Mroczna elegancja serii Stealth w czajnikowym wydaniu
Marka Dualit może nie jest aż tak dobrze znana przeciętnym klientom, jednak w rzeczywistości od lat cieszy się absolutnie kultowym statusem wśród szefów kuchni, architektów wnętrz i pasjonatów wzornictwa przemysłowego. Ich tostery i czajniki zasłużyły na reputację pancernych, długowiecznych urządzeń, które zamiast gonić za chwilowymi modami, stawiają na surową, ponadczasową użyteczność. Teraz do linii Stealth, zapoczątkowanej w ubiegłym roku przez tostery, dołączył czajnik elektryczny.
Ten element kuchennego wyposażenia, z którego większość z nas korzysta codziennie, nie jest jakoś specjalnie ekscytujący. Większość to zwykłe, białe modele z plastiku. Tutaj bieli nie uświadczymy, bo Dualit postawił na tzw. moody design, jak zwykle królujący jesienią. To nic innego jak ciemne barwy oraz matowe, wyraziste faktury. Czajnik ten jest więc czarny, trochę mroczny i idealnie sprawdzi się w eleganckich, ciemnych kuchniach oraz loftowych aranżacjach.

Wygląd wyglądem, ale nawet najładniejszy czajnik nadaje się do śmieci, gdy kiepsko spełnia swoją funkcję. Na szczęście w przypadku brytyjskiego producenta o to raczej nie ma się co martwić. Mamy tu standardową pojemność 1,7 litra i element grzewczy o mocy 3 kW, który sprawia, że doprowadzenie tej ilości wody do wrzenia zajmuje zaledwie kilkadziesiąt sekund.
Najbardziej podoba mi się jednak przemycenie nowoczesnej technologii. Producent nazywa ją Whisper Boil i to nic innego, jak redukcja hałasu generowanego przez urządzenie. Bo tak, czajniki – jeśli się nad tym dłużej zastanowimy – potrafią być naprawdę głośne, zwłaszcza o poranku albo późną nocą, kiedy w mieszkaniu panuje idealna cisza. Projektanci zaimplementowali tu także kultowy dzióbek Pure Pour, zaprojektowany w taki sposób, aby strumień wody odcinał się idealnie czysto, bez uciążliwego kapana na blat czy spływania kropel po obudowie.
Współczesne wzornictwo to także dbałość o zasoby i ergonomię
Czajnik z serii Stealth wyposażono w podwójne okienka ze wskaźnikami poziomu wody – wyznaczone zarówno w litrach, jak i w dokładnej liczbie kubków. Dzięki temu użytkownik dokładnie widzi, ile wody wlewa do środka, co ułatwia gotowanie wyłącznie takiej ilości, jaka jest nam w danej chwili potrzebna. To nie tylko oszczędność czasu, ale przede wszystkim odczuwalna redukcja zużycia energii elektrycznej.
Bezpieczeństwo i komfort użytkowania zapewniają z kolei automatyczny system wyłączania po zagotowaniu oraz zaawansowana ochrona przed włączeniem pustego urządzenia. Wewnątrz obudowy umieszczono też wyjmowany i łatwy do umycia pod bieżącą wodą filtr antywapienny, który skutecznie wyłapuje osady i dba o idealną czystość wlewanej do filiżanki wody. Listę funkcjonalności zamyka stabilna, podstawa z pełnym obrotem o 360 stopni.

W zasadzie mamy tutaj prawie klasyczny czajnik, podkręcony zarówno kolorem, jak i kilkoma dodatkowymi, bardzo praktycznymi funkcjami, które rzeczywiście przydadzą się w codziennym życiu. Jednak nie może być aż tak idealnie, bo ten sprzęt musi mieć jakąś wadę. I ma – cenę. Ta wynosi bowiem około 830 złotych, co jest dość sporą kwotą jak za czajnik elektryczny. Producent osładza to trochę, dołączając do zakupu zestaw herbat marki Bird and Blend Tea Co, ale portfel i tak zaboli. Choć z drugiej strony, to sprzęt na wiele lat, bo marka naprawdę potrafi w długowieczne sprzęty, więc może nie jest aż tak źle, zwłaszcza gdy człowiek przypomni sobie, ile czajników miał w domu w ciągu ostatniej dekady.
Źródło: Dualit
