Podczas gdy gwiazdy ekranu i muzyki w klinikach chirurgii plastycznej powiększają sobie biusty, auta dla nich przeznaczone przechodzą podobne operacje w warsztatach: fachowcy rozciągają je do niezwykłych rozmiarów. I podobnie jak z powiększonym biustem – na co dzień to trochę niewygodne, ale przykuwa uwagę i na imprezie sprawdza się doskonale...

Auta typu stretch (dosłownie „rozciągane”) buduje się ręcznie, na bazie samochodów kupionych w normalnym salonie dealerskim. Budowniczowie „streczów” najchętniej wybierają mocne terenówki lub wytrzymałe sedany limuzyny. Które modele cieszą się największym wzięciem? Na pewno Hummery, Chevrolety Escalade, GMC Yukon, sedany Chryslery 300C, Lincoln Town Car oraz Mercedesy klasy S. Samochody z salonu są rozcinane pomiędzy osiami. Można to zrobić prymitywnie, za pomocą piły czy kątowej szlifierki, ale dobre manufaktury stosują raczej dokładne urządzenia laserowe. Kolejny krok to wbudowanie fragmentu ramy wzmacniającej podłogę, na której mocuje się ekstra kawałek karoserii. Długość takiego segmentu odpowiada – zazwyczaj – dodatkowej parze drzwi, ale oczywiście całą karoserię można wydłużać według chęci, wizji i potrzeb (zdarzają się maszyny ponad 6 metrów dłuższe od oryginału; kalifornijskie studio Krystal Enterprises pracuje nad prototypowym 8-drzwiowym hummerem). Przerobić można nawet drzwi tak, żeby limuzyna była jeszcze bardziej „odjechana” – za oceanem bardzo modne są zwłaszcza drzwi typu LSD, a więc w stylu sportowych Lamborghini.

Po starannym zespawaniu, wyszlifowaniu i polakierowaniu karoserii (najczęściej spotykane kolory to czerń, biel, srebrny lub róż) do roboty zabierają się tapicerzy, specjaliści od wykończenia wnętrz oraz elektronicy. W aucie można mieć dosłownie wszystko. Na przykład podłogę z drogiego drewna lub marmuru, skórzaną kanapę długości kilku metrów, dyskretne podświetlenie sufitu typu mood (światła podkreślają i nadają klimat wnętrzu) i oczywiście wspaniale wyposażony barek. Na tym nie koniec, limuzyny od Krystal Enterprises mają wentylację nad każdym fotelem, jeden lub kilka telewizorów z ekranem LCD, konsolę do gier i oczywiście drogi sprzęt audio.

Ile kosztują takie limos stretch? Na dodatki, zwłaszcza te luksusowe, trzeba wyłożyć krocie. Dobrze wyposażone auta z firmy Limelite Coachworks z Santa Clara kosztują od 60 do 150 tysięcy dolarów. Najtańsze w Limelite Coachworks są przedłużane Lincolny Town Car, a najdroższe tzw. egzotyki – samochody na bazie oryginalnych limuzyn europejskich. Zdecydowanie najdroższe są mercedesy. Któż nie chciałby poszpanować w białym S550 (silnik 5,5 litra), w którego kabinie może się jednocześnie bawić aż... 10 osób. I o to właśnie chodzi, o zabawę! Limos stretch słabo nadają się do codziennych dojazdów do pracy, ale za to świetnie sprawdzają na wszelkich balangach czy weselach.

Odrębną klasę długich lizmuzyn stanowi Mercedes Pullman. To synonim luksusu, wygody i najwyższej klasy wykończenia. Nazwa nie wzięła się z powietrza – w ten sposób kiedyś określano najbardziej luksusowe kolejowe salonki. Mercedesy w tej odmianie budowano już przed 80 laty. Najsłynniejszy pullman został zaprezentowany w roku 1963. Ogromna limuzyna pod względem wyposażenia i luksusu (zawieszenie pneumatyczne!) mogła konkurować jedynie z rolls-royce’ami. Nic dziwnego, że – prócz głów państw, socjalistycznych despotów (m.in. Leonida Breżniewa) i papieży – na liście fanatyków tych aut znalazły się również gwiazdy show-businessu. Pullmanem jeździli bitelsi, Jack Nicholson i Rowan Atkinson. Mercedes, którego potocznie nazywano „Grosser” (największy), dawał komfort i bezpieczeństwo – już przed II wojną światową pullmany wyposażano w solidny pancerz, który pasażerów chronił przed kulami. Opancerzony jest też najnowszy „statesman Mercedes” (dosłownie dla mężów stanu) – Pullman S600 Guard. Samochód może spokojnie zastąpić biuro! W środku czteroosobowej kabiny z fotelami ustawionymi vis-a-vis, Mercedes montuje wszystko, o co poproszą przyszli właściciele. Komputer z dostępem do internetu? Żaden kłopot! Zestaw do wideokonferencji? Banał. Prawdziwe drewno, wełniane dywaniki na podłodze, tapicerka ze wstawkami z włókna węglowego? W tym przedłużanym aucie można mieć wszystko, czego dusza zapragnie i co udźwignie portfel. Ceny? Umowne i tajne – nikt nie lubi się przed skarbówką chwalić takimi kontraktami.