
To nie jest zwykła wymiana generacyjna, ale brutalne cięcie, które ma zwolnić miejsce dla nowej obsesji miliardera – humanoidalnych robotów. Musk chce przekształcić Teslę z „firmy produkującej sprzęt” w „firmę zajmującą się fizyczną sztuczną inteligencją”, co w praktyce oznacza, że zamiast luksusowych aut z taśm montażowych w Fremont mają zjeżdżać tysiące egzemplarzy Optimusa.
Koniec pewnej ery w Tesli. Z fabryki samochodów do wylęgarni robotów
Decyzja o pożegnaniu Modelu S i Modelu X ma charakter wybitnie symboliczny. Model S, wprowadzony na rynek ponad dekadę temu, był autem, które udowodniło światu, że elektryk może być szybki, prestiżowy i pożądany. Model X z kolei, z charakterystycznymi drzwiami otwieranymi do góry, stał się symbolem technologicznego przepychu Tesli. Teraz oba te projekty zostają uznane za „dziedzictwo przeszłości”, które musi ustąpić miejsca przyszłości. Produkcja ma zostać wygaszona już w przyszłym kwartale.
Czytaj też: Chiny wysyłają robota w kosmos. PM01 ma być pierwszym mechanicznym astronautą
Co zajmie ich miejsce? Fabryka w Fremont w Kalifornii przejdzie całkowitą transformację. Zamiast budować samochody, obiekt ten zostanie dostosowany do produkcji humanoidalnego robota Optimus. Cel Muska jest oszałamiający i to nawet jak na jego standardy: Tesla dąży do produkcji miliona robotów rocznie. Według raportu finansowego, wytwarzanie Optimusa ma ruszyć jeszcze przed końcem tego roku, a do powszechnej sprzedaży roboty mogą trafić już w 2027 roku. Musk nazywa Optimusa „największym produktem wszech czasów”, wierząc, że autonomiczne maszyny zlikwidują biedę i zrewolucjonizują globalną gospodarkę.
Czytaj też: Chiński robot humanoidalny połączył się z satelitą i to bez pośredników. To może zmienić zasady gry w branży
Ta gwałtowna zmiana priorytetów następuje w momencie, gdy motoryzacyjny biznes Tesli łapie zadyszkę. W zeszłym roku przychody z motoryzacji spadły o 11%, a dostawy pojazdów w ostatnim kwartale zmalały o 16% rok do roku, co było najbardziej odczuwalne na rynku europejskim. Co więcej, chiński gigant BYD oficjalnie wyprzedził Teslę, stając się największym producentem aut elektrycznych na świecie dzięki tańszym modelom trafiającym do masowego odbiorcy. Nawet wychwalany przez Muska Cybertruck nie uchronił się przed spadkami – jego sprzedaż zmalała o niemal połowę w ciągu ostatniego roku.
Czytaj też: Helix 02 posprząta kuchnię lepiej niż niejeden domownik
Mimo tych trudności, Tesla paradoksalnie przebiła oczekiwania Wall Street w zakresie zysków. Inwestorzy, zamiast patrzeć na malejącą sprzedaż aut, dali się porwać wizji AI i robotyki. Akcje spółki zareagowały wzrostami po ogłoszeniu planów dotyczących autonomicznych Robotaxi oraz ogromnych inwestycji – Tesla zamierza wydać około 20 miliardów dolarów na wydatki kapitałowe oraz dodatkowe 2 miliardy na rozwój firmy xAI. To ryzykowny zakład: Musk stawia wszystko na produkty, które obecnie nie przynoszą zysków i nie są jeszcze szeroko dostępne, wierząc, że to one, a nie tradycyjne samochody, zdefiniują przyszłość korporacji.
Tesla przestaje być “firmą od samochodów”, jaką znaliśmy przez ostatnie piętnaście lat
Musk wyraźnie uznał, że w walce na ceny i wolumeny produkcji z chińskimi producentami Tesla może stracić swój blask, dlatego ucieka do przodu – tam, gdzie konkurencja jeszcze nie dotarła. Przekształcenie Fremont w gigantyczną manufakturę robotów to projekt o skali, która może albo wynieść Teslę na szczyt nowej rewolucji przemysłowej, albo stać się jej najbardziej kosztownym błędem. Jedno jest pewne: ten rok będzie dla firmy rokiem ostatecznej weryfikacji, czy Optimus faktycznie potrafi zastąpić zyski płynące ze sprzedaży luksusowych elektryków.