Tajemnicze 1000 lat, które zmieniło losy wszystkich gatunków. Nowe badania ujawniają zaskakujący czynnik

Ewolucja zawsze wydawała się procesem naturalnym i nieuchronnym, kierowanym przez siły przyrody. Przez tysiąclecia klimat, środowisko i dobór naturalny kształtowały zwierzęta w przewidywalny rytmie. Jednak około 1000 lat temu coś się zmieniło – pojawił się nowy, potężny czynnik ewolucyjny, który na zawsze przekształcił relacje między gatunkami.
...

Francuscy naukowcy z CNRS odkryli fascynujący wzorzec, który od średniowiecza systematycznie zmienia rozmiary zwierząt dzikich i domowych. To właśnie wtedy trajektorie ewolucyjne tych grup zaczęły się wyraźnie rozchodzić, tworząc bezprecedensową dywergencję w historii życia na Ziemi.

Czytaj też: Sztuczna inteligencja rozstrzyga spór między gigantami ewolucji. Komputery analizują to, czego Darwin nie mógł zobaczyć

Badacze przeanalizowali imponujący zbiór danych – ponad 225 000 kości z 311 stanowisk archeologicznych we Francji, obejmujących okres 8000 lat. Z tego ogromnego materiału wyodrębnili 3858 precyzyjnych pomiarów kości i zębów, co pozwoliło na śledzenie długoterminowych trendów z niespotykaną dotąd dokładnością.

Wyniki opisane w PNAS są jednoznaczne: podczas gdy owce, kozy, świnie, bydło, kurczaki i króliki systematycznie powiększają się z każdym stuleciem, jelenie, zające i lisy stopniowo zmniejszają swoje rozmiary. To radykalne odwrócenie trendów obserwowanych przez poprzednie siedem tysięcy lat, kiedy wszystkie gatunki ewoluowały synchronicznie pod wpływem czynników klimatycznych.

Ewolucja zwierząt zmieniona – nie przez klimat, a przez człowieka

Przyczyny tej dywergencji są głęboko zakorzenione w ludzkiej działalności. Rosnący rozmiar zwierząt domowych wynika z celowych działań hodowlanych – rolnicy od wieków selekcjonowali większe osobniki do rozmnażania, dążąc do maksymalizacji produktywności i zysków.

Czytaj też: 500 milionów lat ewolucji w ułamku sekundy. Sztuczna inteligencja zaprojektowała nowe białko

Z drugiej strony, zmniejszenie rozmiarów gatunków dzikich to konsekwencja zintensyfikowanych polowań oraz fragmentacji i kurczenia się naturalnych siedlisk. Myśliwi preferowali większe trofea, pozostawiając mniejsze osobniki do reprodukcji, podczas gdy skurczone habitaty faworyzują zwierzęta o mniejszych rozmiarach.

Jedno z najbardziej zaskakujących odkryć dotyczy roli klimatu. Wbrew intuicji, zmiany klimatyczne nie okazały się głównym motorem tych przemian. Przez tysiąclecia warunki środowiskowe wywierały porównywalne efekty na gatunki dzikie i domowe, ale ostatnie tysiąclecie przyniosło fundamentalną zmianę w tej dynamice. To człowiek, a nie natura, stał się dominującą siłą napędową ewolucji morfologicznej zwierząt. Odkrycie to dobitnie podkreśla skalę wpływu, jaki nasza cywilizacja wywiera na przyrodę.

Fot. Unsplash

Konsekwencje tysiącleci ludzkiej ingerencji są dziś dramatycznie widoczne w danych o biomasie. Dzikie ssaki stanowią obecnie zaledwie ok. 4 proc. całkowitej biomasy ssaków na Ziemi. Dla porównania, zwierzęta hodowlane odpowiadają za 62 proc., a ludzie za pozostałe 34 proc. Te liczby oznaczają, że całkowita biomasa ludzi (około 0,06 gigaton węgla) i zwierząt hodowlanych (około 0,1 gigaton węgla) znacznie przewyższa biomasę dzikich ssaków (zaledwie 0,007 gigaton węgla).

Stały wzrost gatunków domowych odzwierciedla nasze dążenie do produktywności, ale jednocześnie podkreśla niezrównoważone zapotrzebowanie na zasoby. Konsekwentne kurczenie się rozmiarów dzikich gatunków stanowi zaś niepokojący sygnał dla bioróżnorodności i stabilności ekosystemów.

Badanie francuskich naukowców pokazuje, że dzisiejsze zmiany nie są izolowanym zjawiskiem, lecz częścią długoterminowej trajektorii przemian napędzanych przez człowieka. Rozmiar ciała wpływa na wszystko – od reprodukcji po sieci pokarmowe – dlatego obserwowane trendy mogą mieć daleko idące konsekwencje dla przyszłości życia na Ziemi. Chociaż wyniki badań budzą pewien niepokój, warto pamiętać, że świadomość tych procesów daje nam również narzędzia do bardziej odpowiedzialnego kształtowania naszej relacji z przyrodą. Być może nadszedł czas, abyśmy zaczęli postrzegać siebie nie tylko jako architektów ewolucji, ale także jako jej strażników.