Ośmiordzeniowy mózg i zero kabli znanych z Raspberry Pi
Flipper One może i zachowuje ogólny kształt swojego legendarnego poprzednika, ale to zupełnie inna klasa wagowa. Współzałożyciel i CEO firmy, Pavel Zhovner, pokazał prototyp, który jest niemal dwukrotnie większy od wersji Zero – ma gabaryty tak mniej więcej jak półtorej pięści. To mały cyberdeck, który powstał, by naprawić największe bolączki domorosłych konstruktorów bawiących się minikomputerami. Zhovner wprost przyznaje, że miał dość wiszących kabli zasilających w Raspberry Pi oraz faktu, że obsługa niszowych dystrybucji Linuxa na ekranie wielkości smartfona bez myszki i klawiatury to droga przez mękę.
Dlatego Flipper One, pod maską zasilaną procesorem Rockchip RK3576 (który w testach wielordzeniowych bije na głowę kultowe Raspberry Pi 5), z grafiką, układem NPU (6 TOPS) i 8 GB pamięci RAM, oferuje coś genialnego: wbudowany fizyczny D-pad oraz zestaw w pełni programowalnych przycisków. Koniec z celowaniem palcem w mikroskopijne ikonki na małym wyświetlaczu. Całość ma działać pod kontrolą autorskiego Flipper OS z dedykowanym sklepem z aplikacjami.

A wiecie co jest jeszcze ciekawsze? Zestaw złączy. W tym małym gadżecie upchnięto interfejsy PCIe, SATA, USB 3.0, dwa porty ethernetowe oraz gniazdo M.2. Oznacza to, że za pomocą specjalnych modułów rozszerzeń możecie dołożyć do niego łączność komórkową 5G, obsługę eSIM, a nawet… pełną funkcjonalność starszego Flippera Zero (NFC, RFID). Co więcej, system ma wspierać płynne przełączanie profili użytkownika bez reinstalacji systemu. W ułamku sekundy zmienicie Flipper One z podróżnego routera w domowy TV box, awaryjny pulpit desktopowy do pracy w terenie, potężne narzędzie sieciowe do rekonfiguracji hotelowego internetu, czy po prostu w… luksusowy powerbank dla waszego smartfona. Możliwości jest naprawdę wiele.
Twórcy pytają o zdanie
Zanim jednak zaczniecie nerwowo szukać przycisku „Kup teraz”, musimy zejść na ziemię. Flipper One został oficjalnie zapowiedziany, ale nie wystartowała jeszcze ani sprzedaż, ani nawet przedsprzedaż. Powód? Producent nie sfinalizował jeszcze takich rzeczy, jak projektu obudowy czy interfejs systemu operacyjnego. Firma uruchomiła za to specjalny portal deweloperski, w którym dzieli się każdym etapem prac i prosi społeczność o feedback oraz pomysły, jak ten sprzęt ulepszyć przed wejściem na linię produkcyjną.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, oficjalna kampania crowdfundingowa na platformie Kickstarter ma ruszyć jeszcze w tym roku. Cena? Przez wzgląd na szalejący na rynkach kryzys cenowy pamięci RAM, twórcy celują w kwotę około 350 dolarów (czyli jakieś 1300 złotych w przeliczeniu). Ostateczna cena detaliczna będzie jednak mocno zależeć od liczby zaangażowanych wspierających i zapewne też tego, jak dalej potoczy się sytuacja na rynku, w końcu nikt nie chce być stratny.

Flipper One to bardzo ciekawy gadżet, który zdecydowanie balansuje na granicy zaawansowanego narzędzia dla sieciowców i intrygującej zabawki dla ludzi, którzy po prostu chcą bezkarnie pogrzebać w bebechach systemów operacyjnych. Większość przeciętnych użytkowników uzna go za drogi, przekombinowany kawałek plastiku, tak samo, jak ma to miejsce w przypadku wielu innych niszowych projektów.
I właśnie za to tak je lubię. Ich twórcy nie próbują przypodobać się masom, robią coś po swojemu, na przekór trendom, celując w odbiorców podobnych sobie. Nawet jeśli to nie jest sprzęt dla mnie, lubię śledzić podobne inicjatywy, bo pokazują, że kreatywnych ludzi nie brakuje, a mainstreamowa elektronika nie jest naszą jedyną opcją.
