie od tego, czy jest to telefon, samochód, zamek w drzwiach, termostat, brama garażowa, oświetlenie czy ekspres do kawy” - przewiduje Iggy Fanlo, współzałożyciel i szef firmy Lively, produkującej systemy do monitorowania samotnie mieszkających osób starszych. Według analityków firmy Gartner do 2020 roku na całym świecie będzie pracować 26 mld „niekomputerowych” urządzeń korzystających z internetu. Do końca XXI wieku liczba ta przekroczy 50 mld!

Szybki rozwój internetu rzeczy napędzają m.in. coraz powszechniejsze domowe sieci bezprzewodowe WiFi. Najczęściej służą nam do wygodnego korzystania z internetu na różnych urządzeniach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by podłączyć do nich także np. instalację alarmową, czujniki dymu i zalania albo kamerę monitorującą jakieś pomieszczenie. W ten sposób z łatwością można zaprojektować własny „inteligentny dom”. Nie trzeba już instalować w nim metrów kabli - centralki takich systemów i współpracujące z nimi urządzenia działają bezprzewodowo.

Upowszechnianie się internetu rzeczy umożliwiają też szybko spadające ceny elektroniki. Oczywiście nadal można zamówić sobie zestaw „na bogato”. „Instalacja w domu o powierzchni około 200 m kw., obejmująca m.in. zintegrowane sterowanie ogrzewaniem, oświetleniem i roletami oraz system monitoringu i kontroli dostępu, to koszt rzędu 150 tys. zł” - mówi Marcin Lewandowski z FDtech. Ale są już rozwiązania znacznie tańsze, takie jak usługa „Inteligentny dom” w Orange, gdzie jeden czujnik czy kamera kosztuje 200-300 zł. Przystępny cenowo jest także system Fritz! Smart Home niemieckiej firmy AVM.