Z racji, że samo LEGO od 2010 roku wypuściło już ponad 775 unikalnych ludzików w ramach kilkudziesięciu serii, nowe kolekcje debiutują praktycznie co roku, a do tego z dostępnych części lub w specjalnych maszynach w sklepach można budować własne figurki, przydałoby się coś, by móc to wszystko zmieścić. Jednak nie chodzi o statyczną gablotę, ale o coś, co będzie rosło razem z kolekcją. Coś takiego właśnie powstało, ale nie zrobiło tego LEGO, tylko pewien kolekcjoner.
Ścianka, która rośnie razem z Twoją pasją
Finity Frames to modularny, rozbudowywalny system ramek ekspozycyjnych, który zamienia chaos w prawdziwą galerię sztuki na ścianie. Zamiast kupować kolejne osobne gablotki, które wyglądają nieestetycznie po powieszeniu obok siebie, ten projekt stawia na niewidzialne łączenie.


Główna magia polega na opatentowanym systemie montażu, bo krawędzie sąsiadujących ze sobą ramek łączą się ze sobą bez podwójnych ramek czy brzydkich przerw. Wszystko wygląda jak jedna, idealnie gładka i spójna całość. Zaczynamy od małej ramki na 16 ludzików (co idealnie odpowiada jednej pełnej serii z saszetek), a kiedy kolekcja się powiększa, po prostu dokupujemy moduły i rozbudowujemy całość w dowolnym kierunku. Bez konieczności wiercenia nowych dziur czy przemeblowania całego pokoju.
Dla porównania – tradycyjne, zamknięte gabloty dostępne na rynku mieszczą maksymalnie około 190 figurek. Jeśli dopiero zaczynamy, jesteśmy skazani na oglądanie pustych miejsc, które są niczym wyrzut sumienia. Kupując mniejszą, szybko trzeba liczyć się z kolejnymi zakupami. Tymczasem Finity Frames rośnie razem z kolekcją, a w największej konfiguracji potrafi pomieścić ich na jednej ścianie… ponad tysiąc!

Co najfajniejsze, to nie jest tylko nudna gablota. Wnętrze ramki można dowolnie modyfikować. Wyjmując pionowe i poziome przegródki, tworzymy przestrzeń na większe figurki (np. Hulka), pojazdy, a nawet małe dioramy. Wymiary przegródek zostały idealnie dopasowane do systemu wymiarowego LEGO – wewnętrzne półeczki mają szerokość dokładnie jednego klocka, a na każdej z nich umieszczono fabryczne wypustki, do których można bezpośrednio przyczepiać klocki. A nawet bez nich figurka będzie się pewnie trzymać.
A co z kurzem i słońcem? Producent pomyślał o wszystkim. Front ramki zamyka przezroczysta, akrylowa osłona mocowana na wygodne magnesy. Zdejmujemy ją jednym ruchem dłoni, kiedy chcemy zmienić układ figurek. Materiał ma nawet wbudowane filtry UV, dzięki czemu najcenniejsze, rzadkie minifigurki nie wyblakną od słońca i nie stracą swoich żywych kolorów z biegiem lat.
Nie tylko dla fanów klocków
Najbardziej podoba mi się tu jednak fakt, że nie jest to gadżet tylko do eksponowania figurek LEGO. Producent podszedł do tego bardziej uniwersalnie. Owszem, półeczki mają wypustki, ale można je odwrócić i wtedy mamy całkowicie gładką powierzchnię, na której można eksponować też inne kolekcje. Dodatkowo, z racji że przegródki też można wyjmować i przestawiać, zmieszczą się tam małe Funko POP, samochodziki, kolekcjonerskie karty czy nawet kieliszki. To już zależy od naszej inwencji.

System Finity Frames startuje w cenie około 65 dolarów za podstawowy moduł 1×1 i jest wysyłany do płaskich paczkach do samodzielnego złożenia. Kolejne moduły dokupujemy oczywiście osobno, razem ze zwiększeniem naszej kolekcji. Jeśli macie pokaźne zbiory i do tej pory nie wiedzieliście, jak je odpowiednio wyeksponować, to w końcu macie odpowiedź.
Źródło:Finity Frames
