Dotychczas zainteresowanie portalem społecznościowym rozprzestrzeniało się jak choroba zakaźna, doszliśmy jednak do momentu, gdy jej „ogniska” zaczynają stopniowo wygasać. Sugerują to badania dwóch naukowców: Johna Cannarella i Joshuy Spechlera, którzy prześledzili, jak na przestrzeni lat zmieniało się zainteresowanie hasłem „Facebook” w wyszukiwarce Google.

Okazało się, że do grudnia 2012 roku krzywa popularności rosła, ale na początku zeszłego roku zaczęła stopniowo spadać. Zdaniem badaczy popularność każdej idei czy nowinki podlega takim samym prawom jak rozwój epidemii. A to oznacza, że po okresie błyskawicznego wzrostu liczba podatnych na zarażenie będzie stopniowo, ale nieuchronnie malała. Czy to pierwszy zwiastun końca popularnego serwisu?

„Przywoływane wyniki badań są niewątpliwie ciekawe. Brakuje w nich jednak racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego to właśnie 2017 rok miałby być dla Facebooka przełomowy. Moim zdaniem, jeżeli nie pojawi się silna konkurencja (Google Plus owszem, zyskuje użytkowników, ale nadal pozostaje „miastem duchów”), Facebook pozostanie najpopularniejszym serwisem społecznościowym znacznie dłużej niż tylko przez trzy kolejne lata” – mówi „Focusowi” prof. dr hab. inż. Włodzimierz Gogołek, kierownik Pracowni Dziennikarstwa Online w Instytucie Dziennikarstwa UW.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wśród setek znajomych, których mamy na Facebooku, może nie być nikogo, kto zostałby naszym przyjacielem. Jednak nawet wirtualne więzi mają swoją wartość.