Inspiracją do filmu był esej René Barjavela – francuskiego autora fantasy i science-fiction. To jemu przypisuje się także stworzenie po raz pierwszy tzw. „paradoksu dziadka” dotyczącego podróży w czasie, który miał zostać opisany w powieści Le Voyageur imprudent (Lekkomyślny podróżnik) z 1943.

Twierdzenie to mówi, że „jeśli ktoś podczas podróży w czasie wstecz zabije własnego dziadka przed poczęciem swojego ojca, to ten ktoś się nie narodzi i nie odbędzie podróży w czasie i nie zabije własnego dziadka, więc się narodzi i zabije własnego dziadka, więc istnieje paradoks”.

 

Science-fiction 70 lat temu

Na kanwie innego dzieła francuskiego pisarza, J.K. Raymond-Millet wyprodukował krótki czterominutowy film, obrazujący uzależnienie ludzi od telewizji. Bohaterowie filmu są tak uzależnieni od telewizji, że praktycznie się z nią nie rozstają. Umożliwiają im to niewielkie przenośne urządzenia, wyposażone w ekrany i długie anteny.

Wygląd miniterlewizorów przypomina pierwsze przenośne telefony. A choć autorom nie udało się trafnie przewidzieć wszystkich rozwiązań i funkcjonalności, na jakie pozwoli technologia w przyszłości, to doskonale oddali zachowanie ludzi posługujących się tymi przenośnymi cudami.

Na filmie możemy obserwować kobietę, która czekając w kawiarni na swojego towarzysza lub towarzyszkę, wyjmuje z torebki przenośni minitelewizor i wpatruje się w niego, żeby zabić czas. W innej scenie dwaj mężczyźni zapatrzeni w ekrany swoich urządzeń wpadają na siebie na chodniku.

Ekran zamontowany w samochodzie utrudnia kierowcy skupienie się na drodze, w efekcie dochodzi do wypadku. Ekran w biurze – uniemożliwia urzędnikowi skupienie się na pracy, a ten w salonie przeszkadza młodej parze w romantycznej kolacji.

Zgodnie z wizją Barjavela i Raymonda-Milleta telewizja tak zawładnie naszym życiem, że będzie obecna w każdej jego dziedzinie i na każdym kroku. W ostatniej scenie widzimy nawet mężczyznę podziwiającego przed snem hologram tańczącej kobiety.

 

Oko przyszłości

Podobieństwo między minitelewizorami z filmu z 1947 roku a dzisiejszymi smartfonami jest uderzające. Tak samo jak bohaterowie dzieła, współcześni ludzie praktycznie nie rozstają się z telefonami, a rozproszona przez nie uwaga nie raz może doprowadzić – i już doprowadziła – do tragedii.

Jedyna różnica między nami a bohaterami francuskiej produkcji sprzed 70 lat jest taka, że nasze urządzenia pozwalają nam na o wiele więcej, niż tylko oglądanie filmów.

– Podczas gdy twórczość Raymonda-Milleta jest dziś praktycznie zapomniana, jego „Télévision: Oeil de demain” zwrócił uwagę na blogach i forach internetowych, na których był oklaskiwany za przewidywanie naszej teraźniejszości, ponieważ pokazuje – jak ujął to jeden z komentujących – że 60 lat temu smartfony już istniały w wyobraźni mówi Anne Katrin Weber, historyczka telewizji na uniwersytecie w Lozannie.

– Szkic filmu o nadchodzących zastosowaniach telewizji rzeczywiście wydaje się dość precyzyjnym prognozowaniem współczesnych mediów cyfrowych w odniesieniu do elastyczności i hybrydyzacji technologii medialnych i ich różnych form konsumpcji. Ponadto wszechobecna obiecana w filmie dostępność i komunikacja telewizyjna dokładnie obrazuje nasze codzienne korzystanie z mediów – dodaje Weber.