W epoce, w której każdy z nas nosi w kieszeni zaawansowany aparat cyfrowy o ogromnych możliwościach, fotografia analogowa zdaje się przeżywać swoją drugą młodość. Wbrew przewidywaniom wielu ekspertów, tradycyjna klisza nie odeszła do lamusa na stałe, a wręcz przeciwnie, z każdym rokiem zyskuje na popularności, szczególnie wśród pokoleń szukających w życiu autentyczności i unikalnych doświadczeń. W ten renesans idealnie wpisuje się firma Fujifilm, która właśnie ogłosiła nowości z okazji 40. rocznicy powstania kultowej serii aparatów jednorazowych QuickSnap. Po czterech dekadach obecności na rynku, japoński producent postanowił spróbować czegoś nowego.
QuickSnap wchodzi na niezbadane ścieżki czerni i bieli
Najciekawszą nowością z okazji czterech dekad obecności na rynku jest zdecydowanie ta, którą trudno było przewidzieć, a mianowicie premiera modelu QuickSnap Black and White. Jest to pierwszy w historii aparat jednorazowy Fuji z monochromatycznym filmem, co budzi ogromną ekscytację, gdyż jednocześnie trochę eliminuje zabawowy charakter tej propozycji.

Wręcz można to odebrać jako wyzwanie artystyczne, które potencjalnie ma siłę wciągnąć nowe osoby w świat fotografii i tym samym skierować oczy użytkowników w stronę pełnoprawnych bezlusterkowców Fujifilma. Na pewno sprawdzi się też doskonale do bardziej uroczystych imprez, jak wesela, którym czerń i biel po prostu nadaje więcej podniosłego charakteru.

Co ciekawe, w nowym aparacie jednorazowym producent zdecydował się na zastosowanie materiału o czułości ISO 400. Fujifilm nie ujawniło dokładnie, jakiego rodzaju klisza kryje się wewnątrz, a intryguje to tym bardziej, że jedyny obecnie produkowany przez nich czarno-biały film ma czułość ISO 100, można przypuszczać, że w środku znajduje się zupełnie nowa, autorska mieszanka stworzona specjalnie dla tego modelu lub też film jest dostarczany przez zewnętrznego producenta. Kto wie, może jest to nawet Ilford? Najważniejsze jest jednak to, że klisza ta została zaprojektowana z myślą o rejestrowaniu bogatych kontrastów, głębokich tonów oraz wyraźnego, ziarna, które jest tak pożądane przez entuzjastów estetyki vintage.

Pod względem specyfikacji technicznej, czarno-biały QuickSnap to klasyczny aparat jednorazowy, którego budowę i działanie znamy od lat. Wyposażono go w plastikowy obiektyw o ogniskowej 32 mm i stałej przysłonie f/10. Migawka pracuje ze stałym czasem 1/140 sekundy, a ostrość, jak przystało na aparat tego typu, jest ustawiona na stałe. Aparat posiada wbudowaną lampę błyskową o zasięgu około 3 metrów, którą można włączać i wyłączać przy pomocy dedykowanego suwaka i lepiej go będzie używać częściej niż rzadziej, jeżeli warunki świetlne nie będą bliskie ideałowi.
Active zabierzesz na wakacje bez obaw o wysokość fal
Drugą zaprezentowaną nowością jest model QuickSnap Active, który w ofercie Fujifilm oficjalnie zastępuje dotychczasowy wariant QuickSnap Waterproof. Choć pod względem wewnętrznej konstrukcji i funkcjonalności jest to praktycznie ten sam aparat co jego poprzednik, nowa nazwa znacznie lepiej oddaje jego docelowe przeznaczenie. Pora na przygodę z aparatem, którego wygląd przyciągnie wiele oczu.

Wszystko dzięki wytrzymałej obudowie ochronnej, która czyni urządzenie całkowicie wodoodpornym na głębokości aż do 10 metrów, lecz to nie jest taki istotne jak fakt, że jest w pełni przezroczysta, a ze swoimi wręcz komicznie wielkimi elementami (zębatka do przewijania filmu oraz spust migawki), wygląda jak najbardziej stylowy gadżet, który zobaczycie na plaży lub przy górskim potoku.

W przeciwieństwie do opisywanego wyżej czarno-białego kompana, QuickSnap Active używa standardowego, kolorowego negatywu o wysokiej czułości ISO 800 (prawdopodobnie jest to wariant Superii X-TRA 800). W solidnej obudowie znajdziemy ten sam plastikowy obiektyw o ogniskowej 32 mm ze stałą ostrością i przysłoną f/10, lecz czas otwarcia migawki wynosi tu dokładnie 1/125 sekundy. Z uwagi na swoją budowę i specyfikę, aparat ten nie posiada wbudowanej lampy błyskowej, co za pewno starano się zbalansować wysoką czułością filmu.
Czytaj też: Test Fujifilm Instax Square SQ40 – to nie tyle aparat, co zjawisko
Ilość klatek oraz technologia wywoływania są identyczne dla obydwu modeli, a więc 27 ekspozycji i klisza poddana standardowemu procesowi C-41.
Trochę ulotnej magii w erze cyfrowej perfekcji
QuickSnapy oczywiście nie są serią przedstawiającą szczyt technologiczny, ani nawet nie są najlepszymi reprezentantami fotografii analogowej. Jednakże są nośnikami frajdy i wolności od przejmowania się efektem końcowym, które niesie ze sobą nasza era cyfrowa.

W przypadku tej serii, ważniejsze niż kiedykolwiek jest wziąć aparat i chcieć uwiecznić chwilę, bez sprawdzania czy zdjęcie dobrze wyszło, po prostu sięga się po kolorowy przedmiot, naciska spust migawki i dalej chłonie radość z obecności w danej chwili. To czy fotografia będzie dobrej jakości nie jest najważniejsze, o tym się będzie można przekonać nawet za pół roku, a wywołana klisza pozwolić przeżyć na nowo przeżyte kiedyś tam momenty.
Nowe propozycje trafią na rynek niestety już po wakacjach, lecz stety na początek roku szkolnego i akademickiego, więc wciąż będzie czas, żeby przetestować je podczas wyjątkowych okazji. Na tę chwilę nie mamy jeszcze oficjalnych polskich cen i chociaż obecny model QuickSnapa kosztuje około 79 złotych, to po nowych możemy się spodziewać skoku ze względu na ich wyjątkową specyfikację i ceny około 25 euro.
Źródło: Fujifilm
