Znacie może dyskusję o nienagłaśnianym wpływie produkcji elektrycznych aut na środowisko? Jesteśmy zachęcani do ”elektryków”, bo nie wlewamy do baku benzyny. Tymczasem, pomijając zupełnie kwestie faktycznych źródeł pozyskania energii elektrycznej do ich zasilenia (ile państw czerpie ją tylko ze źródeł odnawialnych?), produkcja ogniw bateryjnych jest podwójnie szkodliwa – nie tylko obciąża środowisko sam proces tworzenia, to też ogniwa już zużyte są szczególnie toksycznym śmieciem. I w tym kontekście lepiej jeździć poczciwym dieslem. Podobnie jest z torbami na zakupy.

Siatka z organicznej bawełny to, według naukowców, najgorszy możliwy zamiennik zwykłej plastikowej siatki z warzywniaka. Trzeba jedynie dokonywać ich porównania z jednym zastrzeżeniem: zapominamy o tym, że plastik wypełnia oceany, brzuchy ryb i ptaków a często – jako mikrocząsteczki – także i nasze. Oczywiście, designerska siatka z bawełny wypadnie tu o niebo lepiej.

- Jeżeli jednak skupić się na skumulowanym efekcie, jaki produkcja obu typów tych siatek ma na środowisko w zakresie wpływu na zmiany klimatyczne, niszczenia warstwy ozonowej, zużycia wody, zatruwania powietrza i naszych ciał, to licha plastikowa siateczka okazuje się najmniej problematyczną z dostępnych dziś opcji – czytamy na serwisie Quartz

Poniższa tabelka zawiera porównanie oparte na badaniu ”cyklu życia torebek” przeprowadzonego przez duński resort środowiska w 2018 roku. Wynika z niego, że plastikowa siatka z polietylenu niskiej gęstości (LDPE) ma najmniejszy negatywny wpływ na środowisko. Przy założeniu jednak, że przed spaleniem (najmniej szkodliwa utylizacja) zostanie choć raz użyta do innego celu, np. w koszu na śmieci. Bawełniane siatki trzeba używać ponownie tysiące razy nim osiągną ten sam poziom.

Dlaczego siatki z organicznej bawełny wypadają gorzej niż te zrobione z konwencjonalnej? Duńczycy założyli, że zbiory tej organicznej są z gruntu niższe o 30 proc.. - By wyprodukować tę samą ilość materiału do produkcji toreb konieczne jest zużycie o 30 proc. więcej surowców, jak choćby woda. Jest tak nawet po uwzględnieniu niższego zużycia nawozów czy pestycydów przy uprawie bawełny organicznej – tłumaczą urzędnicy ministerstwa środowiska.

Poza wszystkim, nie ma gdzie utylizować starej bawełny. Według duńskiego raportu, na świecie brakuje po prostu odpowiedniej infrastruktury do recyklingu tekstyliów. W kontekście rosnącej (niemal 130) liczby państw w których wprowadza się jakieś ograniczeni w posługiwaniu się plastikowymi siatkami, pytanie o przyjazną środowisku alternatywę wydaje się palące. Papier też nie jest idealnym rozwiązaniem, przynajmniej tak długo jak trzeba ścinać drzewa. Jego produkcja jest też niezwykle energochłonna i zużywa się przy niej dużo wody.

Wydaje się, że najprostszym rozwiązaniem byłoby używanie aż do stanu kompletnego rozkładu tych torebek, które mamy już w domu. Niezależnie z czego są zrobione. Poza tym, zawsze możemy używać mniejszej ilości rzeczy. I kupować mniej nowych.