
Pancerz z aerożelu i oczy podglądające ciepło. W czym tkwi tajemnica FireDrone?
Kluczem do sukcesu nowego prototypu, nad którym pracują naukowcy z instytutu Empa oraz spin-offu politechniki w Lozannie (EPFL), jest rewolucyjna osłona wykonana z aerożelu poliamidowego. To niezwykły materiał, który składa się niemal w całości z uwięzionego w porowatej strukturze powietrza, co czyni go jednym z najlepszych izolatorów termicznych znanych nauce. Wcześniejsze wersje drona opierały się na wielowarstwowych kompozytach, co było rozwiązaniem skomplikowanym i trudnym w produkcji. Nowy model ma jednak jednoczęściową, odlewaną obudowę, która niczym kokon otacza wrażliwe komponenty drona. Dzięki temu ochrona jest nie tylko skuteczniejsza, ale i lżejsza, co pozwala maszynie zachować zwrotność nawet w ekstremalnych warunkach.

Inżynierowie spędzili lata na dopracowaniu mieszanki aerożelu tak, aby była nie tylko odporna na wysokie temperatury, ale również elastyczna mechanicznie. Tradycyjne izolatory są często kruche, co przy wibracjach drona i ewentualnych uderzeniach o przeszkody w zadymionych pomieszczeniach byłoby niedopuszczalne. Co więcej, FireDrone nie polega wyłącznie na pasywnej osłonie. Wewnątrz urządzenia pracuje aktywny system zarządzania temperaturą, który na bieżąco chłodzi podzespoły, dbając o to, by pokładowy komputer nie “zagotował się” podczas lotu w sercu pożaru.
Czytaj też: Dzięki robotom Walker S2, chińskie fabryki wyglądają jak wyjęte z filmów sci-fi
Na pokładzie drona znajduje się kamera na podczerwień, która przesyła obraz termowizyjny w czasie rzeczywistym do dowódcy akcji. W sytuacjach, gdzie gęsty, toksyczny dym całkowicie ogranicza widoczność, takie dane są bezcenne. Dowódca może zobaczyć układ pomieszczeń, zlokalizować źródło ognia lub odnaleźć uwięzione osoby, zanim ktokolwiek postawi stopę w niebezpiecznym budynku. Co więcej, dron jest zoptymalizowany do pracy wewnątrz obiektów, gdzie sygnał GPS po prostu nie dociera. Zamiast polegać na satelitach, FireDrone korzysta z zaawansowanych systemów lokalizacji i wspomagania pilotażu, które radzą sobie w tunelach czy halach przemysłowych.

Możliwości FireDrone wykraczają jednak poza pomoc strażakom. Szwajcarzy przewidują, że ich technologia znajdzie zastosowanie w przemyśle ciężkim, na przykład przy inspekcjach w cementowniach, hutach stali czy spalarniach odpadów. Obecnie takie kontrole wymagają często wygaszenia pieców i długich przestojów, by ludzie mogli bezpiecznie wejść do środka. Odporny na gorąco dron mógłby wykonać tę pracę w trakcie normalnej operacji zakładu, oszczędzając czas, pieniądze i ogromne ilości energii, które normalnie marnują się podczas studzenia instalacji.
Czytaj też: Dwie ręce, dotyk i sztuczna inteligencja. Oto Rho-alpha od Microsoftu
FireDrone to coś więcej niż tylko kolejna techniczna ciekawostka – to realna szansa na zmianę standardów bezpieczeństwa w ratownictwie i przemyśle. Po udanych testach na poligonach treningowych oraz w warunkach przemysłowych, projekt wchodzi w fazę przygotowań do komercyjnego wdrożenia. Choć technologia ta wymaga jeszcze dopracowania systemów autonomii, by piloci mogli sterować nimi bez długotrwałego szkolenia, sukces szwajcarskich inżynierów w ujarzmieniu aerożelu to milowy krok w stronę robotyki, która nie boi się tak ekstremalnych warunków.