Rozmiar miseczki biustonosza Disnejowskich: Pocahontas, Ariel czy Jaśminy to co najmniej D, choć te postacie to zaledwie nastolatki. Rozcięcia sukienek sięgają pełnych bioder, dekolty nie pozostawiają wątpliwości, że księżniczki mają pełne i jędrne piersi. Powłóczyste, rzucane przez ramię spojrzenia spod firanek rzęs wyglądają raczej na zachętę do zabawy w mamę i tatę niż w berka. Esmeralda z „Dzwonnika z Notre Dame” tańczy za pieniądze, siadając mężczyznom na kolanach i wykonując na rurze figury jak w klubie go-go. Wzorce dla chłopców także się zmieniają – wojownicze żółwie ninja w ciągu kilku ostatnich lat przypakowały tak bardzo, że specjaliści nie mają złudzeń – musiały stosować sterydy. Czy kilkuletnie dzieci mają się z kim identyfikować? I jak wpłynie na nie identyfikowanie się z coraz bardziej rozerotyzowanymi postaciami?

 

Biust znaczący i nie

 

Bajki Disneya długo były uważane za najlepszą rodzinną rozrywkę, ale teraz wywołują coraz więcej kontrowersji. A inni twórcy bajek posuwają się przecież jeszcze dalej w nadawaniu dziecięcym postaciom atrybutów typowych dla ponętnych dorosłych. Sara Bellum ze znanej z Cartoon Network „Atomówki” jest niczym więcej niż pełnymi biodrami i biustem, koszmarnie wąską talią oraz burzą rudych loków. Zawsze występuje w seksownym czerwonym żakieciku, nigdy nie widać jej twarzy – rysownicy pokazują ją od szyi w dół. Elementy symbolizujące erotykę zawsze były obecne w baśniach. Miały wspomagać rozwój dziecka, także seksualny. Psychoanalityk Bruno Bettelheim sformułował podstawowe tezy dotyczące znaczenia baśni w życiu dziecka. Według niego baśń pomaga poznać problemy, z jakimi mierzymy się w życiu, i od razu proponuje sposoby ich rozwiązania, objaśnia działanie psychiki i wspiera rozwój osobowości, pomaga w nadawaniu życiu sensu.

Baśnie, w przeciwieństwie do większości współczesnych kreskówek, rzeczywiście dawały takie możliwości. Nawet biust przedstawiano w sposób, który dawał dziewczynkom szansę na poznanie i zaakceptowanie siebie. W „Wiernym Janie” braci Grimm tytułowy bohater wysysa trzy krople krwi z prawej piersi królowej, aby uratować jej życie. Król każe zabić Jana. W „Dziewczynie bez rąk” królowa, której obcięto ręce, zostaje wypędzona do lasu wraz ze swoim nowo narodzonym dzieckiem. Zawiniątko niesie na plecach. Na jej drodze pojawia się anioł, który przystawia jej dziecko do piersi, aby mogła je nakarmić.

W pierwszej opowieści piersi symbolizują tabu, część ciała zarezerwowaną dla męża. W drugiej są źródłem pokarmu i symbolem kobiecości. Dziewczyna bez rąk, która nie mogła się uchronić przed wygnaniem, jest w stanie nakarmić swoje dziecko. Choć kalectwo uniemożliwia jej sprzątanie, pranie, gotowanie itp., piersi powodują, że wciąż jest w stanie troszczyć się o innych. Braciom Grimm nie przyszło do głowy, by uprzedmiotowić kobiecy biust, wykorzystać go jako prosty erotyczny wabik. W obu historiach piersi są symbolem, a nie po prostu cyckami, jak we współczesnych bajkach. A mimo to w oryginale baśnie tych pisarzy wydawały nam się nieodpowiednie dla dzieci. Dlatego „wyczyściliśmy” je ze scen, które wydają się nam zbyt okrutne, zastępując je erotyką i stereotypami o realnie okrutnych skutkach.