Do domu przychodzi młody chłopak o bezczelnych, uśmiechniętych oczach. To robotnik, który buduje dom obok mojego. Góruję nad nim wiekiem, doświadczeniem i intelektem. Jestem w miękkim szlafroku. (…) Prowokuję go, zapraszam do środka. Kiedy widzę jego zawstydzenie i widzę, że nie może się już opanować, siadam na blacie kuchennym i zachęcam go do działania. (…) Kochamy się ostro i nieopanowanie. Czuję, jak nasz pot się miesza” – tak opisuje swoją fantazję jedna z kobiet badanych przez dr Alicję Długołęcką, edukatorkę seksualną z Zakładu Psychoterapii Wydziału Rehabilitacji AWF w Warszawie, która od lat kolekcjonuje fantazje seksualne Polek.

Być może, czytając ten tekst, siedzisz w pociągu naprzeciw zmysłowej blondynki o rozmarzonym wyrazie twarzy albo spoglądasz przez okno na sąsiadkę, która właśnie wysłała dzieci do szkoły. Czy zastanawiasz się, co siedzi w ich głowach? Dr Długołęcka ma dla ciebie dobrą wiadomość: „Najczęściej fantazjujemy o osobach znanych, dostępnych. Na mężczyznach wrażenie robi sąsiadka wieszająca bieliznę albo koleżanka w pracy, która zostaje z nimi po godzinach.

Na kobietach – mężczyzna z autobusu, który nam się spodobał, sąsiad, z którym się mijamy i zostawia zapach perfum na klatce schodowej, policjant z patrolu”. Ta cecha fantazji tworzy klisze, powielane przez wielu z nas. Wspólne dla większości z nas jest również to, że seks w fantazjach jest zwykle bogatszy, bardziej intensywny i satysfakcjonujący niż w rzeczywistości. W marzeniach hydraulik puka dwa razy.

 

Bratanek, esesman i stercząca zieleń

Fantazje seksualne mogą być czasem naprawdę dziwne i zaskakujące, a badacze nie ustają w wysiłkach, by je zbadać. Zdumiewające fantazje erotyczne swoich pacjentów opisuje w książce „Who’s been sleeping in your head” brytyjski psychoanalityk Brett Kahr: „Panią Elphinstone, gorliwą katoliczkę w średnim wieku, przepełnia poczucie winy, ale gdy jej palce zanurzają się w pochwie, do głowy napływają jej obrazy starszego brata i 17-letniego bratanka Claude’a. Obydwaj mają owłosione klatki piersiowe, w przeciwieństwie do torsu pana Elphinstone’a, który kojarzy się jej z oskubanym kurczakiem”.

Brett Kahr zebrał już ponad 19 tys. marzeń Brytyjczyków obu płci i ponad 4 tys. amerykańskich. Mówi, że czuje się jak „antropolog, który odkrył ukryte w dżungli, nieznane plemię”. Po niemal ćwierćwieczu pracy często wydaje mu się, że słyszał już wszystko, ale każdy następny pacjent burzy to przekonanie. W jego książce znajdziemy przykłady tak nieprawdopodobnych fantazji jak historia córki więźniarki obozu koncentracyjnego, która największy orgazm przeżyła, wyobrażając sobie grupowy seks z esesmańskimi lekarzami.

Oryginalne fantazje zebrała też dr Długołęcka. Jej ulubiona jest przepełniona symbolami: „Ziemia jest jeszcze zimna, jej zapach przygniata sterczącą zieleń traw. (…) Trzęsę się, choć wcale nie jest zimno. Czytałam, że w takich chwilach powinno się czuć euforię i szaleć, tracić panowanie nad sobą. Ja wolę patrzeć, jak drżą ci powieki i bieleją ramiona”. Szczęśliwie przeciętna kobieta nie marzy o sterczącej zieleni. Do niedawna badacze byli zgodni, że kobiety skupiają się na emocjach, a mężczyźni to buzujący seksem wzrokowcy (przeciętny facet myśli o seksie siedem razy dziennie, kobieta tylko trzy razy).

Do tego faceci idą na ilość, co tłumaczyła socjobiologiczna teoria Glenna Daniela Wilsona, psychologa z londyńskiego Gresham College, autora książki „The Secrets of Sexual Fantasy”. Zgodnie z nią mężczyźni dążą do zapłodnienia jak największej liczby kobiet, bo mają w nadmiarze plemników, a kobiety, dysponując nielicznymi jajeczkami, skupiają się na tym jedynym. Rzeczywiście: mężczyźni o wiele częściej niż kobiety fantazjują o seksie grupowym – przyznaje się do tego 42 proc. Brytyjczyków i tylko 10 proc. Brytyjek. Dla porównania: marzenia takie ma co piąta Polka! Badania pokazują, że ten prosty schemat nie do końca jest prawdziwy – kobiety wcale nie marzą tylko o przytulaniu.

 

Przemoc i orgazm

W drodze do pracy od kilku miesięcy nieodmiennie osaczają mnie te same obrazy: lekko zaczerwienionych współpasażerek, które zaczytują się książką z charakterystyczną ciemną okładką. Trzy tomy „50 twarzy Greya” zawładnęły wyobraźnią milionów czytelniczek. Już dawno żadna powieść nie budziła takich emocji jak trylogia E.L. James. Jedni nazywają ją hipnotyzującą i wciągającą, inni określają mianem „taniej pornografii dla mamusiek”.

Jej bohater, młody błyskotliwy przedsiębiorca o nienagannych manierach, poza odnoszeniem sukcesów zawodowych znajduje czas na misje humanitarne i grę na fortepianie. A w wolnym czasie serwuje 23-letniej Anastasii Steele, absolwentce literatury, nie tylko romantyczne kolacje przy świecach, ale i... bolesny seks BDSM (skrót od angielskiego bondage & discipline, dominance & submission, sadism & masochism). Choć trzeba przyznać, że autorka nie posuwa się w opisach dalej niż do klapsów, pejczy i krępowania.

 

Dlaczego kobiety – i to bardziej niż mężczyźni – są tak zafascynowane ideą bycia „przymuszonymi” do seksu, doświadczającymi bólu? „Ten motyw w literaturze kobiecej istniał od zawsze, przykładem jest »Historia O« Pauline Regae czy opowiadania Anaïs Nin” – wylicza Alicja Długołęcka, która potwierdza, że także badane przez nią Polki często fantazjują o byciu zdominowaną. Jedna z nich wyobraża sobie na przykład coś takiego: „Zostaję przyłapana na szybkiej jeździe. Dwóch przystojnych, młodych policjantów zatrzymuje mój samochód i każe mi położyć się na masce. Zakładają mi kajdanki, jeden z nich przyciska się do mnie mocno i wkłada mi ręce pod sukienkę (…). Widzę jak drugi policjant rozpina spodnie (…). Podjeżdża drugi radiowóz. Tamci nas widzą (…). Szczytuję”.

Joseph W. Critelli i Jenny M. Bivona z North Texas University zapytali 355 amerykańskich studentek, jak często fantazjują o byciu zdominowaną, zniewoloną lub zgwałconą przez mężczyznę albo kobietę. Aż 62 proc. badanych przyznało, że co najmniej raz miało taką fantazję. W artykule „The Nature of Women’s Rape Fantasies”, opublikowanym w 2009 r. w „Journal of Sex Research”, badacze zanalizowali badania prowadzone na ten temat w latach 1973–2008. Liczba kobiet przyznających się do takich fantazji wynosiła 37–57 proc. Mężczyźni rzadziej deklarują takie fantazje: robił to co dziesiąty badany.

„Co ciekawe, fantazje te są częstsze w społeczeństwach bardziej konserwatywnych. Z badań wynika, że o gwałcie fantazjuje co trzecia Polka, a tylko co piąta Francuzka. Zjawisko to tłumaczy się tzw. zwolnieniem od odpowiedzialności. W takich fantazjach nie puszczamy wodzy seksualności w sposób świadomy: nie robię tego, bo chcę, ale dlatego że ktoś mnie zniewolił, napadł, upił, otumanił. Wciąż tkwimy w modelu, w którym kobieta nie może i nie chce być odpowiedzialna za to, co robi” – wyjaśnia Długołęcka. Teorię tę miał potwierdzać fakt, że częściej na ten temat fantazjowały kobiety o wysokim poczuciu winy, wychowywane w kulturze mocno ograniczającej swobodę seksualną.

W tej grupie mogą być zarówno żony afgańskich talibów, jak i polskie gospodynie domowe. Kobiety badane przez dr E. Barbarę Hariton w Long Island Jewish Hospital można było podzielić na dwie grupy: te, u których fantazje gwałtu występowały często, były zależne, z wysoką samokontrolą, konformistyczne i pasywne w czasie seksu. Druga grupa, u których ten typ fantazji był tylko jednym z wielu, były aktywne, odkrywcze w sferze seksu, zaangażowane w związki przed- i pozamałżeńskie. Jak wyjaśnia dr Długołęcka, częstość takich fantazji może wynikać także z biologii: „Może i żyjemy w czasach równouprawnienia, ale w całym świecie zwierząt, w naturę tego, który »kryje«, wpisana jest dominacja”.

Jeszcze inne wytłumaczenie znalazł zespół Gurit E. Birnbaum z Interdisciplinary Center Herzliya w Izraelu. Badacze sprawdzali, jak fantazje są powiązane z tzw. stylami przywiązania. Według teorii więzi są ich trzy rodzaje: bezpieczny, gdy dajemy partnerowi kredyt zaufania; unikający, gdy uciekamy przed głębokimi więziami, i lękowy, gdy panicznie boimy się utraty bliskiej osoby. 48 ochotników zapisywało przez trzy tygodnie swoje fantazje i zdarzenia dotyczące relacji z partnerem: pozytywne (np. „powiedział, że mnie kocha”) i negatywne („skrytykowałam go”). Badacze określili rodzaj więzi łączącej partnerów. Osoby o więzi lękowej w fantazjach tęskniły za emocjonalną bliskością i czułością, chciały być uspokajane. Fantazje osób o więzi unikającej częściej były pełne zachowań agresywnych, dystansujących emocjonalnie od partnera. Gdy w związku pojawiały się problemy, osoby o więzi lękowej częściej fantazjowały o byciu uległym, podczas gdy te o więzi unikającej chciały zdominować i poniżyć w czasie seksu partnera.

 

Gorące dziewczyny

Popularną męską fantazją jest wizja dwóch zabawiających się ze sobą kobiet (choć mało kto się do tego przyzna po wpadce pewnego posła, którego po takim wyznaniu spotkała ostra krytyka, zwłaszcza ze strony kobiet). Wielu mężczyzn pewnie zaskoczy, że znacznie częściej taki obraz pojawia się w głowach ich partnerek.

Kobiety o wiele częściej niż mężczyźni przyznają się do fantazji homoseksualnych – z badań Glenna Daniela Wilsona wynika, że deklarowało je 19 proc. badanych kobiet i tylko 10 proc. mężczyzn. Dr Długołęcka ma w swoich kartotekach wiele wyznań Polek, które w fantazjach osiągają orgazm w ramionach innej Polki. Czy to ją dziwi? Skądże!

„Seksualność kobieca jest plastyczna, kobiety są bardziej otwarte na osobę, a nie cechy związane z jej płciowością. Częściej np. angażują się w związki z osobami z deficytami fizycznymi. Poza tym kobietom o wiele częściej podobają się kobiety” – mówi Długołęcka.

Takie fantazje mogą być przejawem tłumionej orientacji homo- bądź biseksualnej, ale nie muszą. „Mogą równie dobrze być wyrazem ciekawości, fascynacji, znudzenia. Kobiety wyobrażają sobie, że seks lesbijski jest bardziej wysublimowany, czuły, uważny” – dodaje Długołęcka. Nie rób więc zdziwionej miny ani tym bardziej nie czuj się urażony, gdy twoja partnerka opowie ci kiedyś o fantazji na temat swojej przyjaciółki.

 

Fantazja na receptę

Przemoc, dominacja, pociąg do tej samej płci – fantazje erotyczne niektórych niepokoją. Może lepiej je tłumić? Po co narażać się na niepokojące wizje grożące naszemu wyobrażeniu o sobie? Takie podejście prezentował Zygmunt Freud, według którego fantazje seksualne wynikają z braków w życiu seksualnym. Dzisiejsi terapeuci mają na szczęście zupełnie inne podejście do erotycznych marzeń, które uważają za cenną część życia seksualnego. Dr Długołęcka zachęca do rozwijania wyobraźni seksualnej, a nie jej tłumienia.

„Zwłaszcza że podświadomość lubi płatać figle. Cenzurowanie naszej seksualności sprawia, że w marzeniach tym bardziej koncentrujemy się na łamaniu tabu, na przykład na seksie grupowym, gwałcie. Francuzki, które są bardziej liberalne niż Polki, mają dużą swobodę w myśleniu o zmysłowych przyjemnościach, a w swoich marzeniach o wiele częściej koncentrują się na skomplikowanych obrazach” – dowodzi.

 

Jak rozwijać erotyczną wyobraźnię? „Zacznijmy od rezygnacji z najprostszych klisz: robotnika, seksu na biurku. Spróbujmy je zastąpić obrazem opartym na własnym przeżyciu, bogatym w szczegóły: zapachy i kolory. Taka stymulacja mózgu, który jest przecież najważniejszym organem seksualnym, może w znaczący sposób wpłynąć na nasze życie erotyczne” – wylicza dr Długołęcka. Nie oznacza to, że należy całkowicie rezygnować z ulubionych fantazji, tylko warto pamiętać, że te najbardziej stereotypowe są jak hamburgery: szybko zaspokajają głód, ale czy dają podniebieniu taką samą przyjemność jak własnoręcznie przygotowany crème brûlée?

Zanim jednak pobiegniesz realizować fantazje swoje i swojej partnerki, przeczytaj o przypadku 43-letniego Stevena Locka z brytyjskiego Ipswich, dla którego „zabawa w pana i niewolnicę” z poznaną na czacie samotną matką, zafascynowaną powieścią E.L. James, zakończyła się oskarżeniem o naruszenie nietykalności cielesnej i uszkodzenie ciała. Wprawdzie kobieta pisemnie zezwoliła Lockowi, „by robił ze mną cokolwiek uzna za stosowne do godziny 24 w sobotę 11 sierpnia 2012 roku. Może to być dla mnie bolesne, jeśli mój pan nie będzie zadowolony ze sposobu, w jaki wypełniać będę moje obowiązki”, ale gdy rozochocony mężczyzna przykuł ją do podłogi w sypialni i zaczął bić sznurem, zaczęła płakać. Odmówiła seksu, a Lock w końcu oddał jej kluczyk do kłódki i wypuścił. Wydanie wyroku uniewinniającego zajęło sądowi kwadrans.

Fantazje erotyczne są wentylem bezpieczeństwa dla seksualności, ale najczęściej nie pragniemy ich realizować. Nawet jeśli przeczytaliśmy książki E.L. James i nabyliśmy futrzane kajdanki, nie oznacza to, że ich użycie naprawdę sprawi nam przyjemność. „Do seksu trzeba dwojga. To, że kobieta przeczyta powieść i będzie miała ochotę spróbować BDSM, nie znaczy, że jej partner będzie otwarty na takie propozycje”– tłumaczy dr Długołęcka. Nie wiadomo też, czy samej kobiecie realizacja takiej fantazji przyniesie opisywaną w książce rozkosz.

O jakim seksie fantazjują kobiety?
1. Ze znajomym - Najczęściej fantazjujemy o seksie z osobami, które znamy, np. sąsiadem, kolegą z pracy albo... hydraulikiem.
2. Z kobietą - Do fantazji homoseksualnych przyznaje się co piąta kobieta.
3. Pod przymusem - Nawet połowa kobiet deklaruje, że przynajmniej raz fantazjowały o byciu seksualnie zdominowaną lub zniewoloną

Warto wiedzieć:
Mężczyzna myśli o seksie przeciętnie siedem razy dziennie, kobieta tylko trzy razy. Kobiety o wiele częściej niż mężczyźni przyznają się do fantazji homoseksualnych. Seksuolodzy zachęcają do rozwijania wyobraźni seksualnej – tworzenia obrazów bogatych w szczegóły: zapachy i kolory.